Definicja stylów
Nowe filmy JPP
3 listopada 2015 roku
Jeden z pierwszych odbiorców, którzy obejrzeli te dwa nowe filmy, wyprodukowane przez moją osobę, napisał następujący komentarz:
- Po dwóch latach hibernacji, niedźwiedź wychodzi z jaskini.
Moje pierwsze filmiki, bezpośrednio w języku angielskim:
****Jean-Pierre Petit: o podróży międzygwiazdowej
Obraz nie jest fałszywy. Gilles i ja właśnie spędziliśmy dwa lata, zbierając i przetwarzając prace naukowe. Dwie tysiące godzin pracy, bezpiecznie. Zdołaliśmy umieścić cztery artykuły w czasopismach z recenzją, kontrolowanych przez recenzentów. Nie było to łatwe, a walka trwa, wyczerpująco. Mam jednak już prawie 79 lat.
Problem, który zrozumiałem, to trudność zrozumienia. Wychodzimy z trzydziestu lat, w których nasze fizyki teoretyczne używały swoich superstrun do robienia superczapk. Astrofizyka i kosmologia rozchodzą się teraz wokół trzech tematów:
-
- model inflacji kosmicznej* * - ciemna materia* * - ciemna energia. *
Przeciwstawiamy się tym trzem elementom całkowicie. Wiele z tych prac nie jest nowa. Niektóre sięgają 15, 20 i nawet 27 lat. Na przykład model kosmosu z zmienną prędkością światła został po raz pierwszy opublikowany w 1988 roku w czasopiśmie Modern Physics Letters A, co było 27 lat temu, niemal natychmiast po odkryciu jednorodności Wszechświata pierwotnego przez satelitę COBE. Jednak bardzo szybko teoria inflacji kosmicznej, rosyjskiego Linde'a, wydawała się jedynym rozwiązaniem problemu paradoksu horyzontu kosmicznego.
Może znaleźć się nasza praca, bardzo uzupełniona, na http://www.researchgate.net w artykule o tytule „challenge the inflation theory”.
Istnieje również trudny punkt: nawet najbardziej zaawansowani naukowcy i matematycy często nie mają, lub mają bardzo mało intuicji geometrycznej. Pojęcie „kuli gardła” łączącej dwa przestrzenie czasowe dezorientuje wielu. To samo dzieje się, gdy poruszamy się w pięciowymiarowej przestrzeni (co jest jednak konieczne, jeśli chcemy podejść do elektromagnetyzmu).
Szczęśliwe jest to, że mogliśmy umieścić nasze prace na Researchgate, konkurencie arXiv, gdzie od dwóch lat jestem na czarnej liście. Na początku 2014 roku zacząłem przesyłać artykuły, które były kontynuacją innych, umieszczonych na początku lat osiemdziesiątych i wciąż dostępnych. Wszystkie te nowe artykuły zostały bardzo szybko, do mojego zdumienia, umieszczone w stanie „on hold” (zawieszone). Podana była przyczyna, że „moderatorzy” przeglądaliby te artykuły (mimo że nie zawierały one zachęcania do rasizmu, pornografii ani promowania pedofilii czy terroryzmu).
W końcu na początku 2015 roku było 17 artykułów zablokowanych. Odważni „anonimowi moderatorzy” z arXiv postanowili w końcu całkowicie usunąć te 17 artykułów, podając, że uznali je za „nieodpowiednie” (non suitable). Dodatkowo informowano mnie, że jeśli spróbuję ponownie je przesłać, stracę wszelką szansę na dostęp do tego serwisu (...). W skrócie, zostałbym na zawsze „wykluczony” przez czwórkę głupców, podobnie jak to się stało na Wikipedia ponad dziesięć lat temu.
Zanim nadszedł lato 2015 roku, przesłałem... 18. artykuł, który został natychmiast zablokowany, a następnie usunięty, z odpowiedzią, która nie brzmi przypadkowo:
- Ten artykuł możesz umieścić na arXiv jedynie wtedy, gdy został wcześniej opublikowany w głównym czasopiśmie z recenzją (...).
Innymi słowy, dla mnie arXiv przestał być strukturą do publikowania „przedsprawozdań”, a stał się „postrzawozdaniem”.
Jednego dnia to wszystko zostanie wyjaśnione. Dziennikarz naukowy mógłby znaleźć tu materiał do śledztwa. Jednak mało szans, że w Francji którykolwiek z nich podjąłby ten ryzykowny krok. Zajmując się moim przypadkiem, znalazłby się wtedy również na czarnej liście francuskiej społeczności naukowej i zostałby odcięty od źródeł informacji (lub... dezinformacji).
Nie ma to znaczenia. Gdy drzwi wychodzące na ulicę są zamknięte, trzeba użyć drzwi wewnętrznych. Researchgate nie jest jednak miejscem dla marginałów: ponad 10 000 badaczy tam umieszcza swoje prace. Ciekawym czytelnikom pozostaje możliwość zapoznania się z naszymi pracami, które osiągają rekordy liczby odsłon.
Wpisz J.P. Petit & G. D'Agostini w Google Scholar: trzy strony.
Walka o publikacje trwa, z jej absurdalnym aspektem. Ale trzeba zrozumieć, że system doznał zatrzęsienia. Czasopisma takie jak Nature czy Science muszą przyjmować setki artykułów na dzień. Niemożliwe do przetworzenia. A nawet czasopisma, w których zdołaliśmy umieścić nasze artykuły: Astrophysics and Space Science i Modern Physics Letters A muszą zarządzać tysiącem artykułów rocznie.
Wśród naszych ostatnich niepowodzeń wymienię odrzucenie pracy, którą uważaliśmy za bezproblemowo akceptowaną, ponieważ była jedynie numeryczną aplikacją modelu opublikowanego 29 września 2014 roku w Astrophysics and Space Science. Poniżej sposób, w jaki obliczenia pasują do 740 punktów pomiarowych dotyczących przyspieszania supernowych typu Ia:

Model J.P. Petit i Gillesa d'Agostini wobec obserwacji
(krzywa różowa)
Czy dobrze pasuje? Nie, recenzent odrzucił go listem pełnym obrażających słów, wierząc, że chodzi o rozwiązanie równania Einsteina, podczas gdy nasz model opiera się na dwóch sprzężonych równaniach, a równanie Einsteina stanowi jedynie przybliżoną postać jednego z nich. Nazywano nas „szaleńcami” (crackpots), a naszą pracę „absurdalną maszynką” (nonsense machinnery). Wysłaliśmy uprzejmie prośbę o drugą ocenę. Odpowiedź brzmiała jednak:
-
- Przepraszamy za obrażające słowa, ale utrzymujemy odrzucenie. *
Inne czasopismo odmówiło publikacji artykułu opartego na teorii grup dynamicznych, pokazującego, że ciemna materia i ciemna energia to nic innego jak masa ujemna. Ale tym razem, zdezorientowani tym, co im przesłano, 16 recenzentów stwierdziło... że są niekompetentni.
Dlaczego tak trudno publikować? Bo wiele obszarów nauki zatonęło w zapomnieniu. W kosmologii można powiedzieć, że narzędzia matematyczne, czysto geometryczne, które stosujemy, sięgają lat trzydziestych. Dodatkowo, jaki fizyk teoretyczny czuje się komfortowo w Teorii Grup Dynamicznych (patrz książka J.M. Souriau z... 1970 roku, na stronie, którą jego syn Jérôme i ja stworzyliśmy). Dziś recenzenci, napotykając taką proszę, są dezorientowani i pytają: „Gdzie są superstruny? O jaką formę ciemnej materii lub ciemnej energii tu chodzi? Czy to pole skalarne? Model holograficzny?”.
Jak mieć szansę zostać zrozumianym, prezentując artykuł kilku stron, pełen nowych pojęć, recenzentowi, któremu poświęci on nie więcej niż kilka minut? Myśląc, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten recenzent pracuje w dziedzinie, której nasze prace mogą całkowicie zburzyć.
To naprawdę „misja niemożliwa”. A gdzie pracują ci autorzy? W jakim laboratorium? Żadnym!
Wciąż bezskutecznie próbowałem uzyskać adres e-mail laboratorium we Francji. W szczególności laboratorium Astrofizyki w Marsylii, do którego należałem przez ponad dwadzieścia lat. Bezpośrednie odmowa. Tak więc do niedawna byłem „pan Yahoo.fr”, a Gilles „pan Laposte.net”. Solidne referencje...
Zmieniliśmy to nieco, dołączając American Physical Society, dzięki czemu mogliśmy zmienić adresy e-mail, używając domeny APS. Ale bez laboratorium, nasze szanse na to, byśmy zostali przynajmniej przeczytani, zostały podzielone przez sto. Dzisiaj system poczty elektronicznej pozwala zaszyfrować czas między otrzymaniem przesyłki a jej odrzuceniem. W niektórych czasopismach osiąga to... 5 minut, co oznacza, że jest to natychmiastowe.
To nie jest nowe. W 1994 roku, aby opublikować pierwszy artykuł, w którym przedstawiłem dwa sprzężone równania pola, potrzebowałem pięciu lat i 48 wysyłek, zanim artykuł został opublikowany w Nuovo Cimento. W przypadku wyników symulacji prowadzących do stabilnych struktur spiralnych galaktyk, uzyskanych w 1992 roku, próbowałem kilka lat, kontaktując się z wszystkimi czasopismami, które mogłyby to opublikować. Otrzymując standardową odpowiedź „Przepraszamy, nie publikujemy prac spekulacyjnych”, w końcu zrezygnowałem po dziesiątkach wysyłek.
Oczywiście trzeba dalej zdobywać punkty w świecie nauki, a nie w szatniach. Ale kto pracuje w tym samym obszarze co my? Nikt. Jesteśmy dwójką przeciwko dziesięciu tysiącom. Trudno więc wyobrazić sobie manewr otoczenia.
Ponadto odczuwamy trudność zrozumienia, nawet przez ludzi z najlepszymi intencjami. Aby przedstawić jakiś aspekt naszych prac w sposób zrozumiały, potrzeba co najmniej dziesiątek stron, z ilustracjami. Niemożliwe do opublikowania, niemożliwe do prezentacji czasopismu. Ale publikowalny artykuł jest tak nasycony, że staje się... niezrozumiały.
Rozważam teraz wygłoszenie seminarium tam, gdzie nie zamarznie mi drzwi przed nosem. Seminarium w ośrodkach naukowych, nie konferencje dla ogółu (nie proszę o to: nie mam czasu). Filmy zastąpią te konferencje.
Inna opcja to książka, łącząca wszystkie aspekty tego, co nazywamy „modelem kosmologicznym Janus”.
Na marginesie, jeśli są wolontariusze, dobrze znający język angielski, którzy mogliby pomóc w przekładzie kilku stron, byłoby to mile widziane.
Książka będzie oczywiście w języku angielskim. Jeśli znajdę czas, zrobię wersję francuską. Już zacząłem. Jestem na 90 stronach. Będzie to książka pełna równań, nieczytelna dla ogółu. Zalecane: wykształcenie matematyczne lub fizyczne teoretyczne. Zrobię też inną książkę dla ogółu. Zawsze najpierw w języku angielskim. Francja nadal jest krajem, powiedzmy, bardzo „zimnym”.
To samo dotyczy filmów. Mój pierwszy film w języku angielskim został dziś opublikowany. To będzie tylko pierwszy z długiej serii. Kupiliśmy kamerę internetową, którą możemy zamocować na stojaku z dwoma dobrymi mikrofonami. Brakuje mi tablicy do pisania i muszę wymyślić system „pokazówki”, który może się znajdować w pełnym polu kamery i gdzie mogę włożyć ilustrację 21 x 29,7 między dwie płytki szkła lub plexi, lub przesuwać ją wzdłuż dwóch rowków, tak by jednym szybkim ruchem obraz pojawił się na pełnym polu kamery, nieruchomy.

Na tablicy mogę pisać równania markerem. Będzie to bardziej żywe.
Z tymi narzędziami nie potrzebuję już oprogramowania montażowego. Zyskuję czas. Jeśli obejrzysz filmy opublikowane, zauważysz, że w pewnym momencie jest przejście. Po prostu spowodowane jest to awarią mikrofonu HF. W przeciwnym razie mogę wszystko nagrywać bez przerwy, bez notatek, bez przygotowań. Tak było w przypadku pięciu filmów o ITER (wszystkie nagrane tego samego dnia).
Dobrze, wracam do obliczeń. Czterdzieści lat pracy (od 1975 roku).
Dawno już planowałem opublikowanie tych dwóch filmów. Zrobione. I wydaje się, że potrafię mówić po angielsku w sposób zrozumiały, przynajmniej mam nadzieję. Będę próbował się poprawiać z czasem. Ale czy ten film dotrze do anglojęzycznych odbiorców? Znajduję dużo wiadomości po francusku. Czy może wśród oglądających są francuscy ciekawscy? Cóż, przyszłość to pokaże. W każdym razie trzeba spróbować.
Film to dziś wektor komunikacji. Patrząc na wykresy, widzimy ciągły, utrzymujący się wzrost. 120 000 odsłon w ciągu dwóch lat. Pięć filmów o ITER sprawia problem CEA. Pierwszy miał 80 000 odsłon. Gdy artykuły na stronie kończą się zapomnieniem. Albo trzeba bezustannie tworzyć nowości, by utrzymać zainteresowanie. Nie mogę tego już robić. A walka na polu naukowym jest kluczowa, priorytetowa. Wyzwanie jest ogromne: uzyskać miejsce w arenie naukowej dla pytania o możliwość podróży międzygwiazdowych dzięki „odwrotności naszego Wszechświata”, gdzie odległości są krótsze, a prędkość światła wyższa.
Na Researchgate znalazłem schemat, który zaproponował Michael Scott Peck, który dość dobrze podsumowuje „nowoczesną kosmologię”:

Oto jego francuska wersja tłumaczenia:

Teraz niebawem zacznę kontaktować się z seminariami naukowymi. Przygotowanie tego tekstu, który przekroczy sto stron, było niezbędnym wstępem. Wszystko musi być jasne, przejrzyste. Trzeba było dokumentu, w którym znajdują się wszystkie obliczenia. I ich jest sporo. Gdy dokument zostanie przetłumaczony na język angielski, umieścię go na Researchgate. To pośrodku między publikacją naukową a podstawowym wykładem. Może zainteresować studentów (nie w Francji, oczywiście), którym oferuje się tematy, które są czystą scholastyką. Nasze prace są natomiast pełne tematów do rozpraw, rozwojów do stworzenia. A to, co robimy, działa. Wykresy Gillesa są piękne. Idealnie pasują do danych obserwacyjnych supernowych typu Ia (przyspieszanie Wszechświata).
Dlaczego nie we Francji? Bo w tym dobrym kraju, by być widzianym, jak się trzymam za rękę, może kosztować karierę. A dla studenta ubiegającego się o doktorat, gwarancja, że wszystkie drzwi zatrzasną się przed nim.
Miałem tylko jednego doktoranta, Bertranda Lebruna. Co uczynił pod moją opieką przez pięć lat? Zbudował nowy fragment mechaniki płynów, czyli przepływy nadgłosowe bez fal uderzeniowych, dzięki MHD. Po konferencji ostatniej szansy w Rouen, gdzie jako prośbę, mimo że już miał doktorat, poprosiłem o stypendium dla niego od armii, wówczas w DRET. To była minimalna prośba. Takie stypendia armia rozdaje w dużych ilościach co roku. Powiedziałem: „To albo to, albo rezygnuję”.
Wojskowi, którzy przyjechali nas słuchać w Rouen, byli sprzyjający. Ale w pewnym sensie nie byłoby to lepsze, jeśli sprawa się nie udała, bo myśleli „pocisk hipersoniczny”. Po konferencji jeden z nich wstał i powiedział:
*- Dobrze, słuchaliśmy wszystkich. Jasne, że jeśli środki badawcze są w Rouen, w CORIA, to głowa jest w Aix. Petit wskazał swoje potrzeby. Mówię więc: albo stypendium dla Lebruna i dodatkowe środki dla Rouen, albo nic. Odpowiedź za miesiąc. *
Odpowiedź przekazał Bernard Fontaine z CNRS, telefonem:
- Przyniosłem odpowiedź. Nie będzie stypendium. Twój chłopak musi szukać pracy w prywatnym sektorze, inaczej w każdym laboratorium państwowym, w sektorze instytucjonalnym, znajdzie zamknięte drzwi (...).
Następnego dnia zrezygnowałem z projektu, który szybko się rozpadł. Nie chodziło tylko o wiedzę teoretyczną, ale także o eksperymenty. Biedny Claude Thénard został sam wobec problemów technicznych. Jego dysze eksplodowały jedna po drugiej itd. Przerobiłem się na kosmologię i dzięki niezwykłym informacjom, które miałem, w ciągu roku stworzyłem pierwszy model kosmologiczny z zmienną prędkością światła (Modern Physics Letters A, 1988).
Ale przez tę dysertację Lebrun zdobył dość nową wiedzę, która wówczas była nowa (kiedy myślałem, że oblicz