Traduction non disponible. Affichage de la version française.

Projekt społeczny o nazwie ITER

En résumé (grâce à un LLM libre auto-hébergé)

  • Tekst krytykuje projekt ITER, przedstawiany jako „projekt społecznościowy”, ale podkreśla jego wysokie koszty i małą przejrzystość.
  • Autor porównuje ITER do projektów nieruchomości lub rekreacyjnych, wątpiąc w jego rzeczywistą użyteczność i wpływ na środowisko.
  • Przypomina o trudnościach technicznych związanej z kontrolowaną fuzją jądrową oraz o długiej historii podobnych projektów, które nie przyniosły sukcesu.

Projekt społecznościowy o nazwie ITER

ITER: „projekt społeczności”

2006 rok, 17 marca

****29 sierpnia 2008: języki się rozchylają

Tak, właśnie tak wyrażali się dzisiejszych przedstawiciele projektu ITER w sali balowej w Pertuis, gdzie zostaliśmy zaproszeni na debatę. Z trudem udało mi się zdobyć mikrofon po słuchaniu ciężkich przemówień, w których powtarzano nam, że „wszystko zostało przewidziane pod względem wpływu na środowisko”. Na przykład przez niekończące się przemówienie dowiedziałem się, że zaplanowano uwzględnienie ochrony kwiatów i chrząszczy w pobliżu miejsca budowy tego kompleksu plutomorficznego („ploutos” po grecku oznacza „drogie”). Na obrazach komputerowych mogliśmy zobaczyć wygląd budynków, struktur przyjęcia, infrastruktury drogowej itp.

Zastanawiałem się, gdzie w tej prezentacji, która przypominała raczej luksusowy projekt nieruchomości albo budowę wioski klubu Club Méditerranée, ukrywa się nauka i technologia. Zastanawiałem się też, kiedy zacznie się debata.

W rzeczywistości ITER przypominał rozmowy Villepina na temat jego pierwszego umowy o pracę. Prawo jest gotowe, a rząd deklaruje gotowość do dyskusji na każdym szczegółzie, który moglibyśmy chcieć poruszyć.

Dla ITER jest to niemal to samo. Nie wydaje się być pytaniem o ponowne rozpatrzenie decyzji już podjętych „na najwyższym poziomie”, przez „urzędników”, bez naszej konsultacji, naszych francuskich obywateli.

ITER przypomina nasz współczesny świat. Masz miliardy euro? Inwestuj je w luksus i najdroższe rozrywki. Kalendarze zamówień producentów jachtów klasycznych 120 stóp są pełne. Apartamenty o powierzchni 1000 metrów kwadratowych w Dubaju sprzedają się jak chleb. Nie bądź skąpy, nie pozwalaj się ograniczać zyskownością. Przydatne się źle sprzedaje, a bezużyteczne jest modne. Powiem wam coś: uważam, że klub szczęśliwych nielicznych, którzy będą korzystać z ITER przez jedną karierę, zupełnie nie dba, czy maszyna będzie rentowna czy nie; działająca.

Czy ktoś interesuje się produktywnością hektara pola golfowego?

Czy ITER zadziała? Tutaj urzędnicy stają się nagle milczący: „Blablatron” natychmiast się zatrzymuje. Przypomniałem, że ludzie poszukują kontrolowanej fuzji przez sześćdziesiąt lat, od południowej części II wojny światowej, bez większego sukcesu. Przypomniałem, że nie ma to precedensu w zakresie technologii. Ludzie wynaleźli samoloty, które szybko zaczęły latać coraz wyżej i szybciej. Samochody zaczęły jeździć. Jądrowa technologia była jeszcze na początkowym etapie w 1938 roku. Niedługo po pierwszym reaktorze jądrowym, zbudowanym przez Enrico Fermiego pod trybunami stadionu Uniwersytetu w Chicago, doszło do rozpadu. Wtedy pojawiły się bomby, a za nimi reaktory cywilne. Doskonalono rakiety, ludzie wysłali się na Księżyc. W stosunkowo krótkim czasie. W tym samym czasie kontrolowana fuzja przypomina niekończącą się bajkę, miraż, który ciągle się oddala. Zawsze, gdy robi się krok naprzód, pojawia się nowy problem. Ale nikt przez sześćdziesiąt lat nie wątpi w sensowność podejścia opartego całkowicie na wynalezieniu Rosjanina Artsimowicza: tokamaku.

– To tylko kwestia skali…

W skrócie, jeśli za kolejne dwadzieścia lat (to jest termin, który został podany do oceny ITER) nie zadziała, jeśli maszyna zatrzyma się po kilkudziesięciu sekundach, to nie szkoda – po prostu była za mała. Wystarczy zacząć budowę kolejnej, jeszcze większej i jeszcze droższej.

– Płać i milcz.

Przypomniałem, że byłem w Cadarache przed dwudziestoma pięcioma laty, gdy urzędnicy Centrum prezentowali główne kierunki projektu „Tore Supra”. Mówiono o „Słońcu w laboratorium”. „Blablatron” już wtedy kręcił się na pełnych obrotach. Dwa kwadrylione lat później – żadnej fuzji. Ale „magnes nadprzewodzący działa”. Uważam, że dwadzieścia pięć lat na stworzenie prostego magnesu nadprzewodzącego to już trochę długo, zwłaszcza że ta technologia nie ma nic rewolucyjnego. Jest już używana w komorach pęcherzykowych akceleratorów cząstek.

Jeden z „prowadzących” (słowo G.O. przychodzi mi na usta) powiedział mi dwie rzeczy. Najpierw skrytykował moje nieprzyjemne wygląd i zaproponował, żebym pokazał twarz publiczności – zrobiłem to natychmiast, wstając. Dodałem, że to po prostu twarz francuskiego podatnika, który stoi przed takim projektem. Druga uwaga padła, gdy zaznaczyłem swoje zdziwienie, że taki projekt może być określany jako „projekt społecznościowy”, skoro wydaje się on przeznaczony do produkcji prądu.

– Ale panie, ITER to znacznie więcej niż projekt badawczy…

Tu było coś, czego nie zrozumiałem.

Zapytano mnie: „Jaka jest Twoja pytanie, by mogłem odpowiedzieć?”. Zadałem więc pytanie: „Jak projektanci planują zarządzać szybkim chłodzeniem promieniowym wynikającym z hamowania promieniowania spowodowanego zanieczyszczeniem plazmy jądrami o dużym ładunku elektrycznym, które zostały oderwane od ścianki?”.

G.O. natychmiast się wycofał, machając rękami w znak zaprzeczenia. Odwróciłem się więc do drugiej stołówki, gdzie siedziały różne osoby, w tym kobieta, która wydawała się mieć pewne obowiązki w tej sprawie i utrzymywała niezmienne uśmiechnięte twarze, wynikające z długiego doświadczenia w polityce badań. Ale piłka nie wróciła. Nawet u specjalisty od kwiatów i chrząszczy panowała cisza.

Sprawy nie szły zgodnie z planem. Co robił ten fizyk plazmy wśród tej tłumy wiejskiej? Przypomniano mi też, czyżbyśmy już nie dyskutowali wystarczająco dużo o tym wszystkim podczas wcześniejszych spotkań w Nice, Avignon i Aix?

W końcu wskazano mi człowieka siedzącego jak ja na pierwszej ławce, pewnego Michela Chateliera z Cadarache. Na moje zdanie, które był jedynym, kto rozumiał sens moich słów, odpowiedział tylko: „To dobre pytanie”.

W rzeczywistości to kłopotliwe pytanie, którego nie warto zadawać.

„Fuzja działała w Anglii przez trzy sekundy, ale dlatego, że magnes był z miedzi. Nie był zaprojektowany do działania dłużej”. Ale jak to możliwe, że my, Francuzi, którzy mieliśmy system magnetyczny umożliwiający działanie ciągłe (nadprzewodzący), nie potrafiliśmy osiągnąć tych samych reakcji fuzji?

Nawet gdyby Anglikowie mieli uzwojenia nadprzewodzące, czy reakcje fuzji egzotermiczne utrzymałyby się? Nie jestem tego pewien. Plazma fuzji, zderzeniowa, zawiera szybkie atomy, które przekraczają barierę magnetycznego uwięzienia i oderwują atomy należące do ścianki. Te zanieczyszczają plazmę i są źródłem intensywnego chłodzenia promieniowego. Przewiduję, że kotłownia się zgłodnie, fuzja się zatrzyma, po sekundach, dziesiątkach sekund, może nawet minutach. Nic nie zostało zaplanowane na wypadek tego problemu, który nie został w ogóle wspomniany w luksusowych broszurach wydanych przez CEA.

Ale to nie szkoda – ITER to „projekt społecznościowy”.

Czy nie uważacie, że fantastyczne jest to, że można inwestować tak dużo pieniędzy w taki problematyczny i ryzykowny projekt w obecnych czasach? Czy mamy środki na taką „tancerkę”? – powiedziałem.

Odpowiedź Michela Châteliera:

– Wydaje się to dużo pieniędzy, ale jest znacznie mniej, jeśli patrzeć w procentach.

Muszę mu to wszystko wyjaśnić. Zapisałem jego dane kontaktowe, numer telefonu. Odwiedzimy go w Cadarache i zadamy mu mnóstwo pytań, szczególnie dotyczące historii poprzedniego projektu społecznego, czyli Tore Supra. Porozmawiamy o gorących plazmach, fuzji, promieniowaniu, systemach uwięzienia. Porozmawiamy też o innych kierunkach, gdzie fuzja jest celowana impulsowo, być może nawet przy wyższej temperaturze. Na przykład miliard stopni.

Będę informował o naszych rozmowach w moich artykułach. Dokładnie przekazuję odpowiedzi, które mi udzieli.

Z góry powiem to:

– Ta fuzja skupiona na ogromnej i kosztownej maszynie nadal jest zbyt problematyczna, by uzasadnić takie inwestycje w przedsięwzięciu, które najprawdopodobniej za dwadzieścia lat zakończy się nowym żądaniem pieniędzy na budowę jeszcze większej maszyny.

– Te wydatki pozbawią innych kierunków badań, skupiających się na innych sposobach produkcji prądu, niezbędnych środków finansowych.

– W zakresie fuzji uważam, że gra się poniżej siatki. Z setką milionów stopni można spowodować fuzję deuteru i trytu, dwóch izotopów wodoru. Nadal to zanieczyszczenie. Z miliardem stopni można wykorzystać reakcję typu:

Bor 11 + Wodór 1 daje trzy Hel 4

Bez neutronów, bez zanieczyszczenia. Wszystkie cząstki są naładowane elektrycznie. Dlatego produkcja prądu może być elegancko wykorzystać MHD, trochę zapomnianą w Francji od trzydziestu lat.

Odpady? Na balony. Mało kto wie, że można rozważyć fuzję bez zanieczyszczenia, bez odpadów, bez skutków ubocznych.

Ale do tego potrzebna jest trochę wyobraźni. Tokamak to ścieżka zarówno przeszła, jak i sucha, punkt skupienia wszystkich konformizmów fizyki. To nie nauka, nie prawdziwa innowacja, ale technologiczne upór.

Czy można rozważyć ciągłe uwięzienie plazmy o temperaturze miliarda stopni? Nie widzę tego tak. Myślę, że trzeba badać (niewielkie koszty) drogi impulsowe. Podam przykład maszyny wykorzystującej możliwości impulsu:

silnik spalinowy w porównaniu z parowym

Istnieje wiele systemów produkujących niesamowite temperatury, zawsze w trybie impulsowym.

– Kawitacja przy zwykłej śrubie w zimnej wodzie pozwala stopić mosiądz.

– Ultradźwięki wytworzone przez kryształ piezoelektryczny tworzą plazmę o temperaturze dziesięciu tysięcy stopni. Sonoluminescencja to potwierdza.

– Już w latach pięćdziesiątych Andrej Sakharow badał dziwne właściwości fal uderzeniowych skupianych przez MHD.

Boję się, że ITER to parowa maszyna trzeciego tysiąclecia, dodatkowo z bardzo problematycznym działaniem.


29 sierpnia 2008

ITER: języki się rozchylają

iter_echelle

Otrzymałem ten e-mail od korespondenta, który z oczywistych powodów chciał pozostać anonimowy. Oprócz wad, które już wcześniej wskazałem:

– Brak testów wytrzymałości magnesu nadprzewodzącego na intensywny strumień neutronów

– Brak rozwiązania problemu oczyszczania plazmy, która zanieczyszcza się jonami ciężkimi, oderwanymi od ścianki przez szybkie jony wodoru (ogon rozkładu Boltzmanna w plazmie zderzeniowej)

– Zły wybór miejsca, blisko zbiornika wody słodkiej Esparon na Verdon, który może zostać „zaszczepiony” trytem podczas nieuniknionych uwalnień tego izotopu wodoru o okresie połowicznego rozpadu 12 lat, natychmiast wchodzącego do każdej łańcuchu pokarmowego. Zanieczyszczenie tym lekkim izotopem (molekuły podczas uwalnień natychmiast się rozprzestrzeniają w masie powietrza przez turbulencję) wynika z często występujących trybów falowych podczas silnych wiatrów dominujących (warstwa podfalowa turbulencji, „rolki”). Nie przeprowadzono żadnych badań meteorologicznych przed wyborami miejsca.

To byłoby błędem myśleć, że „ten wodór uniesie się w atmosferę”. Chyba że uwalniania będą odbywały się w balonach, co nie jest dyskretnym rozwiązaniem. Przeprowadźmy rozumowanie odwrotne. Wylejmy z dużą wysokością naczynie wypełnione wodą. Spadnie szybko. Ale ta sama masa wody wypuszczona bezkierunkowo, mieszająca się z atmosferą, rozpadnie się na drobne krople, których prędkości spadania będą znacznie niższe. Podczas uwalniania wodoru nie powstają „krople wodoru”. Chmura najpierw rozpadnie się z powodu turbulencji. Następnie molekuły rozprzestrzeniają się bardzo wolno w masie powietrza, w której są praktycznie uwięzione. Będą następnie poddane kaprysom wiatrów i ewentualnie osiadają na ziemi.

Oto treść otrzymanego maila:


Szanowny Panie, chce Pan napisać o ITER. Poza argumentami, które Pan przedstawił, dodałbym trzy bardzo krótkie punkty.

Nie mogę powiedzieć mojego imienia, ale mogę powiedzieć, że śledziłem ten projekt bardzo dokładnie.

Projektowanie:

Obwód pierwotny, w przeciwieństwie do reaktorów jądrowych, nie został zaprojektowany z uwzględnieniem możliwości awarii. Można by było założyć pęknięcie jednego lub kilku rur chłodzących, aby określić ciśnienie projektowe obwodu pierwotnego. Nie ma tego – torus pierwotny wytrzymuje tylko bardzo małe ciśnienia spowodowane normalnymi lub słabo zdarzającymi się wyciekami. Ten sposób projektowania jest znacząco niedostateczny pod względem bezpieczeństwa.

Odpady: ITER to prototyp, którego jednym z wniosków będzie określenie częstotliwości wymiany osłon pierwotnych silnie promieniowanych przez plazmę. Jeśli będą musiały być wymieniane co roku lub co dwa lata, będziemy mieli górę odpadów bardzo toksycznych, ponieważ będą one mieszane beta-gamma i trytowe, a więc bardzo trudne do zarządzania. Skoro ITER International obejmuje tylko eksploatację prototypu, zarządzanie odpadami zostaje w rękach Francji. Będziemy musieli zarządzać składowaniem odpadów na Cadarache oraz emisjami trytu, które znacznie przekroczą obecne emisje z tego miejsca, nawet jeśli tryt jest trzymany przez filtry metalowe.

Ochrona radiologiczna: Mimo że konserwacja będzie wykonywana à distance (jeśli wszystko pójdzie dobrze, skoro mamy do czynienia z prototypem), nie unikniemy ekspozycji personelu. Personel będzie miał do czynienia z nowym problemem: połączonej ekspozycji trytu i berylu (obecne w obwodzie pierwotnym). Te dwa elementy są rakotwórcze płucne, a więc ich szkodliwość nie dodaje się, ale wzmacnia się wzajemnie. Jeśli znamy limity dawek każdego z tych elementów oddzielnie, nie znamy limitu dla ich sumy.

Trudno mi uwierzyć, że ten projekt dojdzie do końca. Jednego dnia albo drugiego preferowane będą inwestycje w reaktory generacji IV.

Z poważaniem
Powodzenia

Szanowny Panie, chce Pan napisać o ITER. Poza argumentami, które Pan przedstawił, dodałbym trzy bardzo krótkie punkty.

Nie mogę powiedzieć mojego imienia, ale mogę powiedzieć, że śledziłem ten projekt bardzo dokładnie.

Projektowanie:

Obwód pierwotny, w przeciwieństwie do reaktorów jądrowych, nie został zaprojektowany z uwzględnieniem możliwości awarii. Można by było założyć pęknięcie jednego lub kilku rur chłodzących, aby określić ciśnienie projektowe obwodu pierwotnego. Nie ma tego – torus pierwotny wytrzymuje tylko bardzo małe ciśnienia spowodowane normalnymi lub słabo zdarzającymi się wyciekami. Ten sposób projektowania jest znacząco niedostateczny pod względem bezpieczeństwa.

Odpady: ITER to prototyp, którego jednym z wniosków będzie określenie częstotliwości wymiany osłon pierwotnych silnie promieniowanych przez plazmę. Jeśli będą musiały być wymieniane co roku lub co dwa lata, będziemy mieli górę odpadów bardzo toksycznych, ponieważ będą one mieszane beta-gamma i trytowe, a więc bardzo trudne do zarządzania. Skoro ITER International obejmuje tylko eksploatację prototypu, zarządzanie odpadami zostaje w rękach Francji. Będziemy musieli zarządzać składowaniem odpadów na Cadarache oraz emisjami trytu, które znacznie przekroczą obecne emisje z tego miejsca, nawet jeśli tryt jest trzymany przez filtry metalowe.

Ochrona radiologiczna: Mimo że konserwacja będzie wykonywana à distance (jeśli wszystko pójdzie dobrze, skoro mamy do czynienia z prototypem), nie unikniemy ekspozycji personelu. Personel będzie miał do czynienia z nowym problemem: połączonej ekspozycji trytu i berylu (obecne w obwodzie pierwotnym). Te dwa elementy są rakotwórcze płucne, a więc ich szkodliwość nie dodaje się, ale wzmacnia się wzajemnie. Jeśli znamy limity dawek każdego z tych elementów oddzielnie, nie znamy limitu dla ich sumy.

Trudno mi uwierzyć, że ten projekt dojdzie do końca. Jednego dnia albo drugiego preferowane będą inwestycje w reaktory generacji IV.

Z poważaniem
Powodzenia


********



Przechodząc...

Komunikat z 29 sierpnia 2008 Belgia, Hiszpania, Niemcy, Austria, Słowenia, Ukraina, Francja Europa trzęsie się z powodu awarii jądrowych Francja, która miała bardzo radioaktywny lato z wieloma wydarzeniami, szczególnie w Tricastinie, nie jest jedynym krajem Europy dotkniętym incydentami i awariami jądrowymi. W niektórych krajach nawet skandale o dużym zakresie są dziś na pierwszej stronie gazet.

W Belgii doszło 24 sierpnia do awarii poziomu 3 w Instytucie Radioelementów (IRE) w Fleurus. Jak zwykle, gdy chodzi o jądrowe, alarm został podany z opóźnieniem, skutki najpierw zostały minimalizowane przez Belgijską Agencję Federalną Kontroli Jądrowej (AFCN), ale dziś dowiadujemy się, że wyciek promieniowania jest większy niż początkowo ogłoszono, a spożycie warzyw z ogrodu i mleka jest teraz zabronione, oczekując może nowych odkryć...

W Hiszpanii 24 sierpnia też wybuchł ważny pożar w elektrowni jądrowej Vandellos II (Katalonia), która została zatrzymana. Od początku roku doszło do około trzydziestu incydentów w hiszpańskich elektrowniach. W kwietniu dowiedzieliśmy się, że wyciek promieniowania miał miejsce sześć miesięcy wcześniej (!) w elektrowni Asco I (Katalonia), której operator może zostać ukarany ciężkimi sankcjami.

W Niemczech ludność dowiedziała się na początku czerwca, że od lat trwa szeroko zakrojona kontaminacja w solnej kopalni, gdzie przechowywanych jest 126 000 beczek odpadów jądrowych. Kopalnia była przedstawiona jako „stabilna od 70 milionów lat” i „praktycznie nieprzepuszczalna”, ale dziś odpady pływają w prawdziwym podziemnym jeziorze, którego zanieczyszczenie zagrożone są duże zbiorniki wodne.

W Austrii incydent miał miejsce w nocy z 2 na 3 sierpnia w laboratoriach Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w odległości 35 km od Wiednia. Dzieje się to tylko dzięki szczęściu, że nie doszło do poważnej awarii.

Na Ukrainie wyciek wody radioaktywnej spowodował zatrzymanie reaktora w elektrowni jądrowej Rivné (Zachodnia Ukraina) 10 czerwca.

W Słowenii wyciek promieniowania 4 czerwca w elektrowni jądrowej Krsko wywołał alarm europejski (26 innych krajów UE zostało natychmiast skontaktowanych), a potem sytuacja została minimalizowana, bez żadnej prawdziwej wiedzy o tym, co się stało.

Francja, wreszcie, została dotknięta tym latem przez wiele incydentów w Socatri-Areva (Bollène, Vaucluse; poważny wyciek uranu 7 lipca), FBFC-Areva (Romans-sur-Isère, Drôme; odkrycie 18 lipca zanieczyszczenia przez uszkodzoną od lat rurę), elektrowni jądrowej EDF Tricastin (Drôme; 100 pracowników zainfekowanych 23 lipca) i St-Alban (Isère; 15 pracowników zainfekowanych 20 lipca), ponownie w Socatri-Areva (przyznanie 6 sierpnia ujawnienia nielegalnych wydzielania od tygodni węgla 14 radioaktywnego) oraz Comurhex-Areva (Pierrelatte, Drôme; przyznanie 21 sierpnia zanieczyszczenia przez rurę uszkodzoną od lat).

Przechodząc...

Komunikat z 29 sierpnia 2008 Belgia, Hiszpania, Niemcy, Austria, Słowenia, Ukraina, Francja Europa trzęsie się z powodu awarii jądrowych Francja, która miała bardzo radioaktywny lato z wieloma wydarzeniami, szczególnie w Tricastinie, nie jest jedynym krajem Europy dotkniętym incydentami i awariami jądrowymi. W niektórych krajach nawet skandale o dużym zakresie są dziś na pierwszej stronie gazet.

W Belgii doszło 24 sierpnia do awarii poziomu 3 w Instytucie Radioelementów (IRE) w Fleurus. Jak zwykle, gdy chodzi o jądrowe, alarm został podany z opóźnieniem, skutki najpierw zostały minimalizowane przez Belgijską Agencję Federalną Kontroli Jądrowej (AFCN), ale dziś dowiadujemy się, że wyciek promieniowania jest większy niż początkowo ogłoszono, a spożycie warzyw z ogrodu i mleka jest teraz zabronione, oczekując może nowych odkryć...

W Hiszpanii 24 sierpnia też wybuchł ważny pożar w elektrowni jądrowej Vandellos II (Katalonia), która została zatrzymana. Od początku roku doszło do około trzydziestu incydentów w hiszpańskich elektrowniach. W kwietniu dowiedzieliśmy się, że wyciek promieniowania miał miejsce sześć miesięcy wcześniej (!) w elektrowni Asco I (Katalonia), której operator może zostać ukarany ciężkimi sankcjami.

W Niemczech ludność dowiedziała się na początku czerwca, że od lat trwa szeroko zakrojona kontaminacja w solnej kopalni, gdzie przechowywanych jest 126 000 beczek odpadów jądrowych. Kopalnia była przedstawiona jako „stabilna od 70 milionów lat” i „praktycznie nieprzepuszczalna”, ale dziś odpady pływają w prawdziwym podziemnym jeziorze, którego zanieczyszczenie zagrożone są duże zbiorniki wodne.

W Austrii incydent miał miejsce w nocy z 2 na 3 sierpnia w laboratoriach Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w odległości 35 km od Wiednia. Dzieje się to tylko dzięki szczęściu, że nie doszło do poważnej awarii.

Na Ukrainie wyciek wody radioaktywnej spowodował zatrzymanie reaktora w elektrowni jądrowej Rivné (Zachodnia Ukraina) 10 czerwca.

W Słowenii wyciek promieniowania 4 czerwca w elektrowni jądrowej Krsko wywołał alarm europejski (26 innych krajów UE zostało natychmiast skontaktowanych), a potem sytuacja została minimalizowana, bez żadnej prawdziwej wiedzy o tym, co się stało.

Francja, wreszcie, została dotknięta tym latem przez wiele incydentów w Socatri-Areva (Bollène, Vaucluse; poważny wyciek uranu 7 lipca), FBFC-Areva (Romans-sur-Isère, Drôme; odkrycie 18 lipca zanieczyszczenia przez uszkodzoną od lat rurę), elektrowni jądrowej EDF Tricastin (Drôme; 100 pracowników zainfekowanych 23 lipca) i St-Alban (Isère; 15 pracowników zainfekowanych 20 lipca), ponownie w Socatri-Areva (przyznanie 6 sierpnia ujawnienia nielegalnych wydzielania od tygodni węgla 14 radioaktywnego) oraz Comurhex-Areva (Pierrelatte, Drôme; przyznanie 21 sierpnia zanieczyszczenia przez rurę uszkodzoną od lat).

Wróć do przewodnika Wróć do strony głównej