Traduction non disponible. Affichage de la version française.

Wywiad z ufologii Jean-Pierre Petit GEPAN MHD

En résumé (grâce à un LLM libre auto-hébergé)

  • Wywiad dotyczy konfliktowych relacji między Jean-Jacques Vélasco a Jean-Pierre Petit, kontrowersyjną postacią w dziedzinie ufologii.
  • Jean-Pierre Petit opisywany jest jako naukowiec o dużym wpływie, ale także jako postać kontrowersyjna ze względu na swoje zachowanie i twierdzenia.
  • Wywiad porusza kwestię napięć między badaczami a mediami oraz krytykę metod pracy Jean-Pierre Petit.

Wywiad z ufologią Jean-Pierre Petit GEPAN MHD

Wywiad przeprowadzony przez internetowy dziennik: LDU (Le Journal de l'Ufologie) przez Jean-Jacques Vélasco

Źródło: http://www.lejdu.com/archives/2004/aout/jjv-interview/index.htm

(Kliknij na link w dolnej części strony)


René Pellathttp://www.cea.fr

jeden z jego ostatnich tomów

http://www.rr0.org/MHD.html

http://www.rr0.org/CNES.html


S.T. FriedmanA. Meessen

http://lejournaldelufologie.free.fr/2002/Fevrier/GildasBourdais/index.htm

http://www.telethon.fr


JD:

Co sądzisz o badaczu Jean-Pierre PETIT i jego stanowisku?

JJV:

To długą i bardzo stara historia, nie tylko między Jean-Jacques Vélasco a Jean-Pierre Petit, ale między nim a ludźmi, którzy mają nieszczęście zajmować oficjalne stanowiska w różnych sprawach, a szczególnie w kwestii OZN.

Dla tych, którzy nie znają tematu i chcą się dowiedzieć, mogą skorzystać z wielu stron internetowych, które poruszają ten temat, w tym jedną szczególnie – stronę naukowca, więc a priori poważnego – Jean-Pierre Petit. Na tej stronie od razu widać, z kim mamy do czynienia, bo on szczegółowo wyjaśnia, że praktycznie jedynym człowiekiem zdolnym do rozwiązania naukowego tajemnicy OZN i wszystkiego, co z tym związane, jest on sam. Dobrze, ale oprócz tego znajdujemy też inne rzeczy, takie jak piosenki, które napisał, oraz inne aspekty, które ujawniają osobowość Jean-Pierre Petit.

Choć na temat treści dyskusji otwarta jest dyskusja, głównie między specjalistami, to co do ogólnego tonu, a szczególnie co do tonu, jaki JPP stale stosuje, jak również co do osobistych ataków, pozwalam sobie po raz pierwszy odpowiedzieć publicznie Jean-Pierre PETIT.

Poza jego deklaracjami, które powtarzał przez lata w książkach, gdzie kwestie naukowe łączą się z anegdotami i najbardziej ostre krytyki wobec wszystkich, którzy nie myślą tak jak on, nie ma wątpliwości, że jest jednym z najbardziej znanych postaci w francuskim ufologii od blisko trzydziestu lat.

Dlaczego między nami od tak dawna trwa spór, sprzeczność? Czy to kwestia różnicy poglądów czy konfliktu naukowego? Czy to ukryta osobista rywalizacja, która przenosi się na arenę publiczną? To nie jest kwestia poglądów, lecz raczej kwestia charakteru i indywidualnego zachowania osoby w pytaniu.

Z Jean-Pierre Petitem rzeczy zwykle przebiegają tak: zaczyna dyskusję na temat naukowy z innymi badaczami, która odbywa się na polu analizy i dyskusji, podczas której stara się wykazać uroczystość i uprzejmość. Po krótkim okresie uprzejmości nagle stajesz się celem najbardziej wstrętnych i niszczycielskich krytyk. Wczoraj byłem najwyjątkowszym człowiekiem na świecie, dziś zostałem odrzucony z najbardziej ekstremalną przemocą! Od czasu, gdy nasze drogi się przecięły, mniej więcej trzydzieści lat temu, ilu ludzi wokół mnie doświadczyło tego gorzkiego doświadczenia?

Dlaczego Jean-Pierre Petit ma reputację, która wykracza poza mały krąg aktywistów ufologii? Prawdopodobnie wykorzystywał i nadużywał swojego tytułu dyrektora badań CNRS, by przedstawiać się jako niezastąpiony badacz OZN, a niech kto chce mu się sprzeciwić, niech się przygotuje na ogromny atak z jego strony, używając mediów prasowych i swoich książek.

Jakie publiczne, cywilne lub wojskowe instytucje godne tego tytułu mogłyby nadać Jean-Pierre Petit zasoby i personel badawczy i techniczny, skoro od dekady systematycznie zachowuje się w ten sposób, krytykując bez ograniczeń nawet ludzi, którzy pomagali mu, kiedy był studentem na Sup Aéro lub na początku swojej kariery naukowej? Mówię tu o osobie, byłym prezesie CNES i CEA. To zupełnie szokujące...

Często zastanawiałem się, jak reagowałby kierownik dużego instytutu badawczego lub instytucji publicznej, gdyby jeden z jego pracowników przez tyle lat zachowywał się w ten sposób wobec kolegów! A priori jedynym instytutem tolerującym to jest CNRS, bo mogę powiedzieć, że wielu pracowników tych instytucji już dawno by było przed sądem dyscyplinarnym za znacznie mniejsze wykroczenia!

Jak Jean-Pierre Petit może być brany poważnie, gdy twierdzi, że USA mają satelitarne samoloty lecące z prędkością 10 000 km/h, bomby antymaterii wielkości piłki do golfa, sondy, które już sekretnie przeprowadziły pełne badanie Układu Słonecznego, źródło czystej energii, którego nie wykorzystują, by dalej wydobywać ropę, oraz że istnieją E.T. w piwnicach tajnej bazy Groom Lake!

A nie wspominam nawet o UMMITACH, którym wiadomo, że powierzyli wybranym osobom klucze do domu Ziemi...

Myślę, że biorąc pod uwagę rozwój sytuacji ostatnich miesięcy, musiałem się wypowiedzieć, wyjaśniając rzeczy na głębokim poziomie, i ludzie muszą zrozumieć, że Jean-Pierre Petit ma problem z innymi ludźmi, że rozwiązuje go wyłącznie poprzez ciągły konflikt negatywny, zupełnie nie dbając o skutki swoich działań. Ja nazywam to bez odpowiedzialności.

Co do mojej relacji osobistej z nim, miała miejsce, gdy byłem odpowiedzialny za śledztwa w GEPAN w 1981 roku. Jean-Pierre Petit był zewnętrzny współpracownik GEPAN, pracując nad MHD. Wróciwszy z badania w Trans-en-Provence, wchodziłem do biura Alain Esterle, wówczas szefa GEPAN, i ustnie podsumowałem naszą interwencję na miejscu. Jean-Pierre Petit, siedząc w biurze, słyszał ten debriefing bez słowa. Po tym krótkim spotkaniu nie miałem już okazji zobaczyć Jean-Pierre Petit, chyba że w jednej lub dwóch emisjach telewizyjnych.

Jednak to jedno spotkanie miało skutki i konsekwencje, które trwają do dziś. Jean-Pierre Petit, wykorzystując informacje podane w biurze GEPAN, wykorzystał je, a kilka dni później razem z bratami Bogdanoff stworzył emisję telewizyjną w stylu X-Files przed czasem, zrekonstruowaną w formie pudełkowej latającej talerzy z papieru!

Gdy dopiero zaczęliśmy pracować nad tym przypadkiem, prasa już wyciągała wszystkie szczegóły tej sprawy, która była dopiero na etapie pierwszej części naszej pracy badawczej. Jak można twierdzić, że chce się robić wysoką naukę, a zarazem rzucić się w ramiona dziennikarzy prywatnej stacji telewizyjnej? Muszę się dowiedzieć, co właściwie szuka się. W każdym razie wiedziałem już wtedy, czego Jean-Pierre Petit jest zdolny. Jednak nie był to koniec moich trudności...

Po tym incydencie były inne, ale przede wszystkim ciągłe konflikty z ludźmi, którzy pracowali z nim. W CNES stało się to niemożliwe, a po pewnym czasie nikt nie chciał już z nim współpracować. Był to ktoś bardzo gadatliwy, ktoś, kto nie potrafił pracować w zespole. W skrócie – rozstaliśmy się z Jean-Pierre PETIT. Od tego rozstania ten pan zaczynał bezustannie obrażać wszystkich, a szczególnie tych, którzy pracowali w CNES, GEPAN, a potem w SEPRA.

Mam inny przykład zachowania tego pana, który dużo mówi o jego postawie wobec mnie.

Pewnego dnia na amfiteatrze École Polytechnique – w École Polytechnique! – przed publicznością studentów inżynierów lub inżynierów, kiedy został zaproszony do wygłoszenia wykładu, pozwolił sobie na wyraz, którego on sam ma specjalny talent, i który przekazuję wam. Mam nagranie, które to potwierdza: „W GEPAN, w tamtych czasach, był tam mały technik zajmujący się śledztwami, który nie był nawet w stanie rozróżnić szczoteczki do zębów od całki...”

Czytelnicy JDU ocenią sami, jakie cechy ludzkie i naukowe ma Jean-Pierre Petit!

Od tego momentu nie miałem już żadnych iluzji, z kim mam do czynienia. Jednak nie mogłem ani nie chciałem prowadzić spornego sporu ani procesu przeciwko niemu, mimo że miałem do tego podstawy, mimo że jego słowa były defamacyjne i obraźliwe. W każdej okazji, kiedy miał możliwość wykorzystania mediów, by być okrutnym i nieuprzejmym wobec GEPAN/SEPRA i osobistym wobec mnie, nie oszczędził tego.

Po incydencie na École Polytechnique wysłałem mu list, w którym go pochwaliłem za jego wystąpienie i powiedziałem, jak bardzo dobrze o nim myślę! W uprzejmy i uprzejmy sposób, ale z nutą humoru. Oczywiście, nigdy nie otrzymał odpowiedzi na ten list. Wnioskuję, że tak jak każdy człowiek, który czuje się prześladowany i ofiarą innych, którzy nie rozumieją jego podejścia, nie miał poczucia humoru i pewnie nie zrozumiał sensu tego żartu. Od tego dnia znajduję się w liście osób, które są jego „przyjaciółmi”. Ale myślę, że nie jestem jedynym, kto doświadczył tego od niego...

W rzeczywistości i dla jasności, uważam, że ciągłe agitacje medialne, naukowe i ufologiczne Jean-Pierre Petit znacznie bardziej naraziły ufologię francuską na krytykę i szkodę niż wiele innych osób, które publicznie wypowiadały się o OZN. W szczególności w środowisku naukowym, które jest gotowe do skoku przy każdej okazji na heretyków, którzy przekraczają czerwoną linię! Choć nikt nie kwestionuje jakości jego prac nad magnetyczno-hydrodynamiczną (MHD), warto pamiętać, że nie był pierwszym, kto to zrobił. Inni, jak w 1968 roku i profesor w 1973 roku, wspominali o napędzie MHD OZN, i szanuję ich jako naukowców. Ale nie należy uważać, że Jean-Pierre Petit może mieć uniwersalną wiedzę na wszystko...

NDLR: przeczytaj nasz artykuł „Pierwsze badania napędu MHD”, opublikowany w lutym 2002 roku, autor Gildas BOURDAIS.

Co do pozostałych prac Jean-Pierre Petit w kosmologii, o równoległych wszechświatach itp., nie mam kompetencji do ich oceny. Jeśli nie mam kompetencji, pozostawiam specjalistom ocenę jego pracy, ale nie mówię ludziom, że nie są w stanie tego zrozumieć!

Dlaczego dziś postanowiłem wypowiedzieć się o tej konflikcie z „dzieckiem złym” ufologii francuskiej? Bo od tamtej pory zdarzenia przybrały poważny obrót, w szczególności w związku z procesem pana Roberta ALESSANDRI, o którym powiem więcej później. Nie spodziewałem się, że otwierając rano swój komputer i pocztę, zostanę obłożony potokiem przekleństw i obraźliwych słów od tak wielu ludzi. Powodem był „OVNITHON”! Rodzaj zbierania funduszy inspirowany Telethonem, organizowany samym Jean-Pierre Petit.

Muszę powiedzieć, że to pierwszy raz, gdy widzę tak naprawdę publiczne wezwanie do donoszenia i zniszczenia kogoś za pomocą Internetu i listów. Wyobraźcie sobie twarz sekretarki dyrektora CNES, czytającą listy ludzi, którzy prosili dyrektora CNES, według dobrych rad Jean-Pierre Petit, by skazali Jean-Jacques Vélasco na wykluczenie! Nie wspominam o licznych e-mailach, które otrzymałem lub nie – szczęśliwie są one filtrowane z powodu wirusów o podobnym charakterze! Czułem się jakby wróciłem o sześćdziesiąt lat wstecz, do ciemnej epoki historii, którą myślałem, że już się skończyła.

Tak, są ludzie, którzy są w stanie to zrobić, dlatego nie chcę więcej milczeć, nie chcę milczeć z powodu dyskrecji. Chcę ujawnić demoniczne praktyki Jean-Pierre Petit, bo przekroczył granice. Gdy ktoś atakuje Twoją integralność osobistą, Twoją osobę, a Twoje życie „społeczną i zawodową” jest zagrożone, nie możesz już milczeć ani być obojętnym. Milczenie byłoby niekorzystne dla innych ludzi, którzy doświadczyli tego rodzaju hańby i nie mogli się bronić. Mogłem bardzo łatwo złożyć proces przeciwko Jean-Pierre PETIT, pewnie bym go wygrał... Ale tego nie zrobiłem, ponieważ był inny człowiek, który został skazany przez sąd za podobne czyny, a którego Jean-Pierre Petit wykorzystał, by jeszcze raz wypuścić swoje zło. Dzisiaj wolę odpowiedzieć mu publicznie i powiedzieć, że pogardzam jego postawą i zachowaniem, które nie godzą się na człowieka, który się szanuje.

Powrócę później do pana ALESSANDRI, bo tu mamy prawdziwy „związek karpia i królika”!

JD:

Czy jest jakiś prześladowca?

JJV:

Istnieje – przepraszam za metaforę – ofiara dla Jean-Pierre Petit, to Robert Alessandri. Dlatego należy udzielić solidarności ofierze (NDLR: ALESSANDRI), i dlatego organizuję zbieranie funduszy w stylu „OVNITHON”: porównanie z TELETHONEM wydaje się mi w tym przypadku nieodpowiednie i okrutne wobec ludzi, którzy czekają na prywatne dotacje, by poprawić badania nad chorobami genetycznymi.

Mam przyjaciela, którego syn ma miopatię, i nie życzę panu PETIT, by znalazł się w tej sytuacji i przeżywał coś podobnego... Dlatego uważam to za szczególnie nieodpowiednie, a równocześnie wywołanie publicznego skargi, jak wyżej, wspierając kogoś, kto został skazany przez sąd za oszczerczość i obrażenie. Ale może właśnie ekstremy się spotykają, a istnieje solidarność w tym rodzaju!

Jean-Pierre Petit jest niebezpieczny, bo ma problemy, których nie potrafi rozwiązać sam. Zemści się, mając w swoich słowach nieustannie zło i nienawiść. Uważam to za żałosne i katastrofalne dla ufologii, dla wszystkich pasjonatów, którzy poświęcają czas na próby zwiększenia wiarygodności podejścia do tego tematu przez władze publiczne. Niestety, zdolność destrukcyjna i szkodliwa Jean-Pierre Petit jest taka, że od lat przyczynia się do nadania tematowi absurdalnego obrazu. Niespodzianka, pan Jean-Pierre Petit ma talent w komiksie, to bardzo dobry popularyzator nauki, a jeśli wierzę jego stronie internetowej, to ma też talent w piosence – a teraz wraca do TF1, by oferować swoje usługi!

To wszystko, co mam do powiedzenia o panu PETIT...

Dwie uwagi:

Jean-Jacques Vélasco podjął dwa procesy, o których wiemy. Jeden z nich dotyczył ufologa Roberta Alessandri, który w małej marseillskiej czasopiśmie ufologicznym, które prowadził, zauważył ogromny błąd popełniony przez J.J. Vélasco w wyznaczaniu toru wejścia rakiety rosyjskiej, która była przyczyną obserwacji 5 listopada 1990 roku. Wkrótce NASA podała współrzędne ostatnich punktów przelotu rakiety. Vélasco „jako odpowiedzialny za SEPRA, wówczas Service d'Expertise des Phénomènes de Rentrées Atmosphériques” podał następnie mediom tor, narysowany na mapie Francji, w kierunku południowo-zachodnim – północno-wschodnim. Niektórzy świadkowie z południowo-zachodniej Francji, którzy byli bardzo zdumieni tą trajektorią przedstawioną przez szefa CNES, odkryli, że w tym momencie byli oddaleni o 200 kilometrów od toru podanego przez J.J. Vélasco. Z kolei świadkowie z tej samej południowo-zachodniej części Francji, którzy mieli być na torze, i którzy powinni byli zobaczyć obiekty tuż nad głową, bardzo dobrze pamiętali, że widzieli je pod kątem 45 stopni nad horyzontem.

Alessandri ponownie zajmował się tą sprawą dziesięć lat później, używając programu do obliczania orbity na swoim komputerze, i zaskoczony ujawnił ogromny błąd popełniony przy wyznaczaniu tej trajektorii (operacja, która mogła być wykonana... za pomocą prostego sznurka na globusie). Opublikował artykuł w swoim małym, ograniczonym wydaniu, tytułując go „kiedy CNES zatrudnia fachowców”. Vélasco wtedy złożył skargę o oszczerczość. Alessandri, biedny człowiek, bezrobotny, żyjący z małych prac,