Weź mnie więc do twojego Boeinga
Weź mnie więc do twojego Boeinga
Poświęcone Marie-Jo
Weź mnie więc do twojego Boeinga, do Tokio czy Filipin,
Ale nie do Garenne-Bezons,
bo żeby grać w cienkie role,
mi potrzebne są witaminy.
Miłość w piżamach – to nie moja specjalność.
Przyśpiesz i niech twoje silniki wrzeszczą.
Kochaj mnie, kochaj mnie prawdziwie,
nie jestem typem skromnej.
No to wypchnij się wyżej
i zdymaj ze mnie ten spodni.
Wiem, że prowadzenie linii
w chmurach, w turbulencjach,
z pupą na wietrze – to nie idealne.
Gdy masz się zająć mechaniką,
pozwól automatycznemu pilotowi
zajmować się wszystkim.
Nie jest to gorsze.
W miłości jak w życiu –
nie trzeba oszczędzać,
nie trzeba kłamać,
nie trzeba oszukiwać.
Jestem uniesiony na twoich skrzydłach,
patrz, już jesteśmy na siódmym niebie.
Po prostu się zaniedzaj –
zostaną wspomnienia.