Dokument bez nazwy
Komentarz do rozdziału 2
Zaszczyt i gniew
7 lipca 2010
Amos Oz komentuje wizytę w miejscowości Beth Shemesh z 1982 roku. Dwa dekady wcześniej znalazł tam zrujnowane budynki. Teraz miejsce to zmieniło się: nowe, luksusowe, burżuazne domy, tablica „Zbuduj swój dom”. Ale w starym Beth Shemesh, na zniszczonych, zardzewiałych budynkach kolektywnych, wybuchają nienawiść i złości zapomnianych przez wzrost, żydów pochodzących z Afryki Północnej, sefardów.
Niektórzy skarżą się: „To miejsce zawsze pozostanie dziurą! Ludzie pracują, patrzą w telewizję i idą spać”. Dyskusja na tarasie kawiarni dotyczy konfrontacji między Likudem a socjalistami. Rozpoczyna się ona szybko z gorączką.
– Czy ten polityk, który ma być, wytrzyma wobec Arabów, wobec całego świata?
Konfrontacja między Beginem (prawica) a Peresem (socjaliści) stanowi centrum debaty.
Oz jest obiektem wybuchu gniewu za to, co napisał „przeciwko Beginowi i przeciwko Izraelowi”.
– Dlaczego Peres jedzie do Izraela, żeby włożyć do głowy Reagana myśli przeciwko Izraelowi?
– Liban to sprawiedliwa wojna... Sharon pokonał Egipcjan, kiedy Dayan się poddał... Moi rodzice pochodzili z Afryki Północnej. Przyjechali do Chajfy i nas zasypali dezynfekcją. Dlaczego? Ben Gurion sam nazywał nas „pyłkiem ludzkim”... Ale teraz, gdy Begin jest przy władzy, wszystko się zmieniło. Ja nie jestem religijny, jeżdżę samochodem w sobotę, ale moi rodzice byli tradycjonalistami. A Begin rozumie wartość wiary i ją szanuje.
Socjaliści... opozycja... walki polityczne, napięcia między społecznościami izraelskimi...
– W armii, podoficerowie to Marokanie. Oficerowie pochodzą z kibuców. Całe moje życie byłam na dole, a wy na górze. Przywieziono nas tu. Daliśmy nam dach i pracę. Przyprowadziliśmy nawet rodziców. Ale dlaczego? Nie mieliście jeszcze Arabów. Dlatego przyprowadziliście naszych rodziców, żeby robili brudną robotę, byli miękkimi, sługami, policjantami. Przyprowadziliście naszych rodziców, żeby byli waszymi Arabami! Teraz jestem zastępcą, a jeden z moich krewnych ma małą firmę budowlaną. Ale uważajcie, jeśli oddacie terytorium Arabom, oni nie będą chcieli pracować, a my znów będziemy mieli brudną robotę! Moja córka pracuje w banku, a co wieczór przychodzi Arab, żeby sprzątać biura. Chcecie, żebym ją wyrzucił, żeby pracowała na linii montażowej, czy ścierał podłogi zamiast Araba?
– Przywieziono was Begina do władzy. Wszystko, co obiecał, spełnił. Jest obfitość, wysoki poziom życia. Nawet Arabowie mają teraz dobry żywot przy nim.
– Mówią, że syn Peresa był pilotem samolotu podczas bombardowania reaktora w Iraku (Osirak, zbudowanego przez Francuzów dla Saddama Hussein, zniszczonego w 1980 roku). Brawo dla syna. Ale ojciec, on by sprzedawał kraj Arabom. Nawet swoją matkę by sprzedał... Begin zawarł pokój z Egipetem. Może uda mu się zawrzeć pokój z innymi krajami arabskimi, udzielając im niewielkiej ułaskawienia w sprawie terytoriów. Ale przecież to handel! Ustawiamy bardzo wysokie wymagania. Nie jak Peres, który im wszystko by dał. Begin handluje, ma czas.
– Złość? Kto wynalazł przemoc? Wierzę wam, gdyby Żydzi z Bliskiego Wschodu nie przyjechali tu, wy, aszkenazy, ciągle byście się zabijali... Czyż nie oddawaliście ludzi z Irgunu Anglikom? Czyż nie walczyliście między komunistami a religijnymi? Kto wynalazł przemoc, my? Połowa kraju należy do was, a druga połowa chcecie oddać Arabom?
– A co to za różnica, jeśli zabierzemy terytorium i je przyłączymy? Czy Arabowie nie mają już wystarczająco dużo ziemi? Sinaï mieli bez żadnej rekompensaty za pokój. Szczerym zdaniem, Golda (Meir) nigdy nie oddałaby Sinaï tak bezwarunkowo. Teraz chcecie im dać nawet Jerozolimę, a potem Beth Shemesh? Czy Arabowie są nieszczęśliwi u nas? Czy nie dajemy im możliwości zarobku? Czy nie budujemy dla nich szkół za pomocą pieniędzy państwa? Czy nie dajemy im wszystkiego, czego potrzebują? Gdybyście nie przyszli im wtykać głupich pomysłów do głowy, spokojnie by siedzieli i nie rzucałyby kamieniami w nas.
– Wiecie, co to znaczy „Pokój teraz”? To Begin. Zniszczył OLP. Zabił Syryjczyków, żeby się cicho zachowywali. Przedtem zniszczył iracki reaktor. Gdy tylko zbuduje kilka setek nowych osiedli, zobaczycie, że będziemy mieli pokój na zachodnim brzegu Jordanu... Arabowie mogą mieszkać w domach, które zostawił nam w Maroku. Wierzę wam, są piękniejsze niż ich chaty! A ci, którzy chcą zostać, mogą spokojnie pracować.
Cały rozdział ma ten ton. Czytając, wydawało mi się, że słyszę głosy czarnych ludzi z lat pięćdziesiątych. Wyciągnąłem tylko fragmenty. Kupcie sobie ten książkę na rynku używanych i przeczytajcie ją. Poprzedni rozdział dotyczył ultraortodoksyjnych Żydów, Haredim. Teraz to dział „konfliktów między tymi, którzy mają górę, czyli Żydami pochodzącymi z Europy Środkowej, aszkenazami, „białymi”, a tymi, którzy pochodzą z Afryki Północnej, sefardami, nienawidzonymi, traktowanymi „jak Arabowie”.
Co z problemem relacji między Izraelem a Arabami? Poczekajmy na kolejne rozdziały.
Reaktor Osirak został zniszczony w 1980 roku przez nalot szesnastu israelskich samolotów F-16, które przewoziły bomby o masie jednej tony. Bomby zostały rozproszone w trajektorii parabolicznej, kierowane przez radiobalizę, którą umieścił francuski technik pracujący przy reaktorze. Przyjechał on tam razem z agentem Mossadu, który przywiązał nadajnik do jednego z elementów instalacji. Zginął w trakcie bombardowania. Poniżej plan lotu samolotów, które zostały zaopatrzone w powietrzu nad Arabią Saudyjską.

http://www.dailymotion.com/video/x5fumq_mossad-operation-osirak_news
Menachem Begin był siódmym premierem Izraela w latach 1977–1983. Negocjował porozumienia pokojowe w Camp David z prezydentem Carterem i prezydentem Egiptu Anuarem as-Sadatem, zawierając pokój w zamian za wycofanie sił izraelskich z Synej. Porozumienia te zasłużyły Sadatowi i Beginowi Nagrodę Nobla za Pokój. Sadat został zabity 6 października 1981 roku przez członka jego gwardii, który wykonywał fatwę, podczas paradu wojskowego.
Zanim otrzymał Nagrodę Nobla za Pokój 22 lipca 1946 roku Menachem Begin kierował atakem Irgunu na hotel King David, gdzie, przebrani za Arabów, on i jego towarzysze ustawili bomby, które spowodowały 91 zabitych i 47 rannych, głównie pracowników sekretariatu tego hotelu, gdzie mieszkało kilku Brytyjczyków.
Czytaj także Kraj cierpienia i nienawiści.