Traduction non disponible. Affichage de la version française.

Hélène Thomas Dumas mówi o wydarzeniach 11 września

En résumé (grâce à un LLM libre auto-hébergé)

  • Roland Dumas wątpi w oficjalną wersję ataków 11 września, podkreślając techniczne niespójności.
  • Wymienia argumenty techniczne i kontrowersje dotyczące wydarzeń, nie stwierdzając jednoznacznej tezy.
  • Podkreśla znaczenie międzynarodowego śledztwa w celu wyjaśnienia faktów, jednocześnie ostrzegając przed możliwymi uprzedzeniami.

Bez tytułu

Roland Dumas mówi

Wywiad przeprowadzony 21 grudnia 2010, opublikowany 26 grudnia 2010

Źródło


  • Dziękuję za przyjęcie nas do rozmowy. Chciałbym wrócić do programu, w którym uczestniczył pan razem z panem Taddeï, „Teraz albo nigdy”. Pan powiedział: „Nie wierzę w 11 września”. Proszę powiedzieć, co dokładnie miał pan na myśli?

  • Chciałem powiedzieć, że rozwinęła się cała dyskusja, która trwa do dziś, najpierw w USA, potem w Europie, dotycząca okoliczności tego poważnego zdarzenia. Bo oczywiście jest to bardzo poważne. Ale chciałem nie wchodzić w szczegóły, bo nie znam prawdy – do tej pory – jednak jestem bardzo przekonany argumentami, które przedstawiają obie strony.

  • Czyli co? Czy opiera pan swoje wątpliwości na konkretnych faktach, na przykład, które wątpią w oficjalną wersję?

  • Specjaliści, zwłaszcza piloci, profesorowie uczelni, uczony, dokonali pomiarów różnych miejsc, a zwłaszcza w fazie, gdy samolot miał wpaść w Pentagon, i próbują udowodnić, że nie zgadza się to wcale z rozmiarami samolotów itd. Więc jeśli chce pan, to są to szczegóły techniczne, które po zsumowaniu dają spór. I jak każdy spór, ma argumenty za i przeciw.

  • Znam oficjalną teorię, czyli tą amerykańską, i znam też teorie, które wypracowali i przedstawili profesorowie uczelni – są ich liczni – i specjaliści, którzy badali ten problem. I dlatego jest spór. Wie pan, że cechą każdego sporu jest to, że są argumenty z jednej i z drugiej strony.

  • Na jakich elementach opiera pan swoje wątpliwości wobec oficjalnej wersji 11 września?

  • Na publicznych elementach. Wszystko, co zostało opublikowane, głównie w USA, ale także w Europie, w Niemczech, w wielu miejscach, które opisują to wydarzenie o wyjątkowej poważności, które właśnie ze względu na swoją powagę zasługuje na dyskusję. Są argumenty potwierdzające amerykańską doktrynę i inne, które ją przeczą. To właśnie spór.

  • Czy oficjalna wersja wydaje się panu raczej kłamliwa?

  • O nie, nie powiedziałbym tego. Powiedziałbym, że są argumenty dla tych, którzy popierają oficjalną teorię, i inne, które ją kwestionują. Ale chcę powiedzieć, że mają one równą wartość oficjalną, przynajmniej pod względem siły.

  • Wiele amerykańskich urzędników mówiło nie o winie USA, ale o „przykryciu”, „cover-up”, jak to mówią w USA – czyli że administracja Busha świadomie ukryła dowody szkodliwe w śledztwie dotyczące 11 września.

  • Nie wiem, czy to prawda. Ale to, co mnie zdumiało, to to, że „aparat” amerykański, dysponujący takimi środkami, inwestujący tak wiele środków w ochronę, nie miał wcale wcześniejszych ani jednoczesnych, bardziej szczegółowych informacji na temat tych wydarzeń. To już samo wzbudza podejrzenia.

  • Czy to znaczy, że nie było skutecznej obrony powietrznej?

  • Tak, oczywiście. Myśląc o tym, że kilka lat wcześniej samolot radziecki przelatywał nad Dalekim Wschodem – albo może amerykański – i od razu wydano sygnał ostrzegawczy, a samolot został zestrzelony w ciągu kilku sekund. Czy to, co było prawdą dla Dalekiego Wschodu, nie ma zastosowania do ochrony serca Imperium? To wydaje mi się krytyczne. W każdym razie, przynajmniej coś warto dokładnie zbadać.

  • Czy jednak wierzy pan w zaangażowanie Al Kaidy w ataki 11 września?

  • Nie wierzę. Nie mam wcale… Nie chcę się wypowiadać za ludzi, którzy badają… Po pierwsze, nie jestem Amerykaninem, a po drugie, nie mam odpowiednich danych. Może to była Al Kaida, wtedy to się w końcu okaże… Więc co pan myśli o zaangażowaniu Al Kaidy?

  • Ja nie znalazłem w tym, co przeczytałem, żadnych dowodów formalnego zaangażowania Al Kaidy. Wszystko jest możliwe, tak wiele się przypisuje… Wydaje mi się, że Al Kaida to coś nieformalnego, do którego przyłącza się różne wydarzenia, bardziej lub mniej bezpośrednie. To nie jest instytucja z adresem, harmonogramem i pracownikami, którzy byli tam na czas lub nie. Myślę – powtarzam – że to satelita, który łączy wiele działań.

  • Pan Guy Sorman, który był panu przeciwnikiem w dyskusji z Frédéric Taddeï, nazwał pana na swoim blogu „teoretykiem spiskowym”. Co pan mu odpowiada?

  • „Teoretyk spiskowy”, tak… To wyrażenie należy do niego. Nie wiem, jak to uzasadnia. Jeśli chodzi o to, że ja wyjaśniam coś, co przypomina spisek, dlaczego nie? Jestem jak każdy inny. Ale nie widzę, dlaczego byłoby to upokorzenie, że ktoś po prostu myśli głową i rozsądkiem.

  • Pan Dumas, przez długie lata działał pan w środowiskach politycznych i dyplomatycznych. Jak wygląda sytuacja w tych kręgach w odniesieniu do 11 września? Jakie jest panu postrzeganie tego, co się mówi?

  • W Francji o tym nie mówi się dużo. Francja jest znacznie bardziej zaniepokojona wyborami prezydenckimi i ich odnowieniem, poza specjalistycznymi służbami, jak Quai d’Orsay – którego już nie jestem – i służbami wywiadowczymi – wojskowymi. Poza tymi bardzo dobrze poinformowanymi kręgami, które mają wymianę z sojusznikami – jesteśmy sojusznikami Amerykanów – Francuzi są znacznie bardziej zaniepokojeni wyborami prezydenckimi i ich odnowieniem.

  • Ale czy panu otoczeniu dzieli pan te wątpliwości?

  • Nie wiem. Nie przeprowadzałem ankiety.

  • Nie miał pan okazji rozmawiać o tym z przyjaciółmi politycznymi czy w środowisku dyplomatycznym?

  • Nie, nie… – Czy dobrze rozumiem, że pan nie ma szczególnej teorii na temat 11 września? Ma pan jedynie wątpliwości wobec oficjalnej teorii?

  • Mam jedynie wątpliwości… z powodu rzeczy nieobjaśnionych lub nie do końca objaśnialnych, które mogą zostać wyjaśnione, ale wtedy trzeba ponownie przeanalizować proces i go pogłębić.

  • Obecnie nie przeprowadzono oficjalnej analizy potwierdzającej, że to był atak Al Kaidy. Nie wierzę, albo może się mylę – albo zapomniałem – ale to nadal trzeba udowodnić.

  • Poza tym, że administracja Busha oficjalnie oskarżyła Al Kaidę.

  • Tak, ale to inna sprawa – to Amerykanie. Mówiliśmy o Francuzach i Europejczykach.

  • Czy chciałby pan, aby przeprowadzona została międzynarodowa śledztwo, na przykład, by formalnie potwierdzić to oskarżenie?

  • Na przykład, oczywiście. Mogłaby być międzynarodowa śledztwo, dlaczego nie. Z uczonymi, lotnikami, specjalistami, dobrze zrównoważonymi, którzy powiedzieliby prawdę.

  • Wiem, że Iran w przyszłym roku chce właśnie stworzyć międzynarodowy sąd do badania 11 września. Co o tym myślicie?

  • To dobra myśl, ale Iran jest trochę podejrzany. Z pewnością będzie podejrzany, jak wszyscy, którzy chcą to teraz zrobić. Lepiej byłoby coś bardziej neutralnego, na przykład Szwajcarów lub Nordyków, którzy zostaliby zaakceptowani przez wszystkich.

Rozmowa przeprowadzona przez Hicham Hamza, 21 grudnia 2010, dla Oumma.com Przyjmując, że przekaże swoje wątpliwości wobec oficjalnej wersji 11 września, Roland Dumas stał się pierwszą znakomitą politykiem francuskim, który publicznie zrewidował oficjalny opis – mimo że był on opracowany przez sojusznika – dotyczący ataków na World Trade Center i Pentagon. Dziewięć lat później dołączył do długiej listy urzędników państwowych na całym świecie, którzy odrzucają lub po prostu wątpią w oficjalną historię przedstawioną przez administrację Busha. Podobnie jak Roland Dumas, ale także wiele osób przeżyjących ataki, bliscy ofiar, profesjonalni piloci i byli amerykańscy wywiadowcy, większość dzieli ten sam cel: zachęcanie do utworzenia nowej komisji śledczej, by ujawnić luki, nieuwagi i przede wszystkim kryminalne współdziałania, które umożliwiły przeprowadzenie 11 września. Ten masowy zabójstwo, które służyło jako uzasadnienie inwazji w Afganistanie i Iraku oraz wprowadzenia – sądowego, policyjnego i kulturowego – tzw. „globalnej wojny z terroryzmem”, nadal wymaga wyjaśnienia.

Choćby niezgodnie z królewskim republikaninem Francji, który niezwykle drażliwy jest na ten temat: jak donosił Le Canard enchaîné z 24 września 2008, Nicolas Sarkozy osobiście przekazał przez telefon przestrogę Alain de Pouzilhac, dyrektorowi generalnemu kanału informacyjnego France 24, za to, że pozwolił emitować debatę sprzeczną, która kwestionowała oficjalną wersję 11 września. To, że prezydent Republiki, nieustający atlantysta i – przede wszystkim – znany admirator George’a Busha, poświęcił czas na wysłanie ostrzeżenia dziennikarzom, którzy mogliby poważnie pracować nad tematem, mówi wystarczająco dużo o skali politycznego i medialnego tabu otaczającego ten temat. W swym nieformalnym stylu Roland Dumas, zupełnie nieświadomie, rzeczywiście złamał prawo milczenia. Ducha Oporu, w którym kiedyś uczestniczył, może znowu stać się praktycznym przykładem.