Traduction non disponible. Affichage de la version française.

Jean-Paul Biberian

En résumé (grâce à un LLM libre auto-hébergé)

  • Książka bada fuzję jądrową, w szczególności fuzję chłodną, oraz porównuje reakcje jądrowe z reakcjami chemicznymi.
  • Autor, Jean-Paul Biberian, omawia kontrowersje dotyczące fuzji chłodnej oraz trudności związane z publikacją naukową.
  • Omawia również alchemię i transmutacje biologiczne, choć wyniki są często rozczarowujące.

Bez nazwy dokumentu


FUSJA

WE WSZYSTKICH SWOICH STANACH

Chłodna fuzja, ITER, Alchemia

Transmutacje biologiczne ...

Wydawnictwo Trédaniel, 2012

Jean-Paul Biberian

Były wykładowca na Uniwersytecie Aix-Marseille

Tytuł odpowiadający dawnemu tytułu "Asystent".


Uważam, że warunki umożliwiające reakcje fuzji katalizowane muszą istnieć.

W miarę, jak jądro atomowe nie jest niczym innym jak chemią jąder. Rozszczepienie to autokatalityczne rozpadanie się. Reakcje fuzji są analogiczne do reakcji chemicznych. Dlatego logiczne jest myśleć, że nie jest niemożliwe, by świat jądrowy zawierał reakcje egzotermiczne z katalizą, być może nawet w niskiej temperaturze. Każdy uczeń liceum widział, jak pianka platynowa czerwienieje pod wpływem ciepła wydzielanego podczas spalania wodoru w tlenie. Ale pianka platynowa nie tylko pozwala na rozpoczęcie tej reakcji w niskiej temperaturze. Gdybyśmy nałożeni ją na rurę metalową przepływającą przez chłodnicę cieczy, reakcja mogłaby trwać w temperaturze pokojowej, a nawet poniżej.

Wkrótce po emeryturze z Uniwersytetu Aix-Marseille, Jean-Paul Biberian właśnie wydał książkę „Fuzja we wszystkich swoich stanach”, z podtytułem „Chłodna fuzja, ITER, Alchemia, transmutacje biologiczne...”.

Jego tytuł brzmi: „Fuzja we wszystkich swoich stanach”, co wydaje się wskazywać na to, że będzie on omawiał temat fuzji z różnych stron. Oznaczało by to rozważania o ITER, fuzji laserowej i ewentualnie o maszynie Z. Jednak książka jest przede wszystkim poświęcona „chłodnej fuzji”, czyli badaniom skupionym na uzyskiwaniu energii poprzez reakcje fuzji w temperaturze znacznie niższej niż zwykle wymagane, rzędu setek milionów stopni. Niektóre wyniki, pierwsze z nich przedstawione przez Ponsa i Fleischmana w 1989 roku, zostały osiągnięte według tych badaczy w temperaturze pokojowej.

Oczywiście te badania są przedmiotem silnej kontrowersji. Ale nie warto zapominać, że kataliza w chemii, gdzie jest również słabo rozumiana, to coś „absurdalnego”. Jak już wspomnieliśmy wyżej, możliwe jest połączenie wodoru i tlenu w temperaturze pokojowej, podczas gdy w fazie gazowej bez użycia „aktywnych miejsc” pianki platynowej zapłon wymaga temperatury setek stopni. Temperatura samozapłonu wynosi 580 stopni Celsjusza. Temperatura płomienia: 2500°C.

To samo dotyczy nadprzewodnictwa – faktu, że w bardzo niskiej temperaturze można przeprowadzać bardzo silne prądy elektryczne przez przewodniki bez żadnych strat Joule’a. Nie chodzi tu o „bardzo małe straty”, ale o całkowicie zerowe straty. Jeśli nadprzewodnictwo, zjawisko o naturze kwantowej, zostałoby odkryte dziś, nie brakowałoby fizyków, którzy by wykrzyknęli:

  • Możemy uwierzyć, że obniżenie temperatury zmniejsza efekt Joule’a. Wiadomo, że opór elektryczny niektórych przewodników silnie zależy od temperatury. Nazywamy je termistorami. Ale od tego do myślenia, że straty mogą być całkowicie zerowe, jest krok, którego nie przebywamy. Jeśli eksperymentatorzy nie mogli zmierzyć wydzielania ciepła, to dlatego, że ich protokół eksperymentalny był niewystarczający. To wydzielanie musi istnieć, inaczej byłoby fizycznie absurdalne.

Fizyka kwantowa pełna jest „absurdów”. Przykładem jest doświadczenie z dwiema szczelinami Younga, podobnie jak doświadczenie Aspecta. W doświadczeniu Younga ten sam „foton” przechodzi jednocześnie przez dwie szczeliny i interferuje z... samym sobą. W efekcie tunelowym neutron może być jednocześnie poza jądrem i wewnątrz niego. Po prostu dlatego, że jego „obecność”, w koncepcji kwantowej, opiera się na prawdopodobieństwie. „Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że ten neutron znajduje się w jądrze”. Skoro efekt tunelowy został potwierdzony przez spektakularne eksperymenty na otwartej przestrzeni (bombardowania rozszczepieniowe), nie ma żadnych wątpliwości. Nikt nie mógłby powiedzieć: „Czy wierzysz w efekt tunelowy?” Dlatego słowo „niemożliwe” musi być używane w nauce z największą ostrożnością. Temat był więc a priori interesujący.

Niestety, to, co znajduje się w książce Biberiana, nie różni się od tego, co mówi na konferencjach i co można obejrzeć w jego filmach. To... puste. Wiele bzdur, anegdot, wykładów, które mają niewielki związek z tematem (np. ta osobista analiza, bardzo niepełna z powodu braku odpowiednich kompetencji, dotycząca ITER, tematu, który poświęca jednemu rozdziałowi).

Na okładce czytamy:

Chłodna fuzja, ITER, Alchemia, transmutacje biologiczne ...


C

i, którzy znają Biberiana i śledzą go od lat, zgadzają się:

L

iczba „publikacji naukowych” lub prezentowanych jako takie jest duża.

Ale sprawdź stronę 192. Cytuję:


W 2003 roku na konferencji ICCF10 (Dziesiąta Międzynarodowa Konferencja z Chłodnej Fuzji), która odbyła się w USA, postanowiono utworzyć społeczność uczonych zajmujących się chłodną fuzją.... Z powodu trudności z publikacją wyników w czasopismach naukowych, wydawało nam się konieczne stworzenie własnego czasopisma, którego redaktorem naczelnym jestem od 2006 roku, razem z zespołem sześciu innych redaktorów regionalnych... Na początku tej inicjatywy redaktorem naczelnym był Peter Hagelstein z MIT (prestiżowego Massachusetts Institute of Technology).

Chciał on czasopismo wysokiego poziomu. Niestety, było bardzo mało propozycji artykułów tego kalibru... Po dwóch bezskutecznych latach Hagelstein przekazał mi kierownictwo. Uważałem, że to czasopismo powinno być mniej ambitne i po prostu służyć jako środek komunikacji społeczności...

Byliśmy więc otwarci na dane mniej pewne ( ... ). Nie próbowaliśmy już dowodzić w każdym artykule rzeczywistości chłodnej fuzji, ponieważ cały czytelnik był już przekonany (...); pozwoliło nam to wyprodukować artykuły mające pewną wiarygodność (...), które zawsze przyczyniały się do rozwoju dziedziny.

Co do artykułów teoretycznych, pomyślałem, że ocena poprawności teorii jest bardzo trudna, dlatego wziąłem ryzyko jako redaktor naczelny i nie wiedząc, co przyniesie przyszłość, byłem otwarty na nowości.

Lepsze jest być trochę leniwym ( ... ) z szansą znalezienia poprawnej teorii niż być zbyt surowym i ją przeoczyć, ponieważ wychodzi poza tradycyjne ścieżki. )

Taka leniwość to koniec każdej wiarygodności. To przyznanie otwiera drzwi do samodyskredytacji.

Biberian poświęca 5 stron alchemii

i wspomina o swojej randce z alchemikiem Albertem Cau w 1998 roku. Próbował przeprowadzić eksperyment pod jego kierunkiem, a na stronie 161:

**

Według niektórych informacji możliwe byłoby rozwiązanie: wlewanie stopionego srebra do wapna. Uderzenie cieplne miałoby spowodować transmutację. Przeprowadziłem kilka eksperymentów tego typu, ale również bezskutecznie.

Nieco dalej, w tym krótkim rozdziale o pięciu stronach, Biberian wspomina o swojej analizie „srebrnych monet uznanych za alchemiczne”, przechowywanych w niemieckim muzeum. Badanie stosunku izotopowego, z nadzieją odkrycia w tych monetach innego stosunku niż w naturalnym srebrze. Wynik negatywny.

W skrócie, ten rozdział można podsumować zdaniem:

- Kiedy nie mam nic do powiedzenia, to mówię...

Czy to znaczy, że alchemia to bzdura? Nie idę aż tak daleko i w tym miejscu przytoczę własny eksperyment (mam tyle do opowiedzenia i... do zrobienia).

W tym samym czasie Cau kontaktuje się ze mną. Żyje biednie w małej komnacie w Paryżu i szuka sponsora, który finansowałby jego badania. Aby robić alchemię, pierwszą rzeczą, którą trzeba mieć, to odpowiedni piec. Cau nie może eksperymentować w swojej loży. Przeprowadza więc eksperymenty w ogródku swojej siostry na przedmieściach Paryża.

Wie, że jestem przyjacielem Alaina D., bogatego przemysłowca z południowej Francji, który posiada prywatny samolot używany do wielu podróży zawodowych, i proponuje mu pokazanie transmutacji materiału w złoto. Zaproponowaliśmy mu następujący deal: sami kupimy materiały i przeprowadzimy eksperyment pod jego kierunkiem. On nic nie dotyka. Jeśli wynik będzie pozytywny, Alain zapłaci za piec indukcyjny, elektryczny, umożliwiający ogrzewanie próbek o objętości kilku centymetrów sześciennych umieszczonych w kuwiercie. Alain zapłaci za podróż i zakwaterowanie.

Cau zgadza się. Chodzi o eksperymenty tzw. spagyry, gdzie srebro miałoby zostać transmutowane w złoto. Alain kupuje srebro i drugi składnik: wapno. Jego żona zajmuje się ceramiczną produkcją w piecu, który wykorzystamy. Ostrożny, Alain kupił maski z plexiglasu i rękawice ochronne. Cau stoi w odległości i nic nie dotyka. Z dziesięciu metrów daje swoje instrukcje. Wykonujemy jego polecenia:

*- W piecu, w kuwiercie z ceramiki ogniowej, stopiamy mieszankę srebra i wapna. *

*- Ja odpowiadam za otwieranie i zamykanie drzwi pieca. *

*- Gdy uznamy, że mieszanka jest w stanie stopienia, otwieram drzwi. Alain chwyta kuwierc pincetami i szybko wlewa stopioną mieszankę srebra i wapna do cylindrycznego naczynia o średnicy 30 cm i wysokości 40 cm, wypełnionego wodą z kranu. *

*- Woda burzy się intensywnie. Ale bardzo szybko, gdy zjawisko wrzenia ustaje, możemy odzyskać przedmiot. W rzeczywistości stopiona mieszanka zmienia się w coś, co wygląda dokładnie jak popcorn, nawet pod względem rozmiarów. *

Cau ostrzega: nie działa za każdym razem. Ale czasem stosunkowo często. Powiedzmy, raz na dwa. Wtedy słychać coś w rodzaju silnego uderzenia młota, co przypomina falę uderzeniową. I oto, o zdumienie, ten popcorn jest „pokryty złotem”. Nie chodzi tu o lekkie połyski. Nie, wszystkie te puste, małe kule metaliczne są wtedy całkowicie „pokryte złotem”. Niestety nie zachowałem ich. Alain może mieć jedną u siebie.

Czy to złoto? Cau interweniuje, rozpuszcza jedną z tych małych złotych kulek, wyjętą pincetą z przedmiotu o wielkości 4–5 cm, i wrzuca ją do kwasu azotowego (nasze ruchy śledzimy cały czas). Srebro zmienia się w azotan srebra, ciecz. Na dnie probówki pozostają drobne płatki. Ilość jest niewielka i może wynosić ułamki miligramów. Ale bardzo dobrze widać ten osad.

Cau kontynuuje analizę. Płatki są rozpuszczone w wodzie królewskiej. I kończy: „to naprawdę złoto”.

Należałoby kontynuować badania za pomocą spektrometru masowego. Ale niezależnie od tego, wygląd złoty i błyszczący „kul” był niepodważalny. Srebro surowe ma mętno szary kolor.

Alain wyciąga swój czek, a następnie zwiększa wysokość płatności za piec indukcyjny: 3000 euro. Cau odjeżdża do Paryża tego samego wieczoru. Na drodze do dworca kolejowego powiadamia go:

*- Oczywiście, jeśli to rzeczywiście złoto alchemiczne, nie można powiedzieć, że proces jest rentowny przemysłowo, biorąc pod uwagę ilości produkowane i energię zużytą. Ale widzę tu sposób, by trochę zarobić. Dlaczego nie wyprodukujesz tych płatków za pomocą pieca, który Ci daje Alain? Mogłbyś je włączyć do przezroczystej żywicy i sprzedawać jako medale, naszyjniki, pierścionki, po rozsądnym cenie, jako przykłady złota alchemicznego, z Twoim własnym certyfikatem i wyjaśnieniami. *

Cau patrzy na mnie jakby mnie zabił. Nie wiem, co się z nim stało.

Zatrzymaliśmy się na tym. Alain i ja mieliśmy wtedy wiele innych problemów. Nie mieliśmy czasu, by to sprawdzić. Po otwieraniu i zamykaniu drzwi pieca uszkodziliśmy go z powodu naprężeń termicznych. Drzwi nie zamykały się już dobrze, a żona Alaina narzekała, że zniszczyliśmy jej urządzenie. Alchemia nie miała dla niej żadnego znaczenia. Tylko mężczyźni marzą o takich rzeczach.

Czy srebro, które użyliśmy, zawierało śladowe ilości złota? Było łatwo to sprawdzić. Wystarczyłoby wziąć małą ilość tego srebra, „nieprzetworzonego”, o tej samej masie co próba analizowana przez Cau, a następnie rozpuścić ją w kwasie azotowym. Jeśli zawierało złoto, to na dnie probówki powstałby osad.

*Jeśli nie było osadu, byłoby to bardzo interesujące. *

Ale życie to potok. Nie mieliśmy już szansy wrócić do tego tematu. Jeśli ktoś chce powtórzyć ten eksperyment, jest on bez żadnych wątpliwości, w żadnym momencie, i myślę, że bardzo prawdopodobnie jest powtarzalny. Alain zdobył „srebro przemysłowe”, Cau nie mógł oszukać. Podczas operacji stał w odległości pięciu metrów.

W każdym razie pozostaje spektakularny efekt. Nawet jeśli to srebro zawierało złoto, jaki proces mógłby wystrzelić ten metal, pokrywając bez wątpienia tylko kilka mikronów grubości zewnętrznej powierzchni tego „popcornu srebrnego”?

**Biberian poświęca rozdział o .. 7 stronach transmutacjom biologicznym, **

ogłoszonym na okładce w sposób kuszący.

Na stronie 151 pisze:

- Nie będąc chemikiem i nie wiedząc, jak wykonywać pomiary ilościowe w chemii... nigdy nie lubiłem chemii z jej probówkami i precyzyjnymi miareczkowaniami (...)

Od razu wspomina o eksperymentach przeprowadzanych przez pewnego Kervrana. Na stronie 207 w artykule Corentin Louis Kervran jest cytowany na stronie 212. Wydaje się, że zmarł (1901–1983). Przetłumaczę:

- Kervran to pewnie najbardziej znany uczony pracujący w dziedzinie transmutacji biologicznych. Posiadał szerokie wiadomości dotyczące instalacji, geologii i fizyki jądrowej. Opublikował swoje odkrycia po francusku w dziesięciu książkach. Niektóre zostały przetłumaczone na angielski. Był również nominowany do Nagrody Nobla.

Na Wikipedii czytamy:

*W 1993 roku otrzymał (na zasadzie pośmiertnej) parodijną nagrodę Ig Nobel z fizyki za wniosek, że wapń z jajek kurzych jest tworzony przez proces chłodnej fuzji. *****Nagroda Ig Nobel (nazwana w zabawny sposób z „Nagrody Nobla” i słowa „ignoble”) to parodijna nagroda przyznawana osobom, których „odkrycia” lub „osiągnięcia” mogą wydawać się dziwne, śmieszne lub absurdalne. Czasem mają charakter krytyczny i ironiczny, ale mają one na celu świętowanie niezwykłości, cześć twórczości i pobudzenie zainteresowania nauką, medycyną i technologią.

Wygląda na to, że istnieje znaczna różnica między „otrzymaniem parodijnej Nagrody Ig Nobel” a „nominacją do Nagrody Nobla”. Wydaje się, że książka Jean-Paula Biberiana to po prostu kieszeń, w której nie sprawdza niczego, „rejestrując fakty, które uważa za udowodnione”. Jego przemówienie to kompletny chałup, pełen błędów.

http://www.lasarcyk.de/kervran/kervwork.htm

6 maja 2013: Czytelnik pisze mi, że Kervran rzeczywiście został nominowany do Nagrody Nobla z medycyny: Co sprzeciwia się twierdzeniu Wikipedii

Na stronie 152 Biberian pisze:

*- **Pomyślnie powtórzyłem część eksperymentów Kervrana. *

Gdzie, kiedy, jak? Gdzie to zostało opublikowane?

Nie wiem, czy transmutacje biologiczne są rzeczywistością, czy nie. Wystarczyło mi życia, by wiedzieć, że pośpieszne wnioski, w jednym lub drugim kierunku, są zawsze ryzykowne. Pamiętam dyskusje na temat wapnia w jajach kurzych „które nie mogły być pochowane z ich pokarmem”. Komentator Kervrana sugerował, że te ptaki mogłyby czerpać wapń z własnego szkieletu lub ogólnie z tego, co już było w ich organizmie, w komórkach. W ten sposób te ptaki mogłyby używać swojego szkieletu jako magazynu wapnia. Ale to tylko pomysł.

Inna uwaga: gdy kobieta jest w ciąży i tworzy „małego człowieka”, musi kontrolować dietę. W przeciwnym razie się rozprzęga. Oznacza to po prostu, że pobiera wapń z własnego szkieletu, aby stworzyć dziecko. Szkielet wydaje się więc działać jak system magazynowania wapnia.

Wyobraźmy sobie, że „biedna” kobieta jest zmuszona prowadzić ciążę przy diecie ubogiej w wapń. Nadal tworzy szkielet dziecka, kosztem własnego. Czy można by wyobrazić sobie, że dokonuje transmutacji biologicznej, by stworzyć wapń dla swojego płodu?

Wapń może być „wypuszczany” stosunkowo szybko. Przykładem jest rozprzęganie pierwszych astronautów podczas długich lotów, jeśli nie dbali o aktywne obciążenie szkieletu za pomocą odpowiednich ćwiczeń.

Na stronie 205 swojej książki przeczytasz

DODATKI

Wybór artykułów naukowych opublikowanych w różnych czasopismach z komitetem recenzentów, po angielsku

Zaczyna się od artykułu Jean-Paula Biberiana. Spójrz na górę, co jest napisane małymi literami:

  1. Condensed Matter Nucl. Sc. 7 (2012) 11-25

To... czasopismo, którego Biberian jest redaktorem wydawniczym i jedynym recenzentem dla języka francuskiego od 2006 roku. Lista innych członków komitetu redakcyjnego znajduje się w przypisie na dole strony 192.

Dokładnie, nie wszystko, co błyszczy, jest złotem.

Publikowałem książki na temat jednego z najbardziej kontrowersyjnych tematów: UFO. Niektóre z moich książek zawierały reprodukcje artykułów i komunikatów naukowych. Ale za każdym razem chodziło o publikacje wysokiego poziomu, z prawdziwym komitetem recenzentów i prezentacje na międzynarodowych konferencjach, najwyższego szczebla w danej dziedzinie. W Korei w 2009 roku i w Pradze w 2012 roku Doré i ja przedstawiliśmy niepodważalne i wysokiej jakości wyniki eksperymentów przeprowadzonych... w jego garażu. Zawsze byłbym gotów natychmiast odpowiedzieć na jakiekolwiek wątpliwości dotyczące tych prac. Odważny Doré kończy obecnie, nadal w tym garażu, prace, które będą tematem naszej następnej komunikacji na konferencji, gdzie oddamy... wdzięczność za darowizny dla naszej organizacji UFO-science.

Osobiście jestem od lat „wykluczony z seminarium”. Co najmniej dwadzieścia lat. Drzwi do Instytutu Studiów Wyższych w Bure sur Yvette są mi zamknięte przez Akademika Thibauda Damoura, który nie chciałby mnie spotkać publicznie, twarzą w twarz. To samo dotyczy seminarium Carla Rovelliego w Marsylii. To samo w Instytucie Astrofizyki w Paryżu (sprawa Alaina Riazuelo) lub Joa Magueijo na Imperial College w Londynie (na temat zmiennej prędkości światła). Wszyscy bezwzględnie uciekli. Wszyscy wiedzą, że przez czterdzieści lat na seminarium nigdy nie przegrałem walki. Riazuelo nie wytrzymałby nawet jednego runda w swoim ognisku, i to wie bardzo dobrze.

Alain Blanchard również wcześniej uciekł publicznie, gdy złożyłem prośbę przed moimi kolegami podczas seminarium, które prowadził na Obserwatorium w Marsylii, kiedy jeszcze tam pracowałem. Przeczytałem przed moimi kolegami głupią krytykę, którą wygłosił wobec moich prac kosmologicznych w ramach komisji CNRS, do której należałem. Na odpowiedź Blanchard podniósł swoje transparenty i uciekł biegiem przez tylną drzwi. A jeden z moich kolegów obecnych wstał i powiedział:

*- Widzieliście! Ucieka, ucieka! *

Wygląda na to, że kieruje Instytutem Astrofizyki w Toulouse. Tam mi powiedziano: „jeśli poproszę o wygłoszenie seminarium w tych miejscach, będzie to postrzegane jako prowokacja” ( ... ).

*- Zdrajcy, zdrajcy, zdrajcy, bez odwagi, bez honoru! *

Dnia 5 i 6 grudnia wygłosiłem trzy seminarium po dwa godziny w wydziale matematyki Uniwersytetu Toulouse-Mirail. Odbiorcy: 6 osób podczas pierwszego seminarium, trzy podczas dwóch następnych, w tym matematyk, który mnie zaprosił (na moje koszty), i... od którego nie mam już żadnych wiadomości. W wieku 71 lat jest wybitnym specjalistą w dziedzinie algebr Clifforda. Jego plan był, byśmy razem napisali książkę, opublikowaną przez dużą niemiecką wydawnictwo naukowe, do którego miał wpływy. Powinien się skontaktować ze mną.

Wątpię, czy to zrobi.

Krytyki podczas tych seminarium? Żadne, przeciwnie. Matematyk, który mnie zaprosił na te seminarium, był zadowolony „bo przepływały dobrze”. Pierwsza wizyta miała być kontynuowana. Ale już po moim przyjeździe do Toulouse wyraźnie było widać niechęć astrofizyków.

Po tej wycieczce toulouskiej:

*- Dostałem echa z Twojej prezentacji. Ciekawe, że ogólnie astrofizycy zgadzają się z Twoimi pracami, ale paradoksalnie nie chcą się nimi zajmować. *

Oczywiście „z powodu kontekstu UFO”, wszystkiego, co te prace wywołują, o niemożliwości podróży międzygwiazdowych (materia druga, w której prędkość światła jest 50 razy większa niż nasza).

Znalazłem się twarzą w twarz z wybitnymi geometrykami matematycznymi, z którymi rzeczywiście „przepływało dobrze”. Podczas pierwszego seminarium był obecny zastępca dyrektora instytutu astrofizycznego. Dobry człowiek, ale wyglądał jak zawodnik ping-pongu zagubiony na Centralnym kortie Roland Garros w dzień finału.

Myślę, że naprawdę tam, po 38 latach pracy, zrozumiałem, że to, co robię, jest zrozumiałe tylko dla matematyków-geometryków. Ale przynajmniej z nimi można prowadzić dialog. Z astrofizykami – nie.

Wróćmy do książki Jean-Paula Biberiana. Koledzy, którzy go znają od bardzo dawna, mówią:

*- Jean-Claude, to jakiś Orientalista .... *

Tak, jego filmy i książka przypominają trochę „Tysiąc i jedną noc”. Ta chłodna fuzja, która miałaby czasem wytworzyć nawet 24 waty nadmiarowego ciepła, a często ogranicza się do jednego watu, czasem nawet do... miliwata, stoi w miejscu. Znajdziesz w tej książce, którą czyta się jak odwiedzając souk, kompletną listę wszystkich próbujących chłodnej fuzji, prac „chłodnofuzjonistów”. Często te eksperymenty są w rękach rzemieślników, czasem samouków. Nikt nie proponuje modelu teoretycznego, nic. Po prostu umieszcza się „to i to, zanurzone w tym”, i patrzy, co się dzieje.

*To, co najbardziej przypomina chłodną fuzję, to kuchnia. *

Ale kuchnia może przygotować pyszne dania.

Biberian wielokrotnie wspomina o maszynie do chłodnej fuzji Rossiego.

- Jeśli ten pomysł się sprawdzi...

*- Jeśli, jak mówią Lakędemonowie. *

Jeśli lubisz opowiadania orientalne, idź za swoje 18 euro. Odważam się mieć nadzieję, że ta pusta książka nie zrobi „wzburzenia” w internecie i nie wywoła pasjonujących debat w dużych mediach, ponieważ w obecnym stanie górę porodziła mysz. Myślę, że byłyby istniejące bardziej pilne drogi, które trzeba by podjąć, niż śledzić marzenia bez rzeczywistej treści, oznaczone wieloma porażkami.

- Nie udało się. Nie można było zaobserwować żadnego wydzielania energii...

Bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy mogli przekazać o istotnych postępach, o pomysłach mających spójność. Ale lata płyną, a chłodna fuzja nadal jest „tematem, o którym można rozmawiać z przyjaciółmi”.

To, co mnie denerwuje, to fakt, że przez 40 lat szanuję dosłownie naukową grę, umieszczając moje „cele” (za ile potu!) w prawdziwych polach gry, w czasopismach i konferencjach wysokiego poziomu, podczas gdy podejście Biberiana charakteryzuje się brakiem rygorystyczności na każdym kroku. Nic nie mam przeciwko człowiekowi, absolutnie nic. Osobiście uważam, że badania nad katalizowaną fuzją powinny być wspierane.

Zanim omówię to, co mogłoby zostać podjęte w kierunku sonofuzji, zakończmy cytując jeszcze fragmenty z książki Biberiana.

W swojej książce mówi jedno, a kilka stron później to samo przeciwnie. Czytelnik oceni. Przechodząc przez liczne zdania, gdzie czyta się „udowodnił”, „dowieść”, znajduje się wiele stwierdzeń o porażkach.

Strona 73:

*- Niestety, po kilku latach pracy, dziesiątkach listów i eksperymentach o bardzo różnorodnych charakterach, nadal nie osiągnęliśmy jednoznacznych wyników *(...).

Strona 79:

- Próbowaliśmy tych francuskich kulek, ale wyniki nie były wystarczająco przekonujące, by je opublikować. Najwyżej uzyskaliśmy kilka procent więcej energii. Nie było tego wystarczająco dużo, by przekonać nas samych, a jeszcze mniej innych ( ...)

Strona 104:

- W dziedzinie chłodnej fuzji sytuacja jest trudna, ponieważ obecnie nie ma teorii do sprawdzenia (...)

To stwierdzenie nie przeszkadza Biberianowi, na stronie 133

poświęcić rozdział 6 swojej książki „Teoriom chłodnej fuzji”.

Na końcu książki podpisuje swoje wnioski na stronie 194. Przepisuję ten fragment całkowicie:


strona 194

JAKI PRZYSZŁOŚĆ DLA CHŁODNEJ FUZJI?

Od 1989 roku osiągnięto ogromne postępy w dziedzinie chłodnej fuzji (...). Zaczynamy lepiej rozumieć, jakie są ważne składniki, jakie warunki są niezbędne, aby system działał (...). Nie tylko eksperyment początkowy dwóch odkrywców został powtórzony, ale nowe eksperymenty pokazały inne sposoby uzyskania podobnych wyników. Widzieliśmy również, że zjawisko jest znacznie bardziej ogólne niż początkowo sądzono i że możliwe są inne pary niż pallad-deuter. Może jednym z ważnych punktów jest to, że zrozumienie, że para nikkel-wodór może być rozwiązaniem przyszłości. Wyniki uzyskane przez zespół Andrea Rossiego w Włoszech oraz firma Defkalion w Grecji są bardzo zachęcające i wskazują, że badania mogą wkrótce doprowadzić do zastosowań.

Oto więc epilog. Po kwartale wieku trudności, goniąc eksperymenty często niepowtarzalne, pomiary najbardziej problematyczne. Andrea Rossi ma uratować sytuację, przekształcając ułamki watów w... megawaty. Niech niebo sprawi, by ta historia nie rozpadła się jak balon, naprawdę! Sprawa do śledzenia.

Co do książki Jean-Paula Biberiana, przepraszam za bardzo negatywną ocenę jej budowy. Nic nie mam przeciwko człowiekowi, który jest raczej sympatyczny. Ale w całej tej działalności istnieje systematyczne marginalizowanie tych zespołów, organizowanie konferencji i tworzenie czasopisma, w którym komitet recenzentów identyfikuje się z autorami artykułów, a leniwość jest przedstawiana z całkowitą szczerością, ale także naiwnością jako powszechna praktyka. Jak można zaufać publikacjom przygotowanym w taki lekki sposób?

Jeśli ktoś powinien być zapłacony za to, by wiedzieć, że społeczność naukowa jest bardzo wroga wszystkiemu, co odchodzi od tradycji, to właśnie ja. Publikacje, które udało mi się uzyskać w czasopismach wysokiego poziomu, zostały zdobyte kosztem niezwykłych walk, wyczerpujących.

Gorsze jeszcze: społeczność ta nie tylko jest wroga, ale także wprost nieuczciwa, ucieka się przed konfrontacją, twarzą w twarz, niezbędnym zderzeniem idei na seminarium. Jednak uciekanie na pustynny wyspę i publikowanie w własnym czasopiśmie nie stanowi rozwiązania, zwłaszcza gdy od razu przyznaje się, że te same publikacje będą obciążone leniwością.

J.P.Petit, 20 kwietnia 2013

http://www.youtube.com/watch?v=agoshqLW59Y

http://www.youtube.com/watch?v=5osJcNalags

http://nickelpower.org/2013/04/10/my-visit-to-defkalion-canada/

http://defkalion-energy.com/technology/

http://nickelpower.org/2013/04/10/my-visit-to-defkalion-canada/

22 kwietnia 2013.

Nieco po opublikowaniu mojej analizy książki Jean-Paula Biberiana, kolega badacz, Frédéric Heny Couannier, asystent na Uniwersytecie w Aix-Marseille, który został również cytowany w książce na stronach 95 i 96, odpowiedział mi wiadomością poniżej, którą reprodukuję z jego zgody.

Jest prawdą, że wyniki przypisywane włoskiemu Andrea Rossiowi stanowiłyby skok naprzód o czynnik tysiąc w zakresie produkcji energii cieplnej przez zimną fuzję, według technologii niklu i wodoru, która miała być przedmiotem demonstracji oraz wniosków o patenty.

Jest również prawdą, że jeśli ten postęp miałby mieć podstawę, wywołałby one bardzo silne reakcje ze względu na ogromne sumy pieniędzy zaangażowane, a także geopolityczne zmiany wynikające z pojawienia się tej nowej technologii, reakcje mogące sięgać nawet zagrożeń śmierci dla osoby odpowiedzialnej.

Ale warto pamiętać, że znaliśmy, nie mówiąc już o Francji, oszustwa o niewyobrażalnych rozmiarach, takie jak „samoloty węszące”. Spójrzcie na tę niepojętą sprawę:

Sprawa do rozważenia J.P. Petit Od: Frédéric Henry-Couannier fhenryco@yahoo.fr Do: Jean-Pierre Petit jppetit1937@yahoo.fr Wysłane: Poniedziałek, 22 kwietnia 2013, godz. 00:09 Temat: Odp.: Książka Biberiana o zimnej fuzji.

Jean-Pierre, obawiam się, że przeoczyłeś najważniejszą wiadomość w książce JP Biberiana, która znajduje się w przewodzie Stanleya Ponsa, współodkrywcy zimnej fuzji. Cytuję fragment tego przewodu, strona 11:

  • Bardzo szybko zrozumiałem, że temat został ogłoszony za martwy w Ameryce, zakonserwowany w Ameryce i pochowany w Ameryce; a ja sam zostałem nieoficjalnie zexilowany na zawsze przez „ludzi prezydenta”.

Wydaje się oczywiste, że laboratoria wojskowe Departamentu Obrony (DoD) przejęły tę zimną fuzję, starając się dyskredytować temat na poziomie mediów. Takie odkrycie oczywiście miało implikacje strategiczne. Jak mógłby być inaczej?

Dlatego według mnie systematyczne blokowanie patentów (Rossiego), fenomen tabu utrzymywany w mediach (tak jak w przypadku pamięci wody), blokowanie publikacji w prestiżowych czasopismach, z wynikającą z tego koniecznością dla badaczy pracujących nad tematem stworzenia własnej czasopisma (obserwuje się tę samą tendencję we wszystkich obszarach poza główną nauką).

Taki temat jest również opuszczany przez poważnych fizyków teoretyków, którzy są często znacznie bardziej zależni od dominującego paradygmatu niż eksperymentatorzy.

Nie zapominaj, że Biberian jest wyłącznie eksperymentatorem. Co miałby więc zrobić inaczej niż próbować opisać wszystkie próby, które wykonywał, często bezskutecznie, ale czasem z pozytywnymi wynikami potwierdzającymi wyniki kolegów i utrzymując jego przekonanie o rzeczywistości zjawiska, wszystko w całkowitym poszukiwaniu, biorąc pod uwagę brak konsensu teoretycznego na ten temat?

Co do Rossiego, możliwość błędu metodologicznego jest wykluczona, ponieważ ten człowiek:

  • Twierdzi, że uruchamia własne fabryki (jest przemysłowcem) za pomocą energii produkowanej przez jego reaktory – Naprawdę zaznaczył, że para wypływająca z jego e-cat została dokładnie przetestowana, aby upewnić się, że jest sucha: odpowiedź na główną krytykę metodologiczną, jaką mu często stawia się.

  • Twierdzi, że może działać swoim reaktorem w zamkniętym cyklu raz, gdy osiągnie tryb cruise (używając części energii produkowanej do jej ponownego wprowadzenia jako wejście, aby utrzymać reakcję), a więc w tym trybie unika całkowitej konsumpcji energii zewnętrznej.

Zatem albo mówi prawdę, albo jest całkowitym oszustem, ale:

  • Gdy spojrzy się na rozmiary oszustwa, trudno nie być zaskoczonym:

  • Rossi współpracował (zawarł porozumienia) z grecką firmą Defkalion przez krótki okres, po czym doszło do rozłączenia, które wydawało się dość konfliktowe. Niebawem firma Defkalion ogłosiła również możliwość szybkiego zaprezentowania domowego reaktora o podobnych parametrach do tych Rossiego i opublikowała swoje niezależne wyniki na konferencji letniej 2012 roku. Wiele szczegółów tutaj:

Defkalion i Rossi stali się teraz konkurentami. Zatem jeśli mamy do czynienia z oszustwem, to nie tylko jest ono monumentalne (biorąc pod uwagę znaczne środki zaangażowane), ale także zarazem zaraźliwe, ponieważ teraz zaangażowana jest firma (Defkalion) z dziesiątkami inżynierów i naukowców, którzy opublikowali wyniki w pełnej niezależności od Rossiego dokładnie na tej samej technologii (niklu i wodoru)!

To, co uważam:

Rossi, blokowany i zagrożony śmiercią, organizował ujawnianie informacji do Defkalion – jedyna możliwość dla niego, by dać przyszłość swoim odkryciom... inaczej jaka byłaby szansa, że obaj osiągnęli niezależnie ten słynny trick pozwalający na mnożenie wydajności zimnej fuzji tysiąc razy, podczas gdy setki niezależnych badaczy na całym świecie próbując zgadnąć ten trick Rossiego nie potrafią tego osiągnąć?

Kiedy opublikowałem to na forum Defkalion, wszystkie moje posty zostały usunięte. Poprosiłem o wyjaśnienie, a oni się wybaczyli, podając fałszywe działanie, ale nie mogli przywrócić moich postów (z linkami do mojego serwisu i wymianą na forum). Chciałem więc ponowić (wysłać ponownie na ich forum), kiedy strona Defkalion po prostu zniknęła przez kilka miesięcy! Następnie strona pojawiła się ponownie, ale bez forum.

Defkalion zaprosił dziesiątki „ekspertów” do demonstracji wiosną ubiegłego roku. JP Biberian był jednym z nich... dzień przed tym wszystko zostało anulowane!

Ostatni komunikat Rossiego wydaje się być dość jasny: domowy e-cat jest zablokowany (patenty), podczas gdy e-cat MegaWatt został w tej chwili zakupiony przez tajną organizację wojskową! Mimo to można przeczytać tutaj, że początkowo:

Defkalion został stworzony w celu komercjalizacji tajnej technologii Rossiego na skalę globalną, z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych i wszystkich zastosowań wojskowych.

To daje wrażenie całkowitego blackoutu.

Od lat próbuję przekonać JP Biberiana, co naprawdę utrudnia zimną fuzję, ale myślę, że dopiero ostatnio to naprawdę zrozumiał. Jako emeryt, będzie mógł łatwiej rozważyć, że ten blok jest wynikiem prawdziwego spisku, podczas gdy był na służbie.

Fred


Wróćmy do tego, co możemy uznać za uzupełnienie tej analizy książki, odchylenie w kierunku nadziei uzyskania sonofuzji.

Wszystko zaczyna się od zjawiska kawitacji, zidentyfikowanego w 1917 roku przez Lorda Raleigh (współtwórca m.in. niestabilności Rayleigha-Taylora, zjawiska, które skazuje próby fuzji laserowej w amerykańskim NIF i w przyszłości na francuskim banku Mégajoule). Na początku wieku odkryto, że śruby żelazne okrętów Królewskiej Marynarki Wojennej wydają się zniszczone przez szkodniki. Wyjaśnienie jest następujące. Gdy śruba obraca się, w obszarze zewnętrznej części łopaty powstaje strefa niskiego ciśnienia. Ciśnienie spada wtedy poniżej ciśnienia nasycenia pary wody. Powstaje wtedy półkula pary, która rośnie. Jednak unoszona przez strumień cieczy, ta pęcherzyk pary przechodzi następnie w strefę łopaty, gdzie ciśnienie wzrasta. Półkula pary jest wtedy ponownie sprężana. Czyli wzdłuż granicy ciecz-para ciśnienie gwałtownie wzrasta. To powoduje wystrzał półkulistej fali uderzeniowej skierowanej ku środkowi geometrycznemu tego małego objętości, znajdującego się na powierzchni. Ta fala uderzeniowa, samo-fokalizowana, skupia energię w bardzo małym obszarze, który podlega wtedy działaniu bardzo wysokiego ciśnienia (kilka tysięcy atmosfer). W bardzo lokalnym obszarze temperatura przekracza temperaturę topnienia brązu. Łącząc skutki uderzenia mechanicznego i termicznego, otrzymujemy szybką erozję metalu.

Zjawisko kawitacji można również uzyskać przez poddanie wody oscylacjom ciśnienia wywołanym przez krystaliczny element piezoelektryczny, generujący ultradźwięki. Gdy jesteśmy w fazie rozciągania, kawitacja manifestuje się wewnątrz cieczy, z pojawieniem się mikropęcherzyków pary, sferycznych. W fazie sprężania ten sam scenariusz, z wystrzałem sferycznej fali uderzeniowej skierowanej ku środkowi. Znowu ciśnienie i temperatura osiągają znaczne wartości (5000 barów, 5–10 000 stopni). Wysoka temperatura powoduje wzbudzenie cząsteczek wody, ich rozkład i emisję niebieskiego światła (zjawisko sonoluminescencji).

Nie ma więc wątpliwości, że lokalnie osiągamy bardzo wysokie temperatury w cieczy, tworząc zjawisko mikrokawitacji za pomocą ultradźwięków. Można nawet kupić w internecie dość tanio zestaw, sonde produkującą ultradźwięki, którą można zanurzyć w wodzie. Gdy umieścimy całość w ciemności, woda emituje niebieskie światło o bardzo efektownym wyglądzie.

palladium


Biberian wspomina w swojej książce, strony 73–64, próbę Kalifornijczyków, Roger Stringham i Russ George, uzyskania reakcji fuzji poprzez działanie ultradźwiękami na ciężką wodę, gdzie w cząsteczkach wody wodór został zastąpiony jego drugim izotopem, deuterykiem. Umieszczali oni w tym obszarze D₂O folię, ten magiczny materiał używany przez Ponsa i Fleischmana w 1988 roku, metal zdolny pochłaniać 900 razy więcej objętości wodoru, aż do... rozszerzenia.

Oczywiście badacze poszukują nieprzyjemnego wydzielania ciepła, co jest bardzo problematyczne, ponieważ ultradźwięki dostarczają energii tej wodzie. Co więcej, w hangarze, gdzie przeprowadzano eksperymenty, częste wahania temperatury sprawiały, że pomiary kalorymetryczne były trudne. Ale Biberian, który współpracował z tymi pracami, po uwzględnieniu tych kwestii, napisał: „Niemniej jednak mogłem wnieść swój mały wkład i jasno wykazać, że występuje niezwykłe wydzielanie ciepła”. Jak? Tajemnica. W kolejnym zdaniu podaje ważną precyzję: Stringham i on są wegetarianami (nie wymyślam, przeczytasz to sam).

Stringham był przekonany, że pęcherzyki powstające na powierzchni palladu wywołują reakcje jądrowe. A Biberian komentuje, strona 74, mówiąc:

  • W rzeczywistości na folii palladu można było za pomocą mikroskopu elektronowego zobaczyć obszary stopione, kraterów, wskazujących na obecność silnych reakcji.

W książce przyznaje się do braku kompetencji w chemii. Gdyby Biberian badał śruby okrętowe, również zobaczyłby ślady „silnych reakcji”.

Nie, to nie są „reakcje”, ale efekt skupienia mini-fal uderzeniowych, zjawisko znane od dawna fizykom.


http://www.youtube.com/watch?v=agoshqLW59Y


Supradowodność******

25 kwietnia 2013:

Wiadomość od Jean-Paula Biberiana, którą reprodukuję z jego zgody.

Moje komentarze są w czerwonym kolorze.

Od: Jean-Paul Biberian Do: Jean-Pierre Petit jppetit1937@yahoo.fr Wysłane: Środa, 24 kwietnia 2013, godz. 9:47 Temat: O komentarzach do mojej książki Cześć Jean-Pierre, właśnie przeczytałem z oszołomieniem krytykę, którą napisałeś o mojej książce: „Fuzja we wszystkich jej aspektach: Zimna fuzja, ITER, Alchemia, Transmutacje biologiczne”, wydanej przez Trédaniel.

Najpierw, moje imię to Jean-Paul, a jestem emerytem Uniwersytetu Aix-Marseille, a nie CNRS, i dziękuję, że nie masz do mnie złości!

Przepraszam. Natychmiast to poprawiłem. Jeśli mi podasz swój stopień naukowy na uczelni przed emeryturą, mogę go wspomnieć.

Ta książka jest przeznaczona dla ogółu publiczności, nie jest to praca naukowa. To nie „bzdura”, opowiadam rzeczywistą historię, swoją drogę naukową. Opisuję, co zrobiłem, z kim się spotkałem, co się udało i co nie. Ogólnie mówiąc, życie uczonych, które publiczność ogólna nie zna na pewno. Nie jestem wzorem, ale po prostu moja droga. Wiele rzeczy, które napisałem, rzeczywiście powiedziałem w moich wykładach, to normalne, mam tylko jedno życie do opowiedzenia.

Jeśli opowiadasz o swoim życiu, to trzeba byłoby dać inny tytuł.

Ustawiłeś „Zimna fuzja we wszystkich jej aspektach: Zimna fuzja, ITER, Alchemia, Transmutacje biologiczne…”

Wtedy powinieneś był dać coś takiego:

„Pamiętniki badacza idącego po nieprzebytych ścieżkach”, na przykład.

Co do ITER, zrobiłem szybki przegląd sytuacji i podałem moje zdanie. Nie mogłem się bardzo rozwinąć na ten temat, ponieważ nigdy nie pracowałem prawdziwie nad tokamakami, ale mam wystarczająco dużo wiedzy, by mieć zdanie i je wyrazić.

Nie. Nie masz wystarczającej wiedzy. To bardzo skomplikowany problem, wymagający zaawansowanej wiedzy z fizyki plazmy i MHD, której nie posiadasz. To tylko odchylenie, słabe pod względem treści. ITER to poważny problem na arenie międzynarodowej. To rozrzut ogromnych środków publicznych, bez precedensu. Gdybyś chciał poruszyć ten temat i skonsultowałbyś się ze mną wcześniej, dałbym Ci bardziej precyzyjne dane. Prawdziwi eksperci fuzji, eksperci (a ja stał się jednym z nich), wiedzą, że ta maszyna nigdy nie da tego, czego się od niej oczekuje, że będzie tylko fantastycznym marnotrawstwem. Jest zbyt niestabilna, a te chroniczne i szkodliwe niestabilności wydają się nieleczone. Spójrz na wykład Wurdena z Princeton w 2011 roku na moim serwisie.

Zimna fuzja to całkowicie nowy obszar nauki, a do tej pory nie ma całkowicie satysfakcjonującej teorii wyjaśniającej ten fenomen.

Jak więc możesz się uprawiać popularizacją nauki w dziedzinie, która nie jest opanowana przez nikogo!?

Możliwe, że dzięki obecnej wiedzy z mechaniki kwantowej i fizyki ciała stałego uda się wyjaśnić zjawisko, ale nie jest to pewne. Możliwe też, że to nowe zjawisko wymaga nowych idei poza tym, co już znane.

Dlatego czasopismo naukowe, które jest wydawane przez mnie jako redaktora naczelnego: Journal of Condensed Matter Nuclear Science, musi zachować otwartość w wyborze artykułów do publikacji. Przypominam, że to czasopismo z recenzją, a wszystkie artykuły tam opublikowane zostały przeanalizowane przez recenzentów.

Czasopismo w kwestii publikuje artykuły dotyczące zimnej fuzji. Jeśli te artykuły zostaną zweryfikowane przez recenzentów, to muszą automatycznie być eksperckimi w tej dziedzinie. A jak ludzie mogą się przedstawiać jako eksperci w dziedzinie, którą nikt nie opanował? To nie ma sensu. Może być to tylko komunikat między członkami wspólnoty, dlaczego nie? Ale czasopismo z recenzentami – nie. Ktoś musiał to powiedzieć.

Zbyt surowa kontrola może przepuścić ciekawą ideę. Chodzi nie o dyskredytację, ale o otwartość dla nowych pomysłów. Odczytujący sam musi ocenić.

To zdanie mnie szokuje. Jak zwykły człowiek mógłby ocenić naukową metodę opisaną w artykułach? Metoda, którą można potwierdzić tylko przez konkretne fakty. A od czterdziestu lat zimna fuzja stoi w miejscu pod względem istotnych faktów. Poza zaistnieniem przypisywanym Andrea Rossi. To coś bardzo ważnego. Na tym etapie są tylko trzy możliwe opcje:

  • Albo to wielkie odkrycie. Wtedy należy jak najszybciej zainwestować w rozwój tej nowej gałęzi energetycznej.

  • Druga możliwość: to rzeczywiste odkrycie, ale uciszone przez armię, siły finansowe, jak sugeruje Frédéric Henry Couannier. Wtedy trzeba przeprowadzić śledztwo, a jeśli się potwierdzi, to powiadomić świat i zrobić wszystko, by uwolnić to odkrycie.

  • Trzecia opcja: to oszustwo, którego echa dotarły do całej planety. Wtedy trzeba to uznaczyć i zdemaskować taką praktykę. Rozmiary środków są bez precedensu. Zobacz sprawę samolotów węszących:

Alchemia to ciekawy temat, ponieważ zakłada transmutacje. Opowiadając o mojej przygodzie eksperymentalnej w alchemii, chciałem jedynie pokazać, że badacz powinien być otwarty na nowe pomysły. Jako eksperymentator próbowałem odtworzyć eksperymenty alchemiczne. Nie miałem „nic do powiedzenia”, po prostu nic nie znalazłem. Uważam, że to ma znaczenie. Wynik negatywny to nadal interesujący wynik.

Uważam, że twój rozdział nic nie wnosi. To tylko anegdota. Jeśli chodzi o fragment twojej kariery zawodowej, trzeba zmienić tytuł rozdziału. Dałeś „Rozdział 9, ALCHEMIA”, a na okładce słowo zachęcające: „Alchemia”.

Powinno być:

„Rozdział 9: Czerwona kapusta w alchemii”, lub „Moja nieszczęśliwa przygoda z alchemią”.

Zauważyłeś, że w mojej uwadze cytowałem eksperyment, który przeprowadziłem pod kierunkiem Cau. Nawet jeśli nie było transmutacji (co trzeba wyjaśnić), to wydzielanie złota na powierzchni próbki nadal pozostaje niezaprzeczalnym i doskonale powtarzalnym zjawiskiem, które zasługuje na badanie.

Co do transmutacji biologicznych, uważam, że ten temat jest ważny, bardzo mało osób wie, że istnieje, było ważne, by o tym mówić, zwłaszcza że ja sam przeprowadziłem takie prace z powodzeniem. W nauce nie wszystko się publikuje. Moje wyniki odnowienia prac Kervrana zostaną opublikowane, gdy skończę nowe eksperymenty.

Oto więc eksperymenty, które nie są ani opublikowane, ani nawet ukończone, a ty piszesz na stronie 152: „Od tego momentu powtórzyłem z powodzeniem część eksperymentów Kervrana”.

Pierwszy artykuł recenzowany w załączniku do mojej książki dotyczy przeglądu transmutacji biologicznych. To pierwszy artykuł tego typu. Został opublikowany w Journal of Condensed Matter Nuclear Science, którego jestem redaktorem naczelnym, ale jak wszystkie inne artykuły czasopisma, został przeanalizowany przez recenzenta. Nie jestem recenzentem języka francuskiego, wszystkie artykuły są po angielsku, jestem jedynie jednym Francuzem w zespole redakcyjnym.

To samo spostrzeżenie co wyżej. Twoja publikacja powinna nosić tytuł: „Komunikat łączący badaczy pracujących nad produkcją energii przez niskotemperaturową fuzję w materiale skondensowanym”.

To tylko komunikat, nie czasopismo z recenzentami, ponieważ w tej dziedzinie nie ma eksperckich specjalistów, która nie jest opanowana.

W rzeczywistości, mając pochodzenie armeńskie, mam coś orientalnego, i lubię historie. Poza tym nauka, którą kochamy, to ta, w której opowiadają nam historię – czy to o początku wszechświata, zniszczeniu dinozaurów, odkryciu promieniowania, promieni X lub nadprzewodności.

Ta książka nie jest „soukh”, to podróż przez życie badacza. Zimna fuzja może być podobna do poszukiwania dobrego filamentu dla żarówki Edisona, który próbował wielu materiałów, zanim znalazł właściwy. Gdy nie mamy teorii, która nas prowadzi, próbujemy w różnych kierunkach, aż znajdziemy właściwy. Eksperymentator jest rzeczywiście trochę jak „kucharz”, który próbuje dodać trochę tego, trochę tamtego.

Nie widzę sprawy tak, jak ty, nawet jeśli też lubię historie i napisałem wiele. Mam czterdzieści lat badań za sobą i w wieku 76 lat nadal pracuję. W sierpniu 2013 roku Doré i ja przedstawimy eksperyment z MHD, całkowicie oryginalny i bez żadnych wątpliwości, na międzynarodowym konferencji z fizyki plazmy najwyższego poziomu w Warszawie, po międzynarodowych konferencjach w Wilnie (MHD), Bremie (aerodynamika hipersoniczna), Korei (fizyka plazmy). W Warszawie przedstawimy eksperymenty skupione na „dyskoidalnych aero-dynamikach MHD”. Opublikowaliśmy trzy artykuły w Acta Physica Polonica, prawdziwe czasopismo z recenzentami, i będziemy kontynuować tę drogę.

Moja kariera zawodowa to nie „soukh”. Pracowałem w wielu kierunkach, racjonalnie, metodycznie, zorganizowanie, wspierane. Musiałem się bardzo dużo borykać i nadal muszę to robić. Publikacje są zawsze w czasopismach z recenzentami najwyższego poziomu. Niektórzy eksperymentatorzy są kucharzami, ja nie. W moich badaniach konstrukcja i publikacja prac teoretycznych oraz eksperymenty potwierdzające przewidywania zawsze szły w parze.

Jean-Pierre, nie martw się, duże media nie interesują się tematem. Blackout jest kompletny. Mimo to na najwyższym poziomie wszyscy są na bieżąco. Stanley Pons mówi to wyraźnie w przewodzie, który miał zaszczyt napisać. Moje spotkanie z policją, które opisuję w książce, jest również znaczące.

Jest szczególnie żal, że ludzie zajmujący się zimną fuzją nie przedstawili żadnych prezentowalnych i powtarzalnych faktów eksperymentalnych. Nie mam żadnej chęci ich oskarżać. To raczej normalne, gdy przeprowadza się badania w obszarze nieoanowanym. Mój przyjaciel Benveniste miał podobne trudności, prawdopodobnie dlatego, że nie zrozumiał, że butelki wody destylowanej zakupione przez jego laboratorium mogły się różnić, mimo ich czystości, w zależności od tego, jak ta woda była „nanostrukturalizowana”, i że nie była jedna woda, ale różne wody. Ale wobec mediów to nie ułatwia sprawy.

Zimna fuzja ma już 24 lata, a od początku postępy były znaczne, lepiej rozumiemy, co się dzieje, co trzeba zrobić, by powiedzieć się, i przede wszystkim co nie należy robić.

Jak można „lepiej zrozumieć, co się dzieje”, gdy brakuje modelu pozwalającego na interpretację obserwacji?

Doceniam, że uważasz, że badania nad katalizowaną fuzją powinny być wspierane, ponieważ w tej chwili nie są.

Moje poparcie w tym punkcie jest pełne. Zawsze było.

Jeszcze raz: Journal of Condensed Matter Nuclear Science publikuje artykuły wielu autorów, którzy nie są członkami komitetu recenzentów. Chodzi nie o „lakoniczność”, ale o otwartość dla nowych, nietypowych idei.

To nie ja mówiłem o lakoniczności. To ty, w swojej książce, strona 192, cytuję:

„Lepiej być trochę leniwym…”

Co do eksperymentów sonofuzji z Rogerem Stringhamem, jest jasne, że jeśli wspominam fuzję palladu, to dlatego, że zaobserwowaliśmy nadmiar ciepła. Jest oczywiście możliwe, że wynika on tylko z efektu kawitacji. To korelacja między fuzją a nadmiarem ciepła, którą zauważyłem. Dodatkowo oczywiste jest, że z naszych pomiarów usunięto ciepło bezpośrednio dostarczane przez ultradźwięki!

Nie był to pomiar, którego się sprzeciwiłem, ale interpretacja punktów topnienia na powierzchni elektrody, które łączyłeś z „silnymi reakcjami”. Cytuję:

Strona 74:

  • W rzeczywistości na folii palladu można było za pomocą mikroskopu elektronowego zobaczyć obszary stopione, kraterów, wskazujących na obecność silnych reakcji.

Gdyż uderzenie fal uderzeniowych powiązanych z kawitacją może całkowicie stopić ten metal, zjawisko znane od... sto lat.

Mówię życzenia, by kiedyś produkcja energii przez reakcje jądrowe przy niskiej temperaturze, a najlepiej bez odpadów, mogła się ugruntować na arenie międzynarodowej.

Jean-Pierre ._______________ Po akceptacji publikacji wiadomości, w odpowiedzi. Dobry wieczór, byłem wykładowcą.

Zgadzam się z Tobą w kwestii ITER. Nie przeprowadziłem szczegółowego badania tematu jak Ty, ale wiem, że to projekt martwego urodzenia. Niestety, to międzynarodowy projekt bardzo trudny do zatrzymania, który będzie się kontynuował jeszcze długo, wydając ogromne pieniądze...

Oczywiście słyszałem również o maszynach magnetycznych nadjednostkowych, ale nigdy nie widziałem żadnej działającej.

Jednak nie dlatego, że nie mamy teorii, nie możemy badać tematu naukowego. Potrzebowało 50 lat, by zrozumieć niskotemperaturową nadprzewodność, a teraz nadal nie wiemy, dlaczego działa nadprzewodność wysokotemperaturowa. Kataliza działa, mimo że nie ma pełnej teorii, i badacze nadal rozwijają katalizatory z wieloma próbami.

Zgadzam się całkowicie.

została odkryta w 1911 roku przez Holendra Kamerlingha Onnesa, używając rtęci, ochłodzonej do temperatury ciekłego helu. Odkrycie to miało miejsce w ramach logicznego programu: badanie właściwości materiałów przy bardzo niskich temperaturach. Natychmiast fakt eksperymentalny mógł być utrzymany w czasie i okazał się doskonale powtarzalny. Parametry eksperymentalne zostały dokładnie określone. Dlatego praca natychmiast została uznana za nową gałąź fizyki; bez żadnej możliwej kontrowersji. Nikt nie mógł stanąć i powiedzieć: „nie wierzę w nadprzewodność”. I w tych warunkach nie ma znaczenia, że modelowanie teoretyczne nie zostało jeszcze osiągnięte. Astronomowie nie czekali, aż rozwiążą działanie gwiazd (fuzja), by je badać poprzez analizy spektralne i klasyfikować różne gwiazdy według ich sygnatury spektralnej. Ale wszyscy astronomowie, którzy badali tę samą gwiazdę, otrzymywali ten sam widmo. To inaczej, gdy badania mają poważne problemy z powtarzalnością. Obserwowałem codziennie wysiłki (dramatyczne) mojego ukochanego przyjaciela Jacquesa Benveniste’a (byliśmy bardzo bliscy). Nie miał on kontroli nad tym, i nadal nie mierzymy parametrów eksperymentalnych. I wiesz, że kiedy organizowałeś konferencję o zimnej fuzji w Marsylii, próbowałeś stworzyć demonstrację, którą można było pokazać prasie i sceptycznym, ale niestety tego dnia nie udało się.

Możesz zostawić mój adres e-mail, w każdym razie łatwo go znaleźć na moim serwisie.

Z przyjaźnią

Byłoby interesujące stworzyć tę kawitację nie za pomocą ultradźwięków, ale za pomocą zatwierdzonej rury zbieżnej rozbieżnej, tzw. dyszy, która daje bardzo duży stopień rozprężenia. I to przy ciśnieniu dopływu sięgającym tysięcy barów.

Gdyby ciecz była napędzana do rozbieżnej części, nie mogąc się rozszerzyć jak gaz, wypełniłaby się pęcherzykami pary. Nowa zmiana przekroju z częścią zbieżną na obwodzie spowodowałaby implodowanie tych pęcherzyków, z ponownym wystrzałem sferycznej fali uderzeniowej skierowanej ku środkowi.

Kawitacja w dyszy-dysku

Mechanizm implodowania pęcherzyka w kawitacji

Można byłoby jeszcze bardziej nasilić rozprężenie, umieszczając naprzeciwko nie dysków, ale dwa stożki.

Myślę, że energia związana z tą implodacją mogła by być większa niż ta przekazana mikropęcherzykom przez urządzenie ultradźwiękowe. I nie wykluczam, że w centrum tych pęcherzy temperatury osiągające wartości przekraczające setki milionów stopni mogłyby otworzyć możliwość reakcji fuzji.

Dlaczego nie spróbować nagłej kompresji-rozpęczania-kompresji mieszanki deuteryk-trityl w stanie ciekłym? Dlaczego nie spróbować nagłej kompresji-rozpęczania-kompresji wodorotlenku litu (wybuchowy materiał bomb H), lub wodorotlenku boru w stanie ciekłym? (celując w fuzję bez neutronów).

30 kwietnia 2013:

Dyskutując z Christophe Tardy, gościem wizytującym.

Choć nie mam czasu zajmować się takimi badaniami, to tu jest materiał do badań godnych nawet... zwykłego garażu.

Opisuję protokół operacyjny.

Urządzenie montowane przed przepływem, cylindryczne, ze ścianami grubymi. 2 cm stali, aby wytrzymać ciśnienie 3000 barów. Średnica wewnętrzna: 2 cm.

Nadal przed przepływem: „wysięgnik hydrauliczny”, który za pomocą dźwigni napędzanej mechanicznie (elektrycznie, z użyciem śruby bezkońcowej) tłoczy wodę do tej komory wysokiego ciśnienia, osiągając wymaganą kompresję.

Uszczelki: żadnych problemów. Nie zakładamy trwałości utrzymania takiego ciśnienia. Dopuszczalne są przecieki. Zatem uszczelki pierścieniowe z gumy lub metalu. Ważne jest tylko mocne tłoczenie. Wykonalne.

Woda jest przesyłana do dyszy tarczowej, której jedna ze ścian jest z grubego szkła. Część znajdująca się naprzeciwko rury doprowadzającej opiera się na stalowym podłożu. Jest ona pod nadciśnieniem.

Po wylocie (minimalnej przekroju), ciśnienie spada. Woda jest nieściśliwa i „nieulegająca rozszerzeniu”. Aby „rozszerzyć się”, stworzy pęcherzyki pary, automatycznie stanie się miejscem powstawania zjawiska kawitacji.

Można ewentualnie wywołać powstawanie tych pęcherzyków lub próbować kontrolować ich liczbę przez dodanie do wody cząstek stałych, działających jak „nasiona” (?...) W tym bardzo rozszerzonym rozszerzeniu można obliczyć stosunek „objętość pęcherzyków pary do objętości wody w stanie ciekłym”. Obecność pęcherzyków zmniejsza średnią gęstość na danej odległości od zwężenia, a zatem musi być zachowana zasada:

gęstość × prędkość × pole przekroju = stała.

Na krawędzi tarczy zaprojektowano przekrój zbieżny, jak na rysunku powyżej. Optymalna forma do wyznaczenia.

Uwaga: można również działać w trybie „jednorazowym”, „uderzeniowym”. Czyli najpierw wykonywany jest próżnia w przestrzeni dyszy tarczowej. Płytka kalibrowana oddziela wodę z przepływu od próżni. Nadciśnienie jest jednak wywoływane (może być za pomocą ładunku wybuchowego), woda jest tłoczona do komory tarczowej. Powstaje kawitacja. Na końcu dyszy nie ma już przekroju zbieżnego, tylko prosta powierzchnia pionowa, zachowująca się jak stalowy mur, na który z dużą prędkością uderza emulsja woda-pęcherzyki pary.

Siła odnowienia ciśnienia jest wtedy maksymalna. W każdej pęcherzyku powstaje sferyczna fala uderzeniowa, skupiona. Powinno się odtworzyć zjawisko sonoluminescencji, ale w trybie impulsowym, czyli co najmniej błysk niebieskiego światła. Zatem minimum 5000°C.

To eksperyment, który może zrealizować każdy inżynier lub w każdej szkole technicznej. Jeśli Doré miałby więcej miejsca, sądzę, że zbudowałby go w swoim garażu. Sukces zapewniony: minimum sonoluminescencja.

Ale czy można iść dalej?

Widzieliśmy, że amerykańscy naukowcy potrafili wytworzyć promienie X poprzez rozciąganie taśmy klejącej? Wystarczająco dużo, by uzyskać zdjęcia radiologiczne.

Czy fale odśrodkowe mogłyby również wytworzyć promienie X? Łatwo sprawdzić. Wystarczy umocnić płytkę fotograficzną przy ścianie, z przeszkodą metalową płaską. Na przykład króliczek z Playboy. Uwaga: te promienie X są szybko pochłaniane przez powietrze.

Jeśli płyta zostanie wywołana, oznacza to, że system generuje 10 milionów stopni w centrum pęcherzyków. Dobry początek.

Czy można iść dalej?

To samo: umieść detektor promieniowania gamma reagującego na impuls.

Jeśli tak: sto lub setki milionów stopni. Wtedy zamiast wody zwykłej użyj wody ciężkiej (związek deuterynu i tlenu). Można osiągnąć fuzję D-D z wytworzeniem helu i... tlenu.

Krótko mówiąc: fuzja chłodna w garażu. Jeśli zadziała, będzie to powtarzalne i to właśnie rozwiązanie.

Pamiętam, kiedy w 1975 roku przeprowadzaliśmy eksperymenty z MHD w hydraulice, które przedstawiliśmy razem z Vitonem w Obserwatorium Meudon (stworzył film), jeden z badaczy spytał:

  • Co to za okrągły przedmiot za przepływem?

(widoczny dla Vitona przez kolorowe strugi).

Był to odpływ z umywalki Vitona w jego domu w Aubagne.

A Frouard, mój przyjaciel i współpracownik na Supaéro (zmarł w wieku 50 lat), podsumował:

  • W Francji nie ma ropy, ale mamy umywalki...

Frouard był ostatnim zaindeksowanym na Supaéro, a ja przedostatnim. Takie samo miejsce na końcu.

Od momentu wejścia do szkoły zbudowałem laboratorium w piwnicy (gdzie pracowałem razem z Henri Coandą), i od razu byłem tak przejęty duchem badań, że nie dbałem o wysokie oceny na egzaminach.