Chronika
Chronika
29 kwietnia 2010
Poligamia
Kobieta w wieku 31 lat, pochodząca z Nicei, która przeszła na islam i jadąca samochodem z zakrytą twarzą (niqab – „całkowity muzułmański szalik”), została skarcona przez żandarmów, którzy uznały, że jej odzież utrudnia widoczność podczas jazdy. Ta historia przyciągnęła uwagę na mężczyznę, który jechał z nią w aucie, Liesa Hebbadjego, pochodzącego z Algierii.
W związku z tym ministerstwo wewnętrzne zainteresowało się tym człowiekiem, który jest rzemieślnikiem mięsnych, który zdobył obywatelstwo francuskie po ślubie z kobietą z Nantes w 1999 roku, ale przyznał się jednocześnie do posiadania „trzech kochanek”, co sprawia, że ma dwanaście dzieci. Atakowany przez ministra wewnętrznych Brice’a Hortefeuxa, mężczyzna odpowiada, że francuskie prawo nie karze mężczyzn mających kilka kochanek i dzieci urodzonych „poza małżeństwem”. I to jest doskonale prawdziwe.

Lies Hebbadj i jedyna z jego czterech partnerów, z którą jest oficjalnie poślubiony – te cztery kobiety, „jedna żona i trzy kochanki”, urodziły mu dwanaście dzieci
Jednak odkrywamy tutaj, że ten system umożliwia ukrytą poligamię, która w dodatku pozwala partnerkom na korzystanie z pomocy społecznej przeznaczonej dla „samotnych materek”.
Mam osobiste i bardzo jasne zdanie, nie o wyrazach religijności związanych z islamem, ale o wyrazach religijności w ogóle. To zdanie wyraziłem jasno w dawniej opublikowanym artykule na moim blogu.
Zamierzam teraz wyrazić zdanie naukowe, nawet astrofizyczne. Niedawno społeczność naukowa zastanawiała się, czy inne „słońca”, inne gwiazdy (Słońce to tylko bardzo zwyczajna gwiazda, a nawet standardowa w galaktykach) mogą mieć planety. Potem nastąpiła odkrycie pierwszej „planety pozasłonecznej” przez astronoma Mayora. Obecnie (kwiecień 2010 roku) liczba odkrytych planet pozasłonecznych wynosi 400. Początkowy sposób wykrywania opierał się na zaburzeniach orbity gwiazdy, co oznaczało, że pierwsze planety pozasłoneczne mogły być jedynie obiektami o dużej masie, zbliżonej do masy Jowisza. Jednak nowsze badania wykazały, że ogromna większość gwiazd powinna mieć systemy planetarne podobne do naszego. Statystycznie liczba planet znajdujących się w odpowiedniej odległości od gwiazdy, gdzie może istnieć woda w stanie ciekłym („pasmo wody”), jest duża – warunki sprzyjające rozwojowi życia podobnego do ziemskiego.
**
Przyroda Movilé w Rumunii** **
Zauważmy, że bliskość gwiazdy nie jest warunkiem koniecznym dla powstania i utrzymania życia na planecie. Ważne jest jedynie istnienie źródła energii, jakiegokolwiek.
Może to być inny rodzaj energii niż promieniowanie świetlne. Na dnie oceanów ludzie odkryli miejsca, w których żyje ogromna liczba organizmów, w pobliżu „dymników”, gdzie wulkaniczne parę gorące miesza się z wodą. To odkrycie tak bardzo zmieniło pojęcia biologii i koncepcję powstania życia, że zaczęto się zastanawiać, czy na Ziemi życie nie pojawiło się najpierw na powierzchni, a potem kolonizowało dna morskie, czy może odwrotnie – czy życie na powierzchni nie powstało… w głębinach.
Odkryto również zamknięty ekosystem, w jaskini, która była izolowana w odległej przeszłości. Gatunki żywe, takie jak robaki i rakowce, zostały uwięzione i ewoluowały, by dopasować się do nowego środowiska ograniczonego tylko czterema ścianami tej podziemnej więzienia. Tam nie było żadnego źródła energii światłowej ani termicznej, tylko czysta energia chemiczna.
Satelity Jowisza nie znajdują się „w pasmie wody”. Powierzchnia Europy to tylko warstwa lodu. Mimo to ten satelita może być źródłem życia, ponieważ przypuszcza się, że pod warstwą lodu znajduje się woda w stanie ciekłym. Dlaczego? Ponieważ bliskość Europy i Jowisza powoduje zjawiska przypływowe, które mieszają całą masę satelity i wydzielają ciepło. To zjawisko przypływowe jest znacznie bardziej ważne niż okresowy podnoszenie się masy wody ciekłej. Ziemia również doświadcza codziennego zjawiska przypływu, którego amplituda wynosi według mnie około metra. Co powoduje to zjawisko? Przejście księżyca. To zjawisko wydzielają energię wewnątrz masy Ziemi, która jest „mieszana”. Księżyc więc przekazuje Ziemi energię. A ponieważ suma energii musi być stała, Ziemia traci energię, co powoduje… że oddala się od Księżyca o 4 cm rocznie (dokładnie zmierzone).
Tak więc mieszanie Europy przez Jowisza, spowodowane zjawiskami przypływu, nie tylko tworzy i utrzymuje masę wody ciekłej na tym satelicie, ale także dostarcza energię sprzyjającą powstaniu i utrzymaniu form życia, których poziom jest całkowicie nieznany. Życie bez wzroku, ponieważ żadne światło nie przenika do tego ciemnego oceanu. Ale kto mówił, że trzeba widzieć jasno, by żyć? Nasz ocean pełen jest form życia na wszystkich głębokościach, które nigdy nie widziały promienia słońca!
Jowisz również „miesza” swój satelit Io, do tego stopnia, że tworzy najintensywniejsze wulkanizmy w całym układzie słonecznym.
Aby gdzieś było życie, potrzebne jest energia i minimalna mobilność. Europa nie ma atmosfery, ale pod jej lodowym pokrywem może żyć wiele gatunków o różnych rozmiarach. Atmosfera Marsa jest bardzo rzadka. Ciśnienie na powierzchni przekracza ledwo tysięczną część ciśnienia atmosfery ziemskiej. Ale nie jest zerowe. Mars ma meteorologię, wiatry przenosząc piach, który zmienia jego rzeźbę. Ostatnio odkryto tam wodę w postaci lodu. Naukowcy zaczynają myśleć, że Mars miał rozwinięte życie w dalekiej przeszłości, ponad miliard lat temu, a to życie się cofnęło. Dlaczego? Bo po prostu stopniowo stracił swoją atmosferę. Słońce ogrzewa atmosferę ziemską. Czytelnik może być zdumiony, że temperatura bardzo wysokich warstw atmosfery ziemskiej wynosi... 2500°C. Astronauta wykonywający wypadek poza statkiem nie byłby uszkodzony podczas przemieszczania się przez ten gorący gaz. Dlaczego? Ponieważ do przekazywania ciepła potrzebne jest zarówno wyższe temperatury źródła, jak i wystarczająca gęstość ośrodka przewodzącego, jego przewodność cieplna, aby zapewnić istotny przepływ ciepła.
Nawet na bardzo dużej wysokości kolizje między cząsteczkami gazowymi dążą do utworzenia stanu równowagi termodynamicznej, który rozdziela prędkości drgań termicznych wokół średniej wartości zbliżonej do kilometra na sekundę, ale zawiera „ogony”. Z jednej strony są powolne cząsteczki, z drugiej szybkie, których prędkość przekracza 11,2 km/s.

G to stała grawitacji, M masa ciała niebieskiego, R jego promień. Tak więc atmosfera ziemskie ciągle „wyparowuje”. Musi być uzupełniana przez wulkany, które produkują parę wodną i dwutlenek węgla, który przez fotosyntezę wydziela tlen.
Promień planety Marsa jest zbliżony do połowy promienia Ziemi, a jego masa wynosi jedna dziesiąta masy Ziemi. To sprawia, że Mars jest mniej gęsty niż Ziemia (4 tony na metr sześcienny zamiast 5,5). Ziemia ma metaliczne jądro żelaza lub niklu. Prędkość ucieczki jest zbliżona do połowy prędkości ucieczki z Ziemi, co oznacza, że Mars, gdyby krążył na tej samej odległości od Słońca co Ziemia, miałby tendencję do szybszego utraty atmosfery. Jednak Mars jest dalej. Mimo to temperatura atmosfery planety zależy od stężenia gazów cieplarnianych (CO2 i, przypomnijmy, pary wodnej H2O).
Wszystkie te pytania są stosunkowo nowe dla astrofizyków, którzy dotąd nie zadawali sobie ich zbyt często. Przypomnijmy, że hipoteza kolizyjna powstania Księżyca, jako wyrzuconego materiału po kolizji pierwotnej Ziemi z ciałem o wielkości Marsa, również zyskała uznanie dopiero niedawno.
Specjaliści z planetologii, wśród których nasz słynny francuski wynalazca koncepcji „planetydów”, często mówią dość bez sensu. Nie mamy jasnego obrazu powstawania układu słonecznego, jego ewolucji i obecnego stanu (a tym bardziej przyszłości dalekiej lub bliskiej).
Kilka lat temu można było czytać, że życie może się pojawić tylko na planetach posiadających satelity. Twierdzono, że ich obecność jest niezbędna do stabilizacji osi obrotu Ziemi, która inaczej mogłaby się przewrócić zgodnie z teorią chaosu. Ludzie opierali się na obliczeniach komputerowych pokazujących możliwość przewrotu, co mogłoby być bardzo szkodliwe dla życia na planecie. Jednak wszystko wynikające z teorii chaosu stosowanej do planetologii modeluje planety jako sztywne kule, co jest całkowicie fałszywe. Można je porównać bardziej do kropel cieczy o dużej lepkości, które stale podlegają działaniu przypływów, które są stabilizujące i rozpraszające.
Wróćmy do przypadku Marsa – całkowicie możliwe, że ta planeta miała formę życia w odległej przeszłości. Na jakim etapie się rozwijała? Nie wiemy nic. Czy dziś na Marsie istnieje forma życia pierwotnego? Nie wiemy również. Należy pamiętać, że jeśli planeta ma tectoniczną płytową, geologiczne przemiany w końcu zniszczą ślady fosylnych. Na Ziemi im dalej wstecz, tym rzadsze są te ślady.
Załóżmy, że odkryjemy na Marsie formę życia pierwotnego i, dlaczego nie, ślady fosylnych form bardziej zaawansowanych – to oznaczałoby ostateczne zakończenie geocentryzmu.
Geocentryzm, który dalej istnieje w bezsensownych wypowiedziach astrofizyków, którzy przyznają, że inne formy życia mogą istnieć poza Ziemią, ale „w postaci pierwotnej”!!!
.
Szacuje się, że liczba galaktyk zawartych we wszechświecie wynosi co najmniej sto miliardów. W każdej z nich niektórzy astrofizycy sądzą, że może istnieć milion układów potencjalnie zdolnych do wspierania życia organizowanego. Wykonajmy mnożenie. Według tego, co wiemy o wszechświecie, liczba układów planetarnych zdolnych do wspierania życia mogłaby wynosić
100 000 000 000 000 000
Sto milionów bilionów...
Zdecydowanie nieco odważniejsi autorzy-astrofizycy zaczynają rozważać możliwość istnienia w kosmosie innych planet zorganizowanego życia. Jednak bardzo szybko dodają, że może to być jedynie życie bakteryjne, pierwotne.
Czy nie jesteśmy tu zetknięci z absolutnym, szalonym heliocentryzmem?
Przypomnę w tym miejscu ostatnie słowa przemowy Andrzeja Sacharowa na odbiorze Nagrody Nobla za Pokój (1975), wygłoszone przez jego żonę Elénę Bonairę w Sztokholmie, które zazwyczaj są pomijane przez społeczność naukową:
Tysiące lat temu plemiona ludzkie cierpiały na duże trudności w walce o przetrwanie.
Wtedy ważne było nie tylko posiadanie pręta, ale także zdolność myślenia inteligentnego, uwzględniania wiedzy i doświadczenia zgromadzonego przez plemię oraz rozwijania więzi, które miały zapewnić podstawy współpracy z innymi plemionami.
Dzisiaj ludzkość stoi przed podobnym wyzwaniem. W nieskończonym przestrzeni mogą istnieć kilka cywilizacji, wśród których są społeczeństwa, które mogłyby być mądrzejsze i bardziej „wydajne” niż nasze.
Wspieram hipotezę kosmologiczną, że rozwój wszechświata powtarza się niekończącą liczbę razy na kolejnych lub poprzednich stronach książki wszechświata.'
Jednak nie powinniśmy zaniżać naszych świętych wysiłków w tym świecie, gdzie jak słabe światła w ciemności, pojawiłyśmy się na chwilę z nieświadomości ciemnej do istnienia materialnego. Powinniśmy szanować wymagania rozumu i stworzyć życie godne nas samych i celów, które ledwo postrzegamy.
Andrzej Sacharow
Sacharow więc, ponad trzy dekady przed nami, poszedł dalej niż obecni naukowcy-myśliciele. Hubert Reeves natomiast wspomina o pewnej braku wyobraźni, którą Natury wydaje się mieć, zarówno pod względem struktur atomowych (te same struktury atomowe występują we wszystkim wszechświecie), jak i pod względem molekularnym i biomolekularnym (biomolekuły są powszechne w naszej galaktyce, która jest prawdziwym kulturą. W pobliżu jej centrum unoszą się chmury materii, którą można nazwać organiczną, o masie 500 razy większej niż Słońce).
Przechodząc do skali kosmicznej, nawet sugeruje, że ten brak wyobraźni może być regułą również w zakresie ewolucji życia we wszechświecie. Być może te formy życia organizowanego przechodzą przynajmniej na pewnym etapie przez formę, którą można nazwać humanoidową.
Zauważmy w tym miejscu, że gdy świadkowie opisują istoty wyłaniające się z OZN, w odróżnieniu od twórcy pierwszej wersji „Wojny światów”, nie mówią o istotach z pęczkowatymi oczami, wyposażonych w kły.
Zanim nawet rozważymy możliwość kontaktu między różnymi systemami, co naukowcy bezwzględnie zaprzeczają, oczywistość istnienia zaawansowanych cywilizacji, które – jak od razu wyobraża sobie Sacharow – mogłyby być nawet bardziej rozwinięte niż nasze, stawia problem pretensji uniwersalności naszych religii ziemskich.
Nieco więcej niż kilka lat temu dziennikarz Jacques Pradel zapytał biskupa, który wtedy reprezentował społeczność katolików rzymskich we Francji, jaką reakcję miałby na możliwość istnienia inteligentnych stworzeń innych niż człowiek gdzieś w kosmosie. Ten odpowiedział:
- Może Chrystus zginął na krzyżu również dla nich.
Znamy cytaty z Hadisów (tradycyjnych tekstów muzułmańskich), które mówią, że islam będzie trwał tak długo, jak długo człowiek nie stanie na Księżycu.
Czy Żydzi są wybranym ludem na skalę całego wszechświata? Czy Jerozolima jest środkiem świata? Czy Mekka?
Można by bez końca podawać przykłady, rozwinąć różne wiary innych ludów.
Czy można żyć bez wierzeń?
Nie myślę, że tak, ponieważ myślenie to już wyrażenie podstawowych przekonań. Mówiłem i pisałem, że każda forma myślenia to uporządkowany system przekonań. Masz swoje, mam moje, które rozwijałem w moim ostatnim tomie.
Jak wspomniano w ramce, nowe odkrycia w dziedzinie planetologii i astrofizyki sprawiają, że nieuchronnie zmieniamy sposób postrzegania wszechświata. Niedawno angielski astrofizyk Stephen Hawking wyraził kilka deklaracji po obejrzeniu serii dokumentalnych poświęconych strukturze kosmosu, które sam kierował. Uważa on, że wszechświat pełen jest życia i nawet rozważa możliwość istnienia układów planetarnych innych niż nasz, wystarczająco bliskich, aby nasze fale radiowe mogły je dotrzeć – czyli na odległość kilkudziesięciu lat świetlnych, co stanowi dziesięciotysięczną część średnicy naszej galaktyki. Czyli… bardzo bliskich sąsiadów. I wnioskuje, że powinniśmy być ostrożni, by nie ujawniać naszej obecności sąsiadom, którzy mogliby mieć względem nas pragnienia podboju, aby przejąć nasze bogactwa.
Myślą wyraźnie geocentryczną, która od razu zaprzecza możliwości wizyt, przeszłych lub obecnych, etnicznych istot poza Ziemią. Ponadto Hawking nie może nawet pomyśleć, że jeśli jakaś etnia pozaziemskie odkryje naszą istnienie, jej reakcja mogłaby być inna niż chęć natychmiastowej kolonizacji i przejęcia naszych bogactw (temat filmu Avatar).
Zauważmy w tym miejscu, że wysokie temperatury osiągane w maszynie Z od 2005 roku oraz perspektywy przyszłych systemów kompresji MHD sprawiają, że mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda się wykonać kontrolowane transmutacje, czyli produkować dowolne rzeczy z dowolnych materiałów. Co całkowicie rozwiązuje koncepcję bogactwa. Jakie konkretne substancje?
Jak wspomina Christel Seval w swojej doskonałej książce Kontakt i Wpływ, wydanej przez wydawnictwo Jmg, by zapanować nad planetą jak nasza, nie byłoby nawet konieczne użycie broni (np. bakteryjnych). Wystarczyłoby, że istoty pozaziemskie ujawniłyby swoją obecność i tożsamość, by wyrządzić naszemu archaicznemu światowi chaos, dokonując prawdziwego ethnocidu (tak jak było to w przypadku, gdy Hiszpanie weszli w kontakt z cywilizacjami przedkolombijskimi).
W tych warunkach albo Ziemia nigdy nie była odwiedzana, albo była odwiedzana lub jest odwiedzana obecnie, i jeśli tak, to z wystarczającą ostrożnością (w tym do poziomu manipulacji dezinformacyjnych), by utrzymać wysoki poziom sceptycyzmu, wspierany przez mechanizm psycho-socjologiczno-immunologiczny.
Niezależnie od tego, czy dochodzi do kontaktu lub ujawnienia obecności, samo faktyczne rozważenie możliwości wielu cywilizacji poza Ziemią, wraz z potencjalnym odkryciem życia na Marsie, przyniesie podejrzenie co do legitimności różnych kierunków religijnych ludności Ziemi.
Czy to znaczy, że wszystkie nasze wiary religijne to tylko fantazje, a wszystkie opowiadania religijne to tylko bajki?
Czy istnieje życie po śmierci? I jeśli tak, „jakby to wyglądało?” – przez wcielenie w odpowiedni sposób, sąd ostateczny, czy w ramionach zastępu dziewic? Jaki jest sens samego powstania życia i świadomości na Ziemi? Czy te zjawiska mają głęboki ontologiczny sens, czy nie są jedynie wyrazem „praw fizycznych odkrytych lub do odkrycia” (tzw. TOE – Theory of Everything, Teoria Wszystkiego), jak niektórzy, nawet Hawking, sądzą? Może warto przypomnieć słowa tego „geniusza”, który nigdy nic nie odkrył ani nie potwierdził i prawdopodobnie nie zostawi żadnej śladu w historii nauki:
- Jeśli wszechświat nie ma początku ani końca i zawiera się sam w sobie, to po co potrzebny jest Bóg?
To zdanie wywołało u kolegi następującą odpowiedź:
- W chwili, gdy metafizyka jest w kryzysie, pocieszające jest, że filozofia barowa nadal się dobrze sprawdza.
Zanim zastanowimy się nad uzasadnieniem danej religii, warto pomyśleć o funkcji społecznej i historii religii, ich aspekcie fenomenologicznym. W imię chrześcijaństwa Europejczycy kolonizowali cały Nowy Świat, wszystkimi możliwymi środkami, starając się przekonać ludność autochtoniczną, jeśli trzeba siłą. Muzułmanie zrobili to samo w czasie powstania tej religii, szybko przekonując miliard ludzi do wiary, na skalę historii.
W XIX wieku Europejczycy kolonizowali obszary o dużych rozmiarach, które wcześniej podlegały prawom islamu w różnych formach i odmianach. Pax Britannica rozprzestrzeniła się na Pakistan. Pax Francisca na Afrykę Północną, kraje Afryki Czarnej i Wschodniej. Gdy Stalin stworzył Imperium ZSRR, postąpił podobnie w krajach, które stały się Republikami Socjalistycznymi Południa.
Ale kolonizacja może również odbywać się w przeciwnym kierunku, szczególnie w kierunku krajów takich jak nasz, które doświadczają głębokich kryzysów różnych rodzajów: gospodarczych, społecznych, politycznych, religijnych i po prostu moralnych. Używamy słowa „kryzys społeczny”. Ale co powiedzieć o rządzie „ludowym”, w którym prezydent Republiki, Nicolas Sarkozy, zmęczony kompleksami z powodu swojej niskiej postaci, kompensowany za pomocą podkolanek, bez przerwy wyjawia swoją głęboką vulgarystykę „kłóc, biedaku!”. Gdzie pierwsza dama Francji, Carla Bruni, starając się przyciągnąć uwagę, łatwo osiąga to, pojawiając się na oficjalnym spotkaniu w lekkim stroju bez biustonosza, odsłaniając swoje piersi. Rząd, w którym Rachida Dati, minister sprawiedliwości, nosząca klucze, bezwzględnie i otwarcie wyśmiewa urzędników sprawiedliwości, słabo płatnych, zniszczonych pracą i bez środków, kupując sobie suknie od wielkich projektantów za koszt państwa. Kobieta, która teraz pokazuje na publicznych demonstracjach dziewczynkę urodzoną od nieznanej ojca. Rząd, który ma reprezentować Francuzów, w którym prezydent mianuje ministrem kultury wnuka François Mitterranda, człowieka wykształconego i talentowanego, ale prawdziwego choroby seksualnej, pedofila, nie wahającego się opisać „by nie ukrywać” w książce „złych zyciach”, jak korzysta z biedy populacji azjatyckich, prowadząc turystykę seksualną opartą na prostytucji nastolatków. Kraj, w którym Roselyne Bachelot, minister zdrowia, próbowała przyspieszyć Francuzów do operacji, które były prawdziwą oszustwem szkodliwym dla ich zdrowia, aby służyć swoim panom, królom przemysłu farmaceutycznego.
Wszystko to tworzy podłoże dla Frontu Narodowego, skrajnej prawicy, która nie jest lepsza niż ta skorumpowana lewica.
Czy można się dziwić, że ludzie, którzy potrzebują religii (z łac. religare, co oznacza „połączyć”), odwracają się od katolicyzmu rzymskiego, dawnego fundamentu moralnego Francji, którego biskup, papież Benedykt XVI, przez lata ukrywał zbrodnie pedofilskie popełnione przez jego wysokie urzędniki kultu? Na kontynencie Amerykańskim duchowny wykorzystał ponad dwieście dzieci, które były fizycznie niepełnosprawne, głuche i niemowię, i nie były w stanie się bronić.
Kraje muzułmańskie nie mają nic do powiedzenia, gdzie niewolnictwo, które widziałem własnymi oczami w Dubaju, nadal istnieje. W Arabii Saudyjskiej, kraju strażnika Świętych Miejsc dla miliarda ludzi, siedem tysięcy książąt rozsypuje fortuny najbardziej bezużytecznie i nieprzyzwoicie, chwaląc „korzyści z luksusu”. Kraj, w którym amputuje się ręce złodziejom, według islamu, szari'atu, a imamy z czterema żonami, wśród których niektóre są nieletnie, zawieszają kochanków i homoseksualistów.
Człowiek z prawicy Charles Mauras kiedyś powiedział: „Gdy ludność przestaje szanować, przestaje słuchać”. Choć nie zgadzam się z jego poglądami, to dziś ta frase brzmi potężnie.
Skrajna prawa – rozwiązanie? Och, nie! Kiedy byłem dzieckiem, działacze skrajnej prawicy w Paryżu malowali na ścianach: „Król? Dlaczego nie?”. Jak mi wczoraj zauważył przyjaciel, ta opcja nawiązuje do bajki La Fontaine’a „[żaby żądające króla](/legacy/find/hep-th/1/au_+Steer_D/0/1/0/all/0/les grenouilles_qui_demandent_un_roi.htm)”. Na początku Jowisz wysyła im... kłodę. Ale ten wybór nie zadowala ich, z powodu bezruchu tego „króla”. W końcu zmęczeni skargami, Jowisz wysyła im... herkula, który je pożera. Skrajna prawa to właśnie herkules.
Czy można się dziwić, że młodzież z osiedli, „beurs” lub „nie-beurs”, porzucona przez ministra wewnętrznych, który mówił o czyszczeniu przedmieść karoserią, jest wrażliwa na śpiewy siren „barbów”, którzy chwalą sztywną i czystą społeczność islamską, promując „niezłomną cnotę” zbudowaną z niezmiennych zasad?
W Francji, jak we wszystkich krajach europejskich, społeczności muzułmańskie prosperują dzięki wysokiej płodności w rodzinach i emigracji. Religia muzułmańska to nie tylko zbiór wiary i zakazów żywieniowych. Nie działa „za zamkniętymi drzwiami” jak religia żydowska. Zawiera zasady życia, zapisane w prawie islamskim, szari'acie. Poligamia jest częścią tego systemu, podobnie jak możliwość dla muzułmanina, by rozstać się z żoną według własnego uznania. W republikach islamskich nie ma tolerancji religijnej. Choć każdy może zostać muzułmaninem po jedynym wygłoszeniu sakralnych słów, jeśli trzymać się najsztywniejszej tradycji, apostazja (rzekome porzucenie wiary) jest karana śmiercią. Francja to kraj świecki, od czasu uchwalenia prawa o rozdzielności Kościoła i Państwa, które datuje się jedynie na początek tego wieku (1905) i zostało uzyskane tylko po długiej walce.
Uzupełnienie podane przez czytelniczkę, Blanche Monavar, z departamentów wschodnich, które nie należały do Francji w 1905 roku, kwestia jest regulowana przez Kongres Alsace-Moselle. To doprowadziło do złożenia proponowanej ustawy przez posła François Grosdidiera (UMP), mającej na celu zapewnienie religii muzułmańskiej tych samych korzyści.
Osobiście, gdybym był posłem, zaproponowałbym ustawę, która usunęłaby wszystkie subwencje dla kościołów katolickich, protestanckich i żydowskich w Alsace i Moselle, by zrealizować pełną i całkowitą świeckość na całym terytorium kraju.
Jednak pewne jest, że taka pozycja zapewnia posłowi UMP Grosdidierowi wszystkie głosy wyborcze pochodzące z lokalnej społeczności muzułmańskiej.
Na dziś populacja francuska to 10% obywateli. Z uwagi na płodność tej społeczności, z mężczyznami, którzy dodatkowo wykorzystują zasady naszych praw do praktykowania poligamii faktycznej, islamizacja Francji wydaje się nieuchronna, a problem dotyczy jedynie dekad.
W republikach islamskich, gdzie władza polityczna i religijna są połączone, ta rozłączność nie ma sensu.
Ile kobiet w Francji wiosną 2010 roku poruszało się w przestrzeni publicznej w całkowitym szalu (niqab)?
Dwie tysiące
Ta liczba będzie rosła. Ta ostatnia historia o tym mięśniaku z Nantes, pochodzącego z Algierii, który zdobył obywatelstwo francuskie po ślubie z Francuzką w 1999 roku, który otwarcie mówi, że ma „jedną żonę i trzy kochanki”, a te cztery partnerki urodziły mu dwanaście dzieci. Trzy niezamężne partnerki korzystają z pomocy społecznej przeznaczonej dla „samotnych matek”. W Francji poligamia jest karana 45 tys. euro grzywny i dwoma latami więzienia, ale nie ma kary za nadużycie i urodzenie dzieci poza małżeństwem. Stan Liesa Hebbadjego jest więc faktyczną poligamią, która jest zaprzeczana przez samego mężczyznę, całkowicie zgodna z francuskim prawem, przed którym sąd nie ma żadnej możliwości.
Lies Hebbadj mógłby, z powodzeniem, śmiać się do nas w twarz, wspominając o sytuacji byłego prezydenta socjalistycznego Francji Mitterranda, ojca córki Mazarine, „urodzonej poza małżeństwem”.

Prezydent François Mitterrand w 1984 roku
To pozostało tajemnicą przez bardzo długi czas. Dostałem kiedyś zaufanie francuskiego dziennikarza w 1991 roku, który wtedy otrzymał rozkaz w redakcjach: ten, kto ujawni tę sytuację, zapłaci życiem.
Istnienie Mazarine, „naturalnej” córki Mitterranda, zostało ujawnione przez dziennikarza, eseisty i satyryka Jean Edern Halliera. Zapoznaj się z tym linkiem, by zobaczyć imponującą listę jego skazania za oszczerczość, w tym dwa przez Bernarda Tapie.

Po wielokrotnym powtarzaniu, że uważał swoje życie za zagrożone, zmarł po wypadku rowerowym, który miał miejsce bez świadków. W tym samym dniu skrzynka hotelowa, w której mieszkał, została otarta, a miała zawierać dokumenty szkodliwe dla François Mitterranda i Rolanda Dumas.
W 1982 Hallier został podejrzany o fałszywe porwanie. Zauważmy jedynie, że w kwestii fałszowania, z François Mitterrandem, którego był początkowo bardzo bliski, miał dobre nauczycielskie środowisko. Przypomnijmy sprawę Ogrodów Obserwatorium:
W październiku 1959 roku doszło do ataku w Obserwatorium, w którym François Mitterrand był zaangażowany i który doprowadził do jego oskarżenia o obrażenie sędziowskie, ponieważ miałby sam kierować atakiem w celu odzyskania poparcia opinii publicznej. Ustawa amnestii z 1966 roku zakończyła postępowanie.
François Mitterand w 1959 r. (43 lata)
W sprawie pomocy społecznych, jaką mogły otrzymać dzieci urodzone poza małżeństwem, ten sam Habbadj mógłby dalej śmiać się z nas, ciągle odwołując się do zachowania francuskiego prezydenta. W jednym roku, gdy młoda Mazarine spędziła wakacje na państwowej posiadłości Fort Brégançon, jej kot uciekł. Prezydent wykorzystał siły publiczne, by go odnaleźć i przewieźć z powrotem do córki.

**
**
**Fort Brégançon, letnia rezydencja francuskiego prezydenta, po prawej – lokalizacja. **
Pozostaje kwestia widocznych wyrazów przynależności do religii. Osobiście sprzeciwiam się wszelkim formom manifestacji w miejscach publicznych, bez względu na ich rodzaj. Przeciwny jestem niqabowi muzułmańskiemu, kippie żydowskiej, czapce zakonnej i spacerowaniu kapłanów katolickich w sutannie.
Strażnicy uznali za stosowne skarbowanie kobiety prowadzącej pojazd i noszącej niqab, argumentując tym, że utrudnia to jej widoczność. Grając na takim polu, strata jest zapewniona od początku.
Myślę, że jedyną możliwością ograniczenia wzrostu tych wyrazów ubiorowych byłoby wprowadzenie:
**
| Prawa wymagające, by każda osoba poruszająca się w miejscach publicznych w Francji | mogła być w każdej chwili identyfikowana wizualnie, | czyli poruszała się z odsłoniętą twarzą, a noszenie okularów przeciwsłonecznych byłoby tolerowane, przy czym mogłyby one zostać zdjęte w każdej chwili na żądanie władz. |
|---|
14 maja 2010: Początek projektu ustawy zakazującej noszenia całkowitego zasłonięcia twarzy nie mógł się udać z powodu braku argumentów prawnych.

Wymóg identyfikacji wizualnej przez służby publiczne i urzędników uprawnionych podczas spaceru po miejscach publicznych lub w środkach komunikacji mogłaby się udać. Jednak warunkiem byłaby anulacja subwencji dla ministrów kultów katolickiego, protestanckiego i żydowskiego w departamentach, które korzystają z wyjątku, by ponownie potwierdzić świeckość kraju Francja. Zanim zaczniemy formułować żądania, musimy najpierw uprzątnąć nasz własny dom.
Maj 2010: Samolot musiał lądować, by wyprowadzić dwóch pasażerów – parę. Kobieta, zakryta burką, odmówiła pokazania twarzy. Trzeba będzie stworzyć przepisy wewnętrzne w środkach komunikacji: zapewnić, by pracownicy mogli w każdej chwili zażądać zobaczenia twarzy klientów. W przeciwnym razie pasażer może zrezygnować z miejsca i zostawić je innemu, który go przejmie.
Ale może ta prośba narusza prawo religijne?
Myślę, że w takim przypadku nosicielki burki lub niqab powinny korzystać z transportu... islamistycznego.
W kontekście tych starożytnych zwyczajów można również wspomnieć o kliterodektomii, czyli usunięciu klasztoru u dziewcząt. Zwykłość pochodząca z Afryki, nieodzowny rytuał wchodzenia do plemienia (w rzeczywistości wynikająca z obsesji "usunięcia męskiej części u kobiety, by uczynić ją bardziej płodną". Pochodzi prawdopodobnie z epoki przedhistorycznej).
Pamiętam francuską kobietę pochodzenia afrykańskiego, pielęgniarkę, która mówiła, że sama wybrała wykonanie operacji na swojej córce, ale w dobrych warunkach aseptycznych i pod lokalną anestezją....
9 maja 2010: Czytelnik przesłał mi prezentację PowerPoint, która ma liczyć, ile zarabia imam wielożonny, ojciec dwunastu dzieci, wszystko netto. Nie wiem, czy te informacje są prawdziwe. Brakuje dowodów i prezentacja nie ma autora. Wskazuje ona, a badanie powinno być przeprowadzone, że imam zamieszkały w Francji uzyskał, by jego druga żona została zaopatrzona przez państwo, co byłoby niezgodne z francuskim prawem. Sprawdźcie sami.
Czytelnicy sprawdzili. Ta prezentacja okazała się fałszywa
Kto publikuje takie fałszywe informacje i dlaczego?
Z kolei poligamia Lies Hebbadj, który ma francuską żonę, dzięki której zdobył obywatelstwo francuskie, oraz trzech kochanek korzystających z pomocy społecznej, nie jest fałszywa. On sam bez żadnej wstydu to potwierdza. To rzeczywisty fakt.
Kronika
25 kwietnia 2010
Jaka europejska solidarność?
Wypadkowy samolot w Smolensku, 10 kwietnia 2010 roku, gdy prezydent Polski Lech Kaczyński jechał na teren Rosji do Katynia, by uczcić rocznicę śmierci 14 500 oficerów, podoficerów, studentów i członków inteligencji polskiej, który został zamordowany, odciął głowę rządu kraju, zabijając nie tylko prezydenta, ale także 30% jego ministrów.
Wokół okoliczności tego dramatycznego wypadku kręci się wiele różnych komentarzy – samolot przeszedł pas startowy w gęstym mglistym powietrzu i uderzył w drzewa pobliskiego lasu. Nikt nie przeżył.

Wypadek w Smolensku. Miejsce katastrofy

Część podwozia

Miejsce katastrofy, przy brzegu lotniska w Smolensku
Polacy nie zapomnieli, że członkowie ich rządu na uchodźstwie również zginęli w wypadku samolotowym 67 lat wcześniej. Przeczytaj historię generała Władysława Sikorskiego. W 1920 roku uczestniczył w wojnie przeciwko bolszewikom, którzy chcieli wówczas eksportować rewolucję do Europy, a zwłaszcza do Niemiec. Po ciężkich walkach granicznych, w których młody oficer Charles de Gaulle brał udział jako doradca wojskowy, co przyniosło mu odznaczenie, zawarto pokój.
W 1939 roku, po upadku Polski przed siłami nazistowskimi, został premierem republiki polskiej i zebrał w Francji 84 000 polskich żołnierzy tworzących "polską armię na uchodźstwie". Po upadku Francji podpisał 5 sierpnia 1940 umowę z Wielką Brytanią o odnowieniu tej armii na wyspach brytyjskich, przyjmując dodatkowo członków diaspor polskiej pochodzących z różnych krajów. W lutym 1942 roku pod wpływem Sikorskiego powołano oddział pancerny liczący 16 000 ludzi i 380 czołgów bojowych. Aktywnie uczestniczył w walkach po desantowaniu w Normandii.
22 czerwca 1941 roku Niemcy rozpoczęły atak na Rosję, słynną operację Barbarossa. Jak mówi się: "Przyjaciel mojego wroga jest moim przyjacielem". Jednak już w pierwszym miesiącu swojego napadu Niemcy odkryli krematoria Katyn, które wyjaśniły generalnemu Sikorskiemu, dlaczego tak mało oficerów polskich dołączyło do sił sojuszniczych.
4 lipca 1943 roku generał Władysław Sikorski, jego córka i inni członkowie rządu polskiego zginęli w tym, co wygląda na wypadek samolotowy, choć nie można wykluczyć teorii zamachu. Samolot, Consolidated B-24 Liberator, odlatywał z Gibraltaru, przewożąc Sikorskiego z inspekcji armii polskiej na Bliskim Wschodzie. Pilot twierdził, że stracił kontrolę nad samolotem. Okoliczności jego śmierci są dalekie od jasności, a archiwalne dokumenty brytyjskiego śledztwa mają pozostać tajne do 2050 roku.


Samolot, w którym generał Sikorski i członkowie rządu polskiego na uchodźstwie zginęli przy odlatywaniu z Gibraltaru, 67 lat wcześniej, 4 lipca 1943 roku
Czytelnik może być zdumiony, że wiele informacji – prawdziwych lub kontrowersyjnych – dotyczących wypadku samolotowego natychmiast pojawiło się na platformie Wikipedia. Przeczytaj np.:
http://fr.wikipedia.org/wiki/Accident_de_l%27avion_pr%C3%A9sidentiel_polonais_%C3%A0_Smolensk
Proste spojrzenie na stronę pokazuje, że wersje w 52 językach zostały natychmiast stworzone. Większość elementów ogranicza się do krótkiego opisu i wydrukowania listy ofiar, ale w wersji angielskiej znajdują się szczegóły techniczne dotyczące okoliczności wypadku i początku śledztwa, z odniesieniami. Internet tak naprawdę staje się paralelną agendą prasową.
Prezydent Polski i delegacja rządowa podróżowali w związku z siedemdziesiątą rocznicą mordu w Katyniu. Przeczytaj link, by poznać burzę, jaką wywołało odkrycie krematoriów. Niemcy najpierw odkryli ich i chcieli wykorzystać to odkrycie do uzasadnienia działań na froncie wschodnim. Na procesie w Norymberdze Rosjanie próbowali obciążyć Niemców odpowiedzialnością za mord, ale bezskutecznie z powodu braku dokumentów potwierdzających ich tezę.
W 1990 roku Michaił Gorbaczow oficjalnie przyznał odpowiedzialność NKWD rosyjskiego za likwidację 15 tys. oficerów, intelektualistów i studentów i przeprosił naród polski.
W 1992 roku Boris Jelcyn, prezydent Rosji, przekazał Lechowi Wałęsie, prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, dokumenty potwierdzające tę odpowiedzialność. Uznając, że te zbrodnie zostały popełnione wbrew konstytucji sowieckiej, postawił PCUS (Partia Komunistyczna Związku Radzieckiego) przed sądem konstytucyjnym Federacji Rosyjskiej jako organizację kryminalną.
Z kolei Polacy walka o uznanie tego mordu za genocid i zbrodnię przeciwko ludzkości (nieprzeciążalne). Zmuszony przez Polaków do przekazania dodatkowych archiwów (116 dokumentów z 183) prokurator generalny wojskowy Rosji Aleksandr Sawenkow zamknął kilka lat śledztwa w sprawie nieobciążenia, określając mord jako „zbrodnię wojskową” – zabójstwo 14 540 osób – ani genocidu, ani zbrodni przeciwko ludzkości – co dawało mu korzyść z presji (50 lat), a więc nie było już potrzeby dyskutowania na arenie sądowej.
7 kwietnia 2010 roku, trzy dni przed wypadkiem, premierowie Polski Donald Tusk i Rosji Władimir Putyn uczestniczyli razem w siedemdziesiątej rocznicy mordu w Katyniu. To pierwszy raz, gdy premier Rosji odwiedził Katyn. Choć Władimir Putyn nie poprosił o przebaczenie narodu polskiego, wygłosił następującą deklarację: „Zbrodnia nie może być usprawiedliwiona w żaden sposób. Musimy chronić pamięć przeszłości. Nie mamy władzy zmieniać przeszłości, ale możemy przywrócić prawdę i sprawiedliwość historyczną”.
Gdyby Stalin mógł czytać te słowa, wzniósłby tylko barkami. W rzeczywistości z 70 tys. oficerów Armii Czerwonej, 11 tys. zostało straconych, a kolejne 25 tys. wysłane do gulagu. W latach 1935–1938 750 tys. Rosjan zostało strzelanych, a 200 tys. zginęło w gulagach. Stalin stracił 154 generałów z 189, 90% admirałów i marszałków, 50 generałów dywizji z 57, 13 dowódców armii z 15. Te ciemne cięcia pozostawiły Armię Czerwoną bez dowództwa, gdy Hitler rozpoczął atak na Rosję w 1941 roku.
W filmie „Upadek”, gdy Hitler wybuchnął gniewem, krzyknął: „Lepiej byłoby, jakbym zrobił, co zrobił Stalin: strzelać moim oficerom i generałom”. To samo dotyczy eliminacji elity polskiej. Została ona usunięta skupiona, a nie rozproszona. Stalin wyeliminował elitę wszystkich krajów, które wchodziły do jego imperium, traktując każdego przeciwnika jako kontrrewolucjonistę. Były egzekucje, krematoria. Ale były też egzekucje zimnem, głodem, wyczerpaniem wszystkich niepotrzebnych, odstępowców, kontrrewolucjonistów, Rosjan i nie-Rosjan, którzy chcieli się sprzeciwić budowie imperium, których liczba wynosiła miliony, a ich groby rozproszone na ogromnej sibierskiej przestrzeni.
To, co jest niesamowite, to że partie komunistyczne zachodnie przez tak długo zaprzeczały temu. Ale my sami – czy nie pomijamy dziesięciu milionów śmierci rocznie z powodu... głodu?
Można długo rozważać te zbrodnie, genocidy, eliminacje jednych lub drugich. Ale w tym ostatnim przypadku jedno mnie zdumiewa: brak głównych przywódców państw zachodnich na pogrzebie prezydenta polskiego. Nikt po stronie amerykańskiej, brytyjskiej, francuskiej, niemieckiej, włoskiej. Tylko delegaci państw o mniejszej ważności. Powód podany: niemożliwość poruszania się drogą powietrzną z powodu ryzyka spowodowanego obecnością pyłu na dużej wysokości, emitowanego przez islandzki wulkan. Wiem, że minister środowiska francuskiego Borloo przeprowadził podróż z Paryża do Brukseli samolotem. Czy może się zdarzyć, że dzisiaj żaden przywódca państwa nie może już poruszać się inaczej niż samolotem?
Technicznie było łatwe dla przywódców państw europejskich, by zastosować inne rozwiązania niż loty na dużych wysokościach. Trasy pociągami, samochodami. Obecność, która nie mogła być w większości przypadków inna niż symboliczna, ponieważ większość zwłok pasażerów prawdopodobnie nie była szybko identyfikowalna. To bez znaczenia. Czy wyobrażacie sobie, jak wyglądałby wyraz twarzy Francuzów, Anglików, Niemców, Włochów, Hiszpanów, gdyby przeszli przez podobne przeżycie i zostali sami na pogrzebie swojego przywódcy?
Jedno jest jasne. Ta ogólna obecność nie mogła być rezultatem dyskretnego porozumienia. Gdyby większość przywódców państw lub ich przedstawicieli przyszła, żaden z nich nie miałby ryzyka... wyróżnić się swoją obecnością.
Wszystko to może nas uczynić świadkami tego, czym jest Europa. Społeczność polityczna, kulturowa, historyczna? Nie do końca.
Zbiorowisko oligarchów reprezentujących prywatne interesy, nic więcej.
W rzeczywistości Nowy Porządek Światowy to
Oligarchowie ze wszystkich krajów, połączcie się!
Kronika
23 kwietnia 2010
Pedofilia
Obecnie prasa informuje o tym, jak Kościół Katolicki wielokrotnie przykrywał sprawy pedofilii popełnione przez członków duchowieństwa, w tym wysokiej rangi dignitarze, wielokrotnie i przez długi czas.
Ten dzień: odstawienie biskupa belgijskiego z powodu pedofilii

Benoit XV i XVI mogli przykryć w swoim diecezji niemieckiej potwierdzone przypadki pedofilii
„Ale kto będzie skandalizował jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, lepiej byłoby dla niego, gdyby mu zawiesili na szyi kamień młyński i rzucili go do dna morza.” *
Ewangelia według Mateusza 18.6
Sprawa nie jest nowa. Papieże nie zawsze byli świętymi ojcami, a legendę mówi, że kobieta, „papieska Joanna”, przebrała się za mężczyznę i nosiła papieską koronę, aż do momentu, gdy ujawniła swoją tożsamość podczas porodu.
Nie ważne, czy legenda jest prawdziwa, tożsamość seksualna papieży została dokładnie sprawdzona przed każdej intronizacją, a ogłoszenie przekazane tłumowi według tradycyjnej formuły:
Duos habet et bene pendantes
Tłumaczenie: Duos (dwa) habet (ma) et bene (i dobrze) pendantes (wisi)
Zazwyczaj osoba z Watykanu, która ogłasza to, stara się, by było praktycznie nie słychane.
Niedawno filozof Michel Onfray oznajmił bliską publikację swojej książki „Prymitywizacja Freud’a”. Oto jego wywiad:
http://www.dailymotion.com/video/xcwznm_michel-onfray-vs-freud-1-3-l-affabu_webcam
Nie przegapię zakupu, przeczytania i komentowania tej książki, gdy wyjdzie, co pozwoli mi stwierdzić, co widziałem w środowisku psychologa Jacques’a Lacana, nie jako klient, ale jako geodeta. Obiecuję, że warto to myśleć o butelkach Klein i węzłach boromejskich.
Michel Onfray opowiada o odrażających wspomnieniach z edukacji w prywatnym internacie religijnym. I kończy (zgodzę się z nim, gdy mówi to), że trzeba być całkowicie szalonym, by nakładać absolutny zakaz życia seksualnego na kapłanów, co otwiera drzwi do wszelkich odstępstw. Odstępstwa lub praktyki okazjonalne (o których sam ojciec Pierre miał wspominać w swoich wspomnieniach, jak się mówi).
To wszystko przypomniało mi moje dzieciństwo i nauczanie religijne od ojca Maneta w parafii św. Franciszka z Salles w XVII dzielnicy Paryża. Zbieraliśmy się okazjonalnie w sali modlitwy. I pamiętam, że wielokrotnie starsza pani, prawdopodobnie jego matka, przyprowadzała do tego miejsca mężczyznę, który miał około czterdziestu lat i którego mówiono, że był pianistą o imieniu Gilles, który musiał przerwać karierę z powodu pedofilii.
Nie trzeba było być wielkim psychologiem, by to zauważyć. Nosząc białe skarpetki, węzły, ubrania z czarnego aksamitu z krawatem, miał różowe policzki, był makijażowany i miał wypisane wargi bardzo jaskrawym czerwonym kolorem.

Pianista Gilles odwiedzający parafię św. Franciszka z Salles w XVII dzielnicy Paryża. Lata pięćdziesiąte
Kapłani, którzy się tam przemieszczali, udawali, że nie zauważają tej obecności, robiąc tak, jakby to było najnaturalniejsze na świecie.
** ---
15 kwietnia 2010
Moje czytelnicy uważają, że tempo mojej produkcji w formie „News” i analiz różnych i różnorodnych spadło. Maja rację. Nie można być w piecu i w mące. Kreskówka „Amarant i szkło”, historia elektryczności, 65 stron, kolorowa, została w końcu wysłana do drukarni.

Stworzyłem plik PDF zawierający przykładowe strony z tego albumu.
Przypominam, że tysiąc egzemplarzy zostanie bezpłatnie wysłanych do bibliotek szkolnych i bibliotekarzy, którzy złożą prośbę pod poniższym adresem:

Czytelnicy mogą już teraz zarezerwować egzemplarz lub kilka, wydając czek na 8,50 euro (koszt wysyłki jest uwzględniony) na rzecz stowarzyszenia:
Nauka i Kultura dla Wszystkich
i przesyłając do:
J.P. Petit, BP 55, 84122 Pertuis Cedex
Kontynuuję tworzenie kolejnego albumu: „Fishbird”, poświęconego mechanice płynów (widzę już czytelników, którzy rzucą się do Google, by sprawdzić, co to jest „Fishbird”). Do tej pory otrzymałem 116 czeków na 8,50 euro lub ich odpowiednik w formie konta klienta (których nie wypłacam), co odpowiada zamówieniu tego drugiego albumu. Zaznaczam, że 200 wystarczy, by zapłacić za druk. Ponieważ osiągnięto 100 zamówień, kończę finalizację Fishbird. Myślę, że 200 zamówień będzie dostępnych, gdy książka będzie gotowa do druku. Sprzedaż służy finansowaniu druku następnej książki, itd.
Zaznaczam również, że moi czytelnicy mogą, jeśli uzna to za stosowne, stworzyć u mnie tzw. „konto czytelnika”, kwotujące się wielokrotności 8,50 euro, co odpowiada cenie kolorowej komiksowej książki, wliczając wysyłkę, a dwukrotność, 17 euro, odpowiada zamówieniu ilustrowanej książki czarno-białej, z wysyłką. 85 euro to dziesięć egzemplarzy kolorowego komiksu (wydanego lub nadchodzącego) lub pięć książek tekstowych ilustrowanych (wydanych lub nadchodzących), albo mieszanka obu.
Projektów jest dużo (dwadzieścia cztery książki). Niektóre wymagają tylko formatowania za pomocą programu InDesign, inne są napisane i wymagają ilustracji (to wszystko zajmuje dużo czasu. Samo kolorowanie albumu komputerem to miesiąc pracy człowieka, a nie ma sensu płacić komuś za tę pracę. Nie mam budżetu na to). Inne są „w mojej głowie”, gotowe do napisania i ilustracji. Ten rytm pracy wymaga ogromnej liczby godzin spędzonych przed ekranem, co od kilku dni powoduje zapalenie prawego oka, które chronię opaską, by móc... kontynuować z lewym.
Istnieją dwie grupy emerytów. U niektórych czas emerytury odpowiada spadkowi aktywności. Inni (nie jestem jedynym takim), uważają, że dni są za krótkie. Tak się dzieje, gdy ma się coś zostawić po sobie, a właśnie skończyłem 73 lata. W związku z tą emeryturą spadku aktywności przypominam sobie słynną angielską książkę „Goodbye, Mister Chips”, gdzie główny bohater zaczyna pisać wspomnienia. Zaczyna książkę, mówiąc, że od pewnego wieku „dni mijają jak leniwe bydło”, dni się pokrywają, przypominając wędrówkę zmęczonego stada. Może kiedyś doświadczę tego rodzaju rzeczy, ale na razie nie jest to moje przypadki.
W szybkości po dwóch latach przerwy, wydaje się, że nie straciłem zbyt wiele. Przeprowadziłem tylko dwa loty, ponieważ pogoda nadal nas zawodzi, co rozczarowuje ludzi z klubu w Vinon, dla których loty są źródłem dochodów, których potrzebują. Dom klubowy jest bardzo udany, ale wymagał ciężkiego kredytu, a bankierzy bez końca żartują z pogody.
Im więcej bogatych ludzi i nowych bogaczy z krajów wschodnich przyjeżdża, tym więcej ich własnych szybkości, co nie jest bez problemów bezpieczeństwa. Niektórzy kupują bardzo wydajne maszyny, ale również bardzo zaawansowane, podczas gdy ich poziom nie pozwala im na ich pilotaż. Dwoje Rosjan zginęło w Vinon w ubiegłym roku z powodu prostego błędu pilotażu. Szybkości muszą spiralić w prądach wznoszących. Gdy te spirale muszą być ciasne, istnieje ryzyko „zakrętu”. Wszystko to opisane i wyjaśnione na stronach 34 i 35 mojego albumu, bezpłatnie pobieralnego ze strony Savoir sans Frontières:

http://www.savoir-sans-frontieres.com/JPP/telechargeables/Francais/mecavol/mecavol_francais.htm

Na pokładzie szybkości o bardzo zaawansowanym pilotażu, mając na koncie tylko 150 godzin lotu, jak słyszałem, dwóch Rosjan wyruszyło w zakręt, a następnie w bardzo szybką wirówkę (wir), w maszynie wymagającej ekstremalnie szybkiej reakcji (przeciwko stopom, ręczny przód, w sekundę po rozpoczęciu wirówki). Maszyna się zniszczyła przed upadkiem na ziemię. Zginęli z powodu „g”, nie mogli nawet użyć paraszutów (wszystkie szybkości na świecie są wyposażone w indywidualne paraszuty, by móc odpowiedzieć na największy zagrożenie tego sportu: ryzyko kolizji w locie)
Trudno (a nawet prawem niemożliwe) dla szefa centrum powiedzieć gościom przyjeżdżającym z zagranicy, latającym na własnej maszynie: „Wydaje mi się, że Twój poziom nie odpowiada maszynie, na której chcesz wyprowadzić. Może byłoby lepiej, gdybyś zrobił trochę podwójnego sterowania z jednym z naszych doświadczonych instruktorów”.
Pewien miesiąc temu zostałem przesłuchany przez gwardię w Pertuis w związku z wypadkiem paraplanu, który kosztował życie młodego mężczyzny trzydziestolecia. Jego matka, z wielkim odwagą, zainicjowała proces. Wiem, co przeżywa. Przeżyłem coś podobnego przed dwudziestu laty. Nie robi tego po pieniędzmi, ale myśląc o przyszłych ofiarach tej bezczynności, by zatrzymać mord. Ale to nie będzie łatwe: w świecie ultralekkich rodzice lub bliscy ofiar są bardzo bezradni, gdy chce się rozpocząć taki proces. Zwykły prawnik czy prawniczka nie potrafi zarządzać i obronić takiego przypadku. Jednak jest powszechnie znane, że świat paraplanu korzysta z usług prawnika paraplanisty, który z pasją broni swojego sportu i dzięki większej liczbie argumentów technicznych regularnie pokonuje szybko rozgrywających się żalujących.
Postanowiłem wtrącić się w tę sprawę, wskazując na główną winę instruktorki: wysłała tego chłopaka na trzeci lot pod nieodpowiednią, zbyt starą, skrzydłami w pełni w sierpniu o godzinie 12.30. Zatrudniłem mojego przyjaciela Michela Charpentiera, specjalistę meteorologii i doświadczonygo pilotę, oficjalnego meteorologa naszej federacji lotów szybkościowych. Jego pisemne świadectwo potwierdza moje zdanie: nie wysyła się początkującego na trzeci lot o godzinie 12.30 w pełnym sierpniu, gdy turbulencje są wywoływane (co potwierdza raport Meteo France, a w takiej godzinie trudno wyobrazić sobie inaczej). Młody pilot doświadczył tragedii opisanej na stronach mojego albumu. Odłączył się, jego skrzydło poszło do przodu i stało się jego szatą pogrzebową.

Powód, dla którego skrzydło paraplanu nagłym ruchem posuwa się do przodu, jest wyjaśniony w moim komiksie. To cecha tej maszyny, która czyni ją fundamentalnie niebezpieczną, niebezpieczeństwo często nieświadome i źle zrozumiane nawet przez specjalistów, a starannie ukrywane przez tych, którzy uczą ten sport lub korzystają z niego. Ile razy słyszałem:
- Miałem setki lotów do swojego konta. I nagle skrzydło poszło do przodu bardzo szybko. Nic nie rozumiałem i zobaczyłem je właśnie pod sobą. To cud, że nie wpadłem w nie!
Znałem nawet jednego cudownie ocalonego, który przejechał... przez zawieszenia!
Ci, którzy wątpią w tę zdolność skrzydła paraplanu do posunięcia się do przodu, mogą tylko spojrzeć na te maszyny przy odlatywaniu. Pilotowie odrywają skrzydło od ziemi, ciągnąc za zawieszenia, i znajduje się one prostopadle do wiatru (więc narażone na bardzo dużą kątową prędkość). Co robi wtedy to skrzydło? Idzie do przodu, wznosi się i ustawia nad pilotem, gdzie zatrzymuje ruch. Jaki cud sprawia, że to skrzydło tak szybko pędzi do przodu: fakt, że skrzydło przy bardzo dużym kącie napływu podlega sile aerodynamicznej, która, rzucana na jego profil, jest skierowana do przodu, a nie – jak w locie przy normalnym kącie – do tyłu. Każdy może zrozumieć zjawisko, które może zobaczyć własnymi oczami.
Dlaczego skrzydło, gdy się podniesie nad pilotem, zatrzymuje swój ruch? Ponieważ jest teraz napływane przez powietrze przy mniejszym kącie. Wtedy siła aerodynamiczna przesuwa się do tyłu profilu i zatrzymuje ten ruch wznoszenia.
Sezon się zaczyna. Mam nadzieję, że to przypomnienie zostanie w pamięci niektórych i może uratować kilka żyć. Pamiętaj, że odłączenie w paraplanie jest ekstremalnie niebezpieczne, podczas gdy na każdej innej maszynie lotniczej łatwo się go uniknąć, wystarczy oddać ster.*
*Koniec tej rozważania. * ---
W sprawie składowania odpadów jądrowych
Zawsze, gdy wracam do swojego strony, mam milion rzeczy do powiedzenia, by pomóc jednym i drugim.
Prosta uwaga w przelocie – fakt zwrócony przez czytelników. Nowa decyzja, „wyjątek”, została podjęta przez rząd, pozwalając światu przemysłowemu wprowadzać „odpady słabo promieniujące” do produktów konsumenckich i materiałów budowlanych. Decyzję tę można natychmiast nazwać bezwzględną i kryminalną. Ale kto teraz rządzi tym krajem?
Bzdury zawsze były, niezależnie od tego, czy rządy były prawicowe czy lewicowe. Po prostu teraz dzięki popularnemu „tamtamowi”, Internetowi, szybko się dowiadujemy. Gdybyśmy musieli liczyć na istniejącą prasę, moglibyśmy długo czekać. Zaletą internetu jest to, że teksty pozostają na miejscu. Artykuły są dostępne w nieskończoność. W przeciwieństwie do emisji telewizyjnej, która się zapomina, artykuł w magazynie kończy się w koszu, a sprawa jest załatwiona.
Muszę ciągle podejmować decyzje. Inny temat dnia dotyczy składowania odpadów radioaktywnych. Zajęło to sprawę, którą przedstawiła France 24 i którą zauważył działacz antyjądrowy Michel Gueritte (również sądzony przez dwóch burmistrzów, którzy chcieli, by CEA składował na ich terenie odpady po funkcjonowaniu reaktorów jądrowych (2/3 objętości, reszta pochodzi z demontażu reaktorów).

Michel Gueritte wskazuje na wzrost nowotworów w pobliżu miejsc składowania odpadów radioaktywnych:
Pięciokrotnie więcej niż średnia krajowa
Aby obejrzeć ten raport:

Journalistka Myriam Macarello, dla France 24
http://www.dailymotion.com/video/xcweih_soulaines-vu-par-france-24-10-avril_news
Komentarz tej uroczej dziennikarki:
- Energia jądrowa to przyszłość – nie ma emisji gazów cieplarnianych, nie ma problemów z dostępnością paliwa, ale są odpady, które trzeba będzie zarządzać przez co najmniej 300 lat...

Reportaż podkreśla korzyści dla obszarów wiejskich w procesie dezertyzacji, które mogą wynikać z założenia dużych składowisk, wspieranych opłatą płatną przez państwo. Niektórzy burmistrzowie wspominają nawet o działalności turystycznej spowodowanej ciekawością publiczności. Jedna hiszpańska gmina jednogłośnie domaga się założenia na swoim terytorium takiego systemu składowania „tworzącego niezawodne miejsca pracy”.

Wieś Villar de Canas chce stać się centrum składowania odpadów radioaktywnych pochodzących z hiszpańskich reaktorów
Następnie wspomniano o trudnościach, które Niemcy mieli podczas składowania odpadów na głębokości 700 metrów w dużych pomieszczeniach dawnego solnego kopalni w pobliżu wsi Asse, na zachodzie Berlina:

**
. **
Położenie centrum składowania Asse w Niemczech, na głębokości 700 m, w dawnej kopalni soli
Ufając, że maksymalna głębokość zapewnia dobre bezpieczeństwo, Niemcy od lat sześćdziesiątych zaczęli składować odpady bez większych ostrożności co do ich opakowania.

Bezładne składowanie niemieckich odpadów w pomieszczeniach dawnej kopalni soli w Asse
Stwierdzenie: teren Asse... zaczyna się napływać wodą, dowód na to:


Wnikanie wody do kopalni Asse, miejsca składowania odpadów jądrowych

**Woda wnikająca do pustych przestrzeni w kopalni Asse, Niemcy. **


**W kopalni w Niemczech w Asse beczki są składowane bezładnie. **
Należy nie zapominać o czasie, nawet jeśli obszary wiejskie, gdzie są założone składowiska, zgodnie z założeniami dotyczą odpady krótkotrwałe. Wszystko jest względne. W tym przypadku krótkotrwałość to... trzy wieki! Odpady, które pozostają niebezpieczne i toksyczne przez trzy wieki, są „odpadami o krótkim czasie życia”. Jednak spojrzyjmy na powyższy obraz. Jaka jest żywotność opakowań zawierających odpady? Kto uwierzy, że beczki stalowe pomalowane stanowią osłonę trwającą trzy wieki? Nawet beton ma ograniczoną żywotność. Po pół wieku zaczyna się rozpadac. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na stan ruin bloków fortecznych wybudowanych przez Niemców podczas II wojny światowej. Pozostaje więc osłona wynikająca z samej natury miejsca składowania. Jednak na głębokości 700 metrów struktura pustych przestrzeni dawnego solnego kopalni ulega zmianie, deformacji i pęknięciom.


Pęknięcia w warstwie soli spowodowane przemieszczeniami ziemi w kopalni Asse
Te przemieszczenia i pęknięcia były zupełnie przewidywalne i nieuniknione. Żadna opuszczona kopalnia, nawet zalana, jak kopalnia Gardanne koło Marsylii, nie pozostaje w stanie pierwotnym. Występują pęknięcia i osiadania, które rozprzestrzeniają się aż do powierzchni. Gdy opuszcza się kopalnię, budżet jest przeznaczony na kompensację mieszkańcom, których domy cierpią z powodu ruchów podziemnych, które mogą mieć miejsce na dowolnej głębokości (tak więc głębokość zasypania odpadów jądrowych nie zapewnia dodatkowej gwarancji bezpieczeństwa). W Gardanne, poza warstwą węgla brunatnego, grunt jest wapienny, który rozpuszcza się w wodzie – to dobrze znane. Tak powstają sieci krasowe: jaskinie eksplorowane przez speleologów, rzeki podziemne. Ta erozja ma nawet własny charakter: rozwija się od dołu do góry. Rozpuszczony wapień jest przenoszony przez przepływ wody podziemnej, co powoduje zjawisko tzw. „wierzbę Fontis”. Gdy erozja osiąga powierzchnię, strop się zawala i powstaje aven, otwarty na powietrze. W naturze znamy ogromne struktury, jak aven d’Orgnac w południowej Francji. Jednak ludzka eksploatacja kopalni może spowodować uszkodzenia na powierzchni. Katakomby w Paryżu to ogromna kopalnia wapienna, znajdująca się na głębokości trzydziestu metrów pod powierzchnią, głównie na południu Seine, rozciągająca się daleko poza stolicą. Sieć, którą często przemierzałem jako student. Rozmiar korytarzy osiąga pięćset kilometrów. W pierwszych dekadach tego wieku wierze wypływały na powierzchnię, pochłaniając całe domy w Montrouge, aż do momentu, gdy utworzono służbę inspekcji kopalni Paryża, która musiała wykonać liczne prace wzmacniające podziemne, w postaci podpór. Praca, której nie da się wykonać, gdy kopalnia jest zalana, jak to ma miejsce w Gardanne.
Niech niebo mi pomaga, że się mylę i że nigdy nie przeprowadzono w tej kopalni setki ukrytych prób jądrowych podziemnych, których epicentra tworzą regularną siatkę, wszystkie na głębokości tysiąca metrów i o sile 3. Jeśli tak jest, ucieczka odpadów znajdujących się w setce jam, które znajdują się na południu miasta, w miejscu, gdzie nie ma warstwy węgla brunatnego (według lokalizacji, na głębokości tysiąca metrów, wynikającej z pomiarów sejsmicznych przeprowadzonych przez laboratorium CNRS), miałaby katastrofalne i zupełnie niemożliwe do zarządzania skutki.
Zostałem sam w sądzie apelacyjnym w Nîmes po procesie o oszczerstwo, który zainicjował mi Antoine Giudicelli, byłego zastępcy dyrektora aplikacji wojskowych CEA, postanowiłem zostawić mieszkańców Gardanne na ich los.
Prosta przypomnienie: podczas kolacji Antoine Giudicelli nagle wyrzucił, nie zważając na moją tożsamość naukową, że Francja przeprowadziła próby jądrowe podziemne na własnym terytorium (co według mnie nadal ma miejsce, techniki ukrywania są dziś doskonale opanowane). Po moich wypowiedziach zaatakował mnie o oszczerstwo w sądzie karnym, ale został odrzucony na pierwszym etapie. W sądzie karnym strony mogą się wyrażać bezpośrednio, a wiecie, że nie mam języka w kieszeni. Na posiedzeniu moje wiedza naukowa przeważyła bezradne mówienie byłego odpowiedzialnego za CEA.
Na krótko: cytuję zdumiewającą frazę prokuratora sądu karnego w Avignon, który miał żądać przeciwko mnie w imieniu prokuratury:
- Przed złożeniem tego wniosku chciałbym powiedzieć, że nie zapomniałem o chmurze Czarnobylu, która nagle zatrzymała się na naszych granicach. Osobiście moja sympatia jest bardziej dla intelektualisty, który ujawnia, niż dla wojskowego, który ukrywa (...).
Sprawiedliwie, mój przeciwnik złożył apelację do Sądu Okręgowego, gdzie tym razem mogą się wyrażać tylko prawnicy. Sąd użył również sztuczki procesowej, by odrzucić dwa świadectwa, które na pierwszym etapie spowodowały porażkę oskarżenia o oszczerstwo. Mój prawnik z tamtego czasu napisał mi po tej sprawie:
*- Wszystko wskazuje na to, że sąd działał celowo, by osiągnąć twoją skazanie. *
Wniosek: 5000 euro odszkodowania.
Inny wniosek: szybka decyzja o zamknięciu kopalni, a zarazem decyzja (nieodwracalna) o pozostawieniu jej zalanej, po wymienieniu tej sprawy w mojej książce „OVNI i tajne amerykańskie broń” (wycofana z rynku, ale mam około pół tuzina egzemplarzy, które mogę sprzedać za 20 euro z dostawą). Zamknięcie kopalni zostało dokonane „z powodu sabotażu przez komandosów zakrytych”, których członkowie nigdy nie zostali zidentyfikowani ani nawet... poszukiwani (jaka prasa, nawet lokalna, pamięta te incydenty?). Komisja bezpieczeństwa kopalni nie była już uprawniona do opuszczenia studni, a wejścia zostały natychmiast zamknięte. Wróćmy do tej historii – są dwa fakty do podkreślenia: tymczasowe zamknięcie przedszkola w Gardanne, szkoły Esla Triolet, z powodu wykrycia niezwykłej radioaktywności (w skałach wapiennych!) oraz świadectwo byłego pracownika kopalni odpowiedzialnego za bezpieczeństwo, który mi powiedział:
*- W ciągu wielu lat proszono mnie o wykonanie pomiarów radioaktywności na otworach wentylacyjnych kopalni, nakazując absolutną dyskrecję. Powiem to tylko w Twoim obecności, ale jeśli mnie skonfrontujesz jako świadka, zaprzeczę tym faktom. *
Kończy się ten powrót do sprawy z Gardanne, którą mi przekazał dziennikarz Jean-Yves Gasgha, który odważnie uniknął obecności na dwóch procesach i nie wspomniał o tej sprawie w swoich materiałach prasowych. Dziennikarz, ale nie bezwzględny.
Wróćmy do niemieckiego miejsca składowania odpadów jądrowych w Asse. Ulega ono pęknięciom i występują infiltracje wody. W Asse są pomieszczenia zawierające 7400 beczek, do których nikt nie może wejść, gdzie spoczywa bardzo zanieczyszczona woda, która wymaga „interwencji”. Jaka? Przepływy mas ciekłych w głębinach ziemi podlegają skomplikowanym mechanizmom poziomym i pionowym, słabo znanym. W kopalni Asse dojdzie do rozpuszczenia soli w wodzie powierzchniowej, co spowoduje wzrost gęstości. Czy te słone wody podniosą niezanieczyszczone, ale zanieczyszczone radioaktywnymi odpadami wody? Jaką przyszłość będzie miała ta woda infiltracyjna w ciągu trzech wieków? Powinniśmy nawet powiedzieć w ciągu tysięcy lat. Czy może zanieczyszczyć zbiorniki wodne na stałe?
Składowanie odpadów jądrowych, nawet jeśli jest źródłem krótkoterminowych korzyści dla gmin, to prawdziwy hazard, a raczej kryminalna bez odpowiedzialności.
W różnych przypadkach trudno wyobrazić sobie, że znalezione rozwiązania będą zgodne z osłoną produktów radioaktywnych przez trzy wieki (w rzeczywistości znacznie dłużej). Istnieją dwie grupy uczestników tej historii: zarządzający obiektami jądrowymi, którzy chcą się pozbyć niebezpiecznych i ciężkich produktów, oraz z drugiej strony małych urzędników z obszarów w procesie dezertyzacji, którzy za subwencje i „niskokwalifikowane” miejsca pracy powtarzają tylko słowa „rozwój ich regionu” i „przydatna okazja”, i są gotowi przyjąć te projekty, nie zważając na to, że „będą nosić odpowiedzialność przez dziesiątki pokoleń”. Polegają na wnioskach „ekspertów”, a na końcu decyzje zostaną podjęte demokratycznie przez prosty radę miejską...
Trzy wieki to ogromna liczba, a ten wyraz jest w rzeczywistości bardzo poniżej rzeczywistości. W przypadku niektórych substancji trzeba liczyć się z dziesiątkami tysięcy lat. Gdy pojawią się ogromne problemy, historia może całkowicie zapomnieć o imionach ludzi, którzy podpisali te kontrakty, ekspertów, którzy zaakceptowali te rozwiązania i członków rady miejskiej, którzy głosowali za przyjęciem tych trucizn. Problemy nieuchronnie się pojawią, wpływając na zdrowie ludzi, zaopatrzenie w wodę z powodu rozprzestrzeniania się trucizn jądrowych.

CEA postanowiło poprawić swoją markę i teraz instaluje na swoich obiektach... wiatraki, nawet jeśli te miejsca okazują się mało sprzyjające dla wykorzystania wiatru.


Rodzaj wiatraków, które CEA instaluje obecnie w pobliżu swoich reaktorów jądrowych, aby uzasadnić swoją nazwę „Komisariat do Energii Atomowej i Nowych Energii”
2 MW przy pełnej mocy, ale tylko ćwierć przy średnim działaniu: setna część mocy dostarczanej przez instalację jądrową, którą te maszyny mają „wyprostować”
Ale co należy zrobić?
Fuzja deuteron-triton w reaktorze typu tokamak, jak ITER, na pewno nie jest rozwiązaniem. To „plan społeczny”, „katedra dla inżynierów” i doskonała droga dla wybranych szczęściarzy (którzy są również eksperckimi, którzy zaakceptowali projekt), by prowadzić całą karierę w rajskiej okolicy, blisko wszystkiego: morza, narciarstwa i pewnie jednego dnia Paryża, zapewne dzięki bezpośredniej linii TGV. Tam to nasz prezydent Jacques Chirac, wybitny specjalista fizyki jądrowej, złożył całą swoją wagę, by „Francja skorzystała z tej okazji”.
W 2008 roku wygłosiłem wykład na temat fizyki plazmy na École Polytechnique w Palaiseau, gdzie wspomniałem o „przypadku ITER”.
http://www.dailymotion.com/video/xbllp2_z-machine-conference-de-jeanpierre_tech
W kilku słowach, ITER niesie dwa poważne nierozwiązane (a nawet... nieporuszone) problemy. Noblista De Gennes, który zmarł, bardzo wątpił, czy magnes nadprzewodzący używany do ograniczania plazmy, będący na pierwszym planie względem plazmy fuzji, wytrzyma intensywny strumień neutronów pochodzący z fuzji mieszaniny deuteron-triton.
Wytrzyma przez minutę – magnes na pewno. Ale dłużej? Bardzo mało prawdopodobne. Jednak to pytanie, które nie powinno być zadawane, pytanie, które wzbudza niepokój.
Drugie krytyczne spojrzenie: plazma fuzji jest kolizyjna (czyli jony, z których się składa – jony ciężkiego wodoru – uderzają ze sobą w szybkim tempie). Te kolizje dążą do nadania rozkładowi prędkości kształtu „w kształcie dzwonu”, co odpowiada „statystyce Maxwella-Boltzmanna”. Zatem wokół średniej prędkości drgań termicznych wynoszącej tysiąc kilometrów na sekundę, odpowiadającej drganiom plazmy ciężkiego wodoru nagrzanej do stu milionów stopni, znajdować się będą jądra wolniejsze i... szybsze, które przekroczą barierę pola magnetycznego ograniczającego i odbiją jądra ciężkie z „first wall”, najbliższej ściany. Wszyscy eksperci ITER to wiedzą. Nikt nie odważy się tego zaprzeczyć, ale jeśli ten kluczowy punkt zostanie pominięty, zamiast mówić o „Słońcu w laboratorium” i innych formułach przeznaczonych do zachwycenia i „anestezji” podatnika.
Skutkiem odrywania ciężkich atomów od ściany jest nieunikniona zanieczyszczenie plazmy. Został zaproponowany system oczyszczania, zwany „divertorem”, który widać u podstawy toroidalnej komory. To „szuflada popiołów tej parowej maszyny trzeciego tysiąclecia”. Ponieważ ograniczenie jest magnetyczne, technika divertora polega na lokalnym osłabieniu tej bariery, aby stworzyć ucieczkę plazmy fuzji o temperaturze stu milionów stopni lub pozwolić na powrót świeżego gazu.

**Strzałka z lewej pokazuje postać w korytarzu, patrzącą na skalę maszyny. Dwie czerwone strzałki po prawej pokazują dwie rury ustawione u podstawy komory toroidalnej, stanowiące „divertor”, który ma „filtrować” plazmę fuzji, aby pozbyć się ciężkich jonów pochodzących ze wewnętrznej ściany, „first wall”. **
Nikt nie wie w zespole ITER, z czego będzie zbudowana „first wall”, ściany bezpośrednio stykającej się z plazmą fuzji. Na poniższym schemacie znajduje się wzór, w którym ściana jest wykonana z berylu, metalu o niewielkiej odporności na ciepło. Wytrzymałość wolframu, części dolnej, jest lepsza (3000°C), ale jego jony mają wiele ładunków elektrycznych (co odpowiada liczbie atomowej Z w układzie okresowym Mendelejewa). Jednak chłodzenie promieniowe rośnie z kwadratem tej liczby ładunków. Jeśli nie oczyszczamy ciągle tej „kotła”, się dusi. A co zrobimy z zanieczyszczoną mieszaniną deuteron-triton, gdzie trit jest trucizną jeszcze bardziej niebezpieczną, ponieważ ten ciężki wodór może się włączyć do dowolnego elementu, nawet biologicznego, żywnościowego... ludzkiego. Czy fuzja D-T nie zanieczyszcza? Jaka ogromna bzdura!

Schemat działania divertora, „pułapki dla ciężkich jonów”, u podstawy komory toroidalnej
Znam ten ruch „wyjście z energii jądrowej”, wypełniony ludźmi, którzy świadomi są długoterminowych konsekwencji problemu odpadów. Fuzja deuteron-triton, taka jak jest rozważana, nie zapewnia realnego rozwiązania, ani krótko-, ani długo-, ani nawet średnio. Po tym, że była polem wszystkich porażek, stała się nieprzebranej głębokością finansową.
Znowu: jeśli szukasz krytycznych analiz tego kosztownego i przesądnie skazanego projektu, znajdziesz je na Internet, w ustach tych „straszliwych oszustów” (Arte 2010), a nie w artykułach dziennikarzy naukowych pracujących w czasopismach popularnych, które mają za zadanie... oświecać, „informować” ogół publiczny.
Zaproponowałem redaktorowi czasopisma „wyjście z energii jądrowej”, by przygotował artykuł typu „nie do tego jądra”. Możliwości oferowane przez nieneutronową fuzję powinny wywołać bardzo silny i natychmiastowy zainteresowanie, nawet tylko z powodu relatywnie niskiego kosztu tych badań (koszt jednej maszyny Z to dwieście razy mniej niż koszt ITER). Jednak takie projekty bardzo przeszkadzają lobby związane z tymi egzotycznymi projektami. Prasa milczy, podążając za „opinią ekspertów”. W wieku 73 lat, chory, nie mogę dłużej walczyć z tymi wiatrakami jak Don Kichot. Na moim serwerze znajduje się wszystko, co potrzebne do informacji.
W 2008 roku bezskutecznie próbowałem wyjaśnić Edouard de Pirey, który był wtedy młodym doradcą naukowym Valérie Pécresse (która mogła pomylić Piriej z mężczyzną), istotę tej gałęzi. Ten młody absolwent École Normale, matematyk (geometria różniczkowa), słuchał mnie niezainteresowany przez godzinę w biurach ministra ds. badań, i to wszystko. Mimo że przyszedłem z listem napisanym przez dyrektora działu fuzji z prestiżowego laboratorium wysokich temperatur Kurczatowa w Moskwie: Valentina Smirnova. List... bez adresata. Powiedziałem de Pirey:
*- Jeśli twoja pani będzie chciała być odbiorcą tego listu, Smirnov może natychmiast go przesłać. *
Żaden odpowiedzi.
Michel Gueritte zapytał mnie w mailu, czy mógłbym mu wyjaśnić główne linie w prostych słowach. Odpowiedziałem mu:
Pierwszymi atomistami byli chemicy. "Fizyka jądrowa" to "chemia jąder".
W chemii występują spontaniczne rozpadania się, egzoenergetyczne.
A daje B + C + energię. Istnieją również egzoenergetyczne, samoczynne rozpadania się (z powodu nieustaloności produktów). Jodan azotu odpowiada temu.
Fisja to samoczynne, egzoenergetyczne rozpadanie się.
"Fuzja" to reakcja typu A + B daje C + D + energię. W przypadku fuzji ciężkiego wodoru jest to Deuterium + Trytium daje hel plus neutron + energia. To neutron powoduje promieniowanie indukowane we wszystkim, co dotyka. Jeśli proton to "jądro wodoru", neutron, niestabilny, nie tworzy gatunku.
Jest normalne oczekiwać, że w fizyce jądrowej znajdziemy wszystkie aspekty charakterystyczne dla chemii.
Pierwsza chemia wynaleziona przez człowieka to ... ogień, spalanie ... paliwa i utleniacza (powietrze). Daje energię (ciepło), ale także substancje duszące, toksyczne gazy, dymy. Po zapalaniu ognia na zewnątrz, zmuszony był zastosować kominy, aby usunąć produkty spalania.
Wyobraź sobie, że przybywasz w średniowieczu i mówisz:
- Jednego dnia będzie można robić ogień bez kominków!
- Co z dymem?
- Nie będzie dymu!
- Ale spalanie wydziela substancje duszące. Nie można będzie robić ognia w zamkniętym pomieszczeniu.
- Jeśli ...
- Ale jaki wtedy będzie ten magiczny ogień, bez śmieci, i co ta reakcja chemiczna wyprodukowałaby?
- Tlenek węgla i parę wodną. Ale te dwa gazy, w umiarkowanej ilości, są oba oddychalne.
- Co byś spalił, by uzyskać te cząsteczki?
- Gaz, węglowodór. Butan, na przykład.
Oczywiście, to robi się za pomocą spalania katalizatorowego, i przez lata grzałem się za pomocą "kotła katalizatorowego" wyposażonego w butlę butanu i płytę, lekko czerwonej, na której odbywało się spalanie. Byłem dość zimno, w nocy, i nawet uruchamiałem ten aparat z zamkniętymi oknami. A kiedy przyłożyłem nos nad ten kotёl, po prostu nic nie czułem.
Węglowodór to cząsteczka typu C n H p. Spalanie pełne odpowiada schematowi:
C n H p + (2n + p) (1/2 O 2) → n CO 2 + p H 2 O Wróćmy do jądrowego. Wiadomo od dawna, że istnieją reakcje nie neutronowe, które nie wydzielają neutronów. Najbardziej atrakcyjna to reakcja Bore 11 plus wodór 1 (wodór zwykły). Jedenaście plus jeden równa dwanaście. Hel ma cztery nukleony (dwa protony i dwa neutrony). Trzy razy cztery to dwanaście. Stąd reakcja:
Bore 11 plus Wodór 1 daje trzy hel, plus energia, ale nie neutrony.
Ta reakcja jest "nie neutronowa". Hel może być odprowadzany do atmosfery, ... oddychany. To "odpad", który można użyć do ... napełniania balonów.
Dlaczego nigdy nie wspomniano o tej możliwości? Ponieważ temperatura "zapłonu" to miliard stopni, podczas gdy temperatura fuzji deuteryjno-trytowej to 100 milionów stopni.
Do 2006 nikt nie wyobrażał sobie, że kiedykolwiek uda się osiągnąć taką temperaturę.
Uwaga w przeklecie: reakcja Bore 11 + Wodór 1 nie jest całkowicie neutronowa, ponieważ występują reakcje wtórne, które je produkują, ale bardzo niewiele. Można się łatwo zabezpieczyć.
Ta fuzja nie ma nic wspólnego z fuzją deuteryjno-trytową, podstawą maszyny ITER, pochodzącej z tokamaka wynalezionego przez Rosjanina Artsimowicza. ITER to "parowa maszyna trzeciego wieku", odpowiednik fardiera Cugnota w zakresie transportu. W takim reaktorze utrzymuje się tę temperaturę stałą i "konfinuje" plazmę w toroidalnej komorze za pomocą pola magnetycznego. Plazma ITER to kotłownia, która produkuje energię (i odpady). Ta energia jest odbierana i w końcu przekazywana do pary, która napędza turbinę gazową.
Zabawmy się na chwilę w przepowiadacza złych znaków: Gdyby mieszanina fuzji, zanieczyszczona atomami wolframu lub berylu, została wystarczająco zanieczyszczona, aby uniemożliwić działanie maszyny, wypuścilibyśmy wszystko do atmosfery, dzięki kominiowi. Młodzi politechnicy, którzy zaprojektowali ITER w swoich biurach, po prostu powiedzieli "wodór to lekki, wznosi się". Nie wiedzą po prostu o zjawisku fali, bardzo powszechnym w tej okolicy. Ta duża turbulencja opuszcza powietrze z powierzchni ziemi. Wszyscy wiatrakowcy wiedzą o tym. Jeśli wypuszczenia odbywają się, gdy te niewidoczne rury są w miejscu, tritium, składnik promieniotwórczy ciężkiego wodoru, składający się z połowy masy odpadu, zostanie opuszczony na ziemię. Jeśli tritium dotknie wody (pitnej) z zbiornika Sainte Croix, sąsiadującego i położonego poniżej, rozpuści się w wodzie i włączy do całej łańcuchu pokarmowego, a na końcu do właściwego ciała ludzi.
Uwaga: w licznej drużynie ITER nie przewidziano żadnego serwisu meteorologicznego. Wiem to z ust samego odpowiedzialnego za instalację infrastruktury, nauczyciela z Vinon.
Rozwiązanie: jeśli nie przewiduje się przemieszczenia ITER, zlokalizowanego w dobrze zaludnionej prowincji, a nie ... w pustyni, trzeba przemieścić jezioro Sainte Croix, lub znaleźć inny sposób zasilania miasta Marsylia w wodę pitną.
Maszyny parowe (lokomotywy) pobierają energię z spalania węgla, drewna lub węglowodoru. Ta energia jest przekazywana parze, w temperaturze 200°C, pod ciśnieniem 6 barów, która następnie porusza tłok.
Maszyna parowa składa się z dwóch "obwodów" niezależnych. - "Obwód otwarty", w którym węgiel, spalany w kotle, jest przekształcany w mieszanie gazów i dymów, wypuszczanych do atmosfery.
- i obwód zamknięty, w którym krąży para wodna nagrzaną do 200 stopni, pod średnim ciśnieniem 6 barów.
Ten drugi obwód otrzymuje energię z pierwszego przez wymiennik ciepła, złożony z wielu rurek. Para z zamkniętego obwodu porusza tłok, który obraca koło.
Następnie przebrano do silników spalinowych, w których jest tylko jeden płyn: mieszanka paliwa - utleniacza (powietrze), w której zachodzi reakcja chemiczna wydzielająca energię, a ten płyn porusza tłok. Spełnia dwie funkcje: jest zarówno miejscem, w którym następuje wydzielanie energii, jak i płynem, który umożliwia przekształcenie energii cieplnej w energię mechaniczną.
W silniku Diesla wysoki stopień sprężania (stosunek 15/1 do 25/1) podnosi temperaturę mieszanki oleju napędowego powietrze do 500-900°C. Zwiększenie gęstości mieszanki oznacza, że spalanie oleju napędowego, wstrzykiwanego w drobnych kroplach przez pompę wtryskową pracującą pod bardzo wysokim ciśnieniem (2000 barów), może odbyć się w czasie rzędu setnej sekundy, bardzo niewielki w porównaniu z okresem związany z ruchem tłoka (dziesiąta sekundy). Ta szybkość reakcji oznacza, że gdy tłok zaczyna swój ruch rozprężania, uważa się, że spalanie mogło się odbyć.
Uwaga w przeklecie: olej napędowy, węglowodór, może ulegać całkowitemu spalaniu, wydzielając tylko tlenek węgla i parę wodną, zgodnie z reakcją:
2 C 16 H 34 → 32 CO 2 + 34 H 2 O Każda zanieczyszczenie wynika z niekompletnego spalania tego oleju napędowego, ponieważ różne polimery, zbudowane z węgla i wodoru, są niewystarczająco rozbijane na elementy łatwiejsze do spalania. Wykorzystuję to, aby dodać szybką uwagę dotyczącą działania dodania wody w "systemach Pentone". Żadnego tajemnicy. Mikro krople wody, które występują w postaci mgły (pochodzącej z "bulera"). Wchłaniane między dwiema powierzchniami metalowymi, elektryzują się.
Faktycznie można nazwać tę elektryzowaną mgłę "plazmą" (chłodną). Para wodna łatwo się elektryzuje, widzisz, a wynik tej zdolności do elektryzowania nazywa się ... burzą. Długo temu inżynierowie i ludzie z elektrowni wiedzieli o tym mechanizmie. Kiedyś reaktory wojskowe zawierały "wtrysk wody".
Pole elektrostatyczne utworzone przez te krople wody parnej wspomaga rozpad długich łańcuchów molekularnych składających się z paliwa. To wystarczająco dobrze poprawia wydajność spalania (nikt nie wiedział, że kiedyś jechał samochodem w mgłę, nagle zauważył niezwykłą nerwowość swojego pojazdu, którego karburator, zamiast wchłaniać suchy powietrze, wchłania powietrze przekształcone w mieszankę gazów z bardzo drobnych kropli wody.
Wróćmy do jądrowego.
Fuzja bore - wodór podlega tej samej logice i prowadzi do "czasu fuzji".
Pierwszy czas:
sprężanie mieszanki, zapłon mechanizmu fuzji
Drugi czas:
rozprężanie plazmy, która została wytworzona, w polu magnetycznym.
Sprężanie i bezpośrednia konwersja energii cieplnej, wydzielanej przez fuzję, wymaga pola magnetycznego. To "MHD". Klucz do zrozumienia to, że plazma silnie jonizowana jest wąsko związana z polem magnetycznym, jak włosy są związane z zębami grzebienia. Pole magnetyczne "pełni rolę tłoka", zarówno podczas sprężania, jak i podczas rozprężania.
Zapłon może odbyć się za pomocą kompresora MHD. Energia jest dostarczana przez system magazynowania energii elektrycznej (kondensatory). Jest wysyłany w postaci prądu osiągającego 18 do 28 milionów amperów w kompresorze w kształcie klatki (8 cm średnicy, 5 cm wysokości), którego pręty są drutami nierdzewnymi o średnicy jednego włosa. W każdym z nich wysyłamy prąd elektryczny o natężeniu 100 tysięcy amperów. Te druty tworzą pole magnetyczne, które reaguje na prąd, dając siły dośrodkowe, które dążą do zbiegania się prętów na osi systemu.
W 2006 na maszynie Z Sandia udało się przekształcić tę klatkę drutów (nierdzewnych) w cordon plazmy żelaza o średnicy 1,5 mm. Udowodniono (metodą rozszerzenia linii spektralnych), że temperatura (obliczona początkowo) osiągnęła maksymalnie 3,7 miliarda stopni, czyli 3,7 razy temperaturę zapłonu bore-hydrogen, czyniąc fuzję bez neutronów "nie niemożliwą".
W eksperymentach z 2004-2006 przeprowadzonych w laboratorium Sandia, Nowy Meksyk, natężenie prądu wynosiło 18 milionów amperów. Następnie zostało podniesione do 28 milionów, ale nie wiadomo, jakie były wyniki eksperymentów, które zostały teraz zaklasyfikowane jako tajne („bomby pierwsze, energia później”). Teoretycznie temperatura 9 miliardów stopni mogła zostać osiągnięta. Ta temperatura rośnie teoretycznie jak kwadrat natężenia prądu wtryskiwanego. Trudność polega na tym, że ten wtrysk musi być koniecznie krótki (100 nanosekund, czyli jedna dziesiąta milionowej sekundy), w przeciwnym razie druty klatki parują się, a klatka przekształca się w cylinder plazmy, który traci całą osiową symetrię z powodu niestabilności MHD, które wtedy robią się bardzo aktywne.
Nie wszystko jest wygrane w tej kierunku, ale jej zaletą jest elastyczność i fakt, że "maszyna Z" kosztuje dwie setne ITER. Za pomocą maszyny Z można w nieskończoność modyfikować geometrię i strukturę klatki drutowej, "linera". Spróbuj zmienić coś w geometrii tego dinozaura zwanego ITER.
Przekroczono krok: kompresja i uzyskanie temperatury przekraczającej temperaturę zapłonu. Ale następnie muszą mieć miejsce reakcje fuzji z wystarczającym wydajnością. W tym przypadku fuzja deuteryjno-trytowa (wymagająca 100 milionów stopni) została już uzyskana w maszynie Z.
Załóżmy, że ten krok "wytwarzania wystarczającej ilości energii przez fuzję" został przebyty, jak przeprowadzić konwersję energii?
Szybkość kompresji, implozji "linera z drutami", wynosi 400 km/s. Szybkość rozprężania plazmy zasilanej energią z fuzji będzie znacznie większa. Jeśli ta ekspansja zostanie wykonana w polu magnetycznym, to pole magnetyczne zachowuje się jak tłok silnika spalinowego i ten system przekształca energię tej ekspansji w energię elektryczną z wydajnością 70%. Solenoid tworzy to pole magnetyczne. Ekspansja plazmy fuzji w tym polu powoduje prąd indukowany.
To MHD, dziedzina, która w Francji zanikła w piaskach od końca lat sześćdziesiątych. W silniku spalinowym część energii wydzielonej jest wykorzystywana, a druga jest magazynowana w masie inercyjnej, niezbędną do zapewnienia kolejnego sprężania.
W silniku dwusprężnym, bank kondensatorów pełni rolę masy inercyjnej.
Po ekspansji, produkty fuzji, nie toksyczne, są usuwane. System musi zostać ponownie napełniony, nie przez wtrysk paliwa, ale przez umieszczenie nowej "klatki z drutami" z centralnym wodorem boru. 10 do 50 razy na sekundę, co nie stanowi żadnego problemu technicznego w przewidywaniu.
Wszystko to nie zadziała w ... sześć miesięcy. Ale jest stosunkowo tanie i: - Kontrastuje z ITER, który nigdy nie wyprodukuję energii - Nie produkuje śmieci promieniotwórczych !!
Ta trzecia kierunek jądrowy, jeśli zostanie zrealizowany, nie ma żadnych wad zasadniczych, w przeciwieństwie do "rozwiązania ITER". Nie brakuje boru, ani ... wodoru. Wszystkie kraje mogą być wyposażone.
Krytyka ITER: De Gennes sam powiedział, że nigdy magnes nadprzewodzący nie mógłby przetrwać intensywnego bombardowania neutronami (uwaga, to nigdy nie było testowane). Ponadto plazma fuzji szybko się zanieczyszcza, przez odbieranie ciężkich jonów z powierzchni. Te tworzą intensywny chłodzenie promieniowe, który ugasza kotłownię. Został zaprojektowany "divertor", widoczny na dole torusa, którego zadaniem jest usunięcie tych ciężkich jonów: nigdy nie testowano.
W skrócie, projekt kosztowny, zaopatrzony w wiele pytań bez odpowiedzi, "luksusowy zabawka dla inżynierów". Wyniki maszyny Z wywołały olbrzymi szum krytyki. Niektórzy "specjaliści" (pochodzący z lobby ITER) twierdzili, że ta temperatura dotyczyła tylko "gorących punktów", bardzo małych. W pełni fałszywe. Jeśli tak, to ogromne "ciśnienie magnetyczne zewnętrzne" natychmiast zgniotłby cordon plazmy. A to nie jest to, co obserwujemy. Ten cordon "odbija się od siebie", dowód, że jest to nacisk bardzo duży. A co to oznacza, to temperatura. Z uwagi na gęstość, musi ona automatycznie przekraczać trzy miliardy stopni, ogólnie, a nie lokalnie. Wyjście z tezy o temperaturze tylko lokalnie w kilku małych punktach.
Gorsze jeszcze: Amerykanie zaczęli się dezinformować, z pełnym przekonaniem, twierdząc (w Wilnie, międzynarodowy kongres MHD, wrzesień 2008), że osiągnięta temperatura nie przekraczała 200 milionów stopni. To to, co opisałem, mówiąc o moim udziałzie w międzynarodowym kongresie MHD w Wilnie, wrzesień 2008.
Prywatna walka tych ludzi i mnie (Matzen i Mac Kee, odpowiedzialni za projekt ZR, nowa wersja maszyny Z), w trakcie kongresu i rozproszenie tych kłamców, w całkowitej nieporządku (myślę, że jestem jednym z najlepszych specjalistów w fizyce plazmy, na poziomie międzynarodowym).
Dlaczego taka dezinformacja? Ponieważ ta fuzja uzyskana przez kompresję magnetyczną pozwala rozważyć bomby "fuzji czystej", bez tej zapalarki 0,3 kiloton, która reprezentuje bombę A, nie miniaturyzowalna (z powodu "masy krytycznej").
Te nowe bomby fuzji czystej mogłyby być: - Nie neutronowe - Nie zanieczyszczające - Miniaturyzowalne. W jednym zdaniu "zielone bomby" ... radośnie używane. Wojskowi dodaliby, że ta technologia jest "rozprzestrzeniająca się" (nie trzeba mieć systemu wzbogacania uranu, przez centrifugację).
To straszność broni jądrowej, która ją uczyniła niewykorzystywalną. Najmniejsze bomby (300 ton równoważnika TNT) są źródłem takiego wydzielania energii, że grzyb promieniotwórczy samoczynnie wznosi się, tworząc silny wznos, który przesuwa go do stratosfery. Jego rozprzestrzenianie się przez wiatr oznacza, że wszyscy otrzymują to, w tym ... ten, który wypuścił bombę.
Nie ma dolnej granicy dla bomb fuzji czystej. Różnica polega na tym, że obiekt wielkości kuli do gry może zniszczyć ... budynek.
Kraj, który będzie pierwszy w posiadaniu tych bomb fuzji czystej, zapanuje nad światem, ponieważ może zniszczyć kraje, bez ponoszenia "szkód ubocznych".
Ale odwrotnie, panowanie nad tą czystą fuzją przyniesie ogromną energię i kompresory MHD o bardzo wysokiej temperaturze pozwolą przetwarzać istniejące odpady, przekształcając je w ... hel. Poza tym, wzrost temperatury pozwoli na tworzenie w laboratorium, nie gwiazd, ale supernowych (miliard razy miliard stopni), a więc tworzenie atomów przez transmutację.
Wiek Złoty i Apokalipsa obok siebie.
Amerykanie i Rosjanie pracują aktywnie nad tym projektem. Silny prąd elektryczny dostarczany jest przez "kompresor z magnetostrykcją", pochodzący z pomysłów Sakharowa z lat pięćdziesiątych, gdzie energia podstawowa dostarczana jest przez wybuchowy materiał stały.
Projekt zaczyna się od początku 2009 roku. Francuzi są ... całkowicie poza grą.
"Ten inny nuklearny" bardzo niepodoba się ludziom reakcji rozszczepienia i ludziom ITER.
Oprócz tego, zazwyczaj nie rozumieją zasad. Tak samo jak próbować wytłumaczyć producentowi lokomotyw parowych zasadę silnika spalinowego.
Fizyk "kategorii ciężarów", będę prowadził debatę z każdym zwolennikiem nuklearnym. W Wilnie zniszczyłem Amerykanów. Czyli Francuzi ...
Pan Gueritte, witam Twoją odwagę.
JPP
Koszt psychiczny odkrycia
Zawsze mówię, od dawna, że każda forma myślenia to uporządkowany system wiary. Uważam, że nie myślimy wystarczająco o tym podstawowym mechanizmie, który jest postawą obronną każdej myśli, każdego uporządkowanego systemu wiary. To zachowanie jest ważne zarówno na poziomie zbiorowym, jak i indywidualnym.
U mnie na DVD film "Spadek", poświęcony ostatnim dniom Hitlera i jego wiernych w bunkrze kanclerza Berlina. Wiemy, że sceny opisane w tym filmie odpowiadają rzeczywistym wydarzeniom, które zostały opisane przez bezpośredniego świadka: sekretarkę Führera, która miała mniej niż trzydzieści lat w tym czasie, która świadczy na początku filmu.
To, co wynika z rozmów, to to, że III Rzesza przeżywa swoje ostatnie godziny. Himmler przyznaje się do bliskiego przyjaciela Führera, własnego teścia, Figeleina, że już rozpoczął kontakt z Amerykanami, przekonany, że oni będą gotowi do negocjacji z nim i jego SS, aby zatrzymać "hordy azjatyckie". Hitler wierzy, że "grupa Steiner" może wykonać skuteczną kontratak, aby uwolnić Berlin, przy którym już są Rosjanie. Dowiadując się, że Steiner nie jest w stanie zebrać wystarczającej liczby ludzi, by wykonać tę manewr, wchodzi w szaleństwo i dekretuje, że "jak Stalin" powinien był rozstrzelać wszystkich swoich generałów, którzy są tylko łajdakami i niezdolnymi.
Daje Speerowi, architektowi i głównemu inżynierowi, polecenie zniszczenia całej infrastruktury przemysłowej Rzeszy, aby wrogowie mieli przed sobą tylko ruiny. Speer odpowiada:
-
"Moje Führer, jeśli to zrobisz, skazujesz naród niemiecki na śmierć."
-
"No, jeśli wojna została przegrana, to naród niemiecki okazał się słaby, a słabi muszą zniknąć."
W żadnym momencie ludzie tacy jak on i Goebbels nie wyobrażali sobie nawet przez chwilę, że prowadzili naród niemiecki do ruiny. Jeśli plan zawodził, to mogło być tylko winą innych. Marzenie narodowo-socjalistyczne upada, a żona Goebbels, która dołączyła do bunkra, zdecydowała się samodzielnie zatruć swoje pięć dzieci, aby uniknąć życia w świecie ... bez narodowego socjalizmu.
Oglądalem ten film wielokrotnie, analizując każdą frazę z rozmów. Słowo "szaleństwo" nie ma wielkiego znaczenia. Oczywiście, na końcu Hitler szaleje, rozważa kontratak, który istnieje tylko w jego wyobraźni. Ale mamy do czynienia z człowiekiem, który zamknął się w systemie myślenia, który ma spójność, gdy słyszy niektóre kluczowe zdania:
- "Zawsze zabroniłem sobie współczucia."
Goebbels powie również:
- "Przykro mi, ale nie mam żadnego współczucia."
Jest to prawo silniejszego na 100%. Podczas obiadu, w którym uczestniczyła jego sekretarka, Hitler wspomina o sposobie, w jaki małpy natychmiast eliminują wszystkich niedoskonałych, nazywając to "prawem natury".
Historia jest w rękach ludzi i kobiet, tworzących oligarchie. Ich zachowanie może nam wydawać się niezrozumiałe. To dlatego, że nie jesteśmy w stanie wejść w ich system myślenia, zrozumieć mechanizmy, w których się zamknęli.
Jest drugi punkt, na który chcę zwrócić uwagę: to niemożliwość, w której czasem ludzie znajdują się, by się zastanowić, by powiedzieć "tu zrobiłem błąd, złe decyzje, wykazałem niewidzialność, która okazała się bardzo szkodliwa". Taka świadomość może być bardzo bolesna i towarzyszyć nam przez resztę życia. Koszt psychiczny może być bardzo wysoki. Jak ojciec, matka, nawet na progu śmierci, mogą powiedzieć swoim dzieciom: "Przykro mi, że zniszczyłem Twoje życie". Zapytani o swoje zachowanie, pedofile widzą tylko "przepływ miłości rodzicielskiej".
Straszne zdarzenia występują częściej, niż wierzy wierzący lud. Pedofilia, bratobójstwo, uszkadzają lub całkowicie niszczą ludzi. Czasem w rodzinie ludzie odkrywają z zdumieniem fakty z dziesięcioleci, które miały dramatyczne i nieodwracalne konsekwencje dla tych, którzy byli ofiarami. Taka świadomość może okazać się tak szkodliwa dla widzenia tych, którzy byli lub są nadal ich bliskimi, że staje się niemożliwa do wykonania.
Mówię o rodzinnym straszliwym, który może sięgać aż do przestępstwa, dorosłych lub nawet dzieci. Mamy zbyt wiele przykładów historycznych. Ale to, co należy pamiętać, to to, że w pewnym momencie ludzie znajdują się w systemach myślenia, które kierują ich wyborami i działaniami, które można nazwać patologicznymi.
Ale gdzie jest granica między normalnością a patologią? W słowie normalność jest rzeczownik "norma". Norma to to, co w danym momencie jest wspólne dla wielu osób. Tendencja mimetyczna jest bardzo silna. Użyję przykładu pochodzącego z fizyki. Jak tworzy się magnetyzację resztkową (nazywaną histerezą) w bloku żelaza? Poddaje się go polu magnetycznemu. Elektrony mogą być porównane do małych magnesów, do dipoli magnetycznych. W bloku żelaza, który wychodzi z kociego, całkowity magnetyzm jest zerowy, "spin" elektronów, które odpowiadają ich momentowi magnetycznemu, są skierowane losowo i ich wynikowy jest zerowy.
Umieśćmy ten kawałek żelaza w cewce, tworząc pole magnetyczne. To pole będzie kierować spinami elektronów. Gdy przybliżymy to pole magnetyczne do zera, kawałek żelaza zachowa magnetyzację resztkową. Dlaczego elektrony pozostają w ... tej pozycji?
Elektrony metalu są wrażliwe na pole utworzone przez sąsiadów, a przez to ... przyczyniają się do tego. Magnetyzacja żelaza jest podobna do zjawiska mimetyzmu. To jakby każdy elektron mówił sobie "ustawiam mój spin tak, jak wszystkie inne". Gdy wcześniej nie było żadnej struktury porządku w tej populacji elektronowej, stworzyliśmy ją, która utrzymuje się sama, bez potrzeby dodatkowego pobudzenia.
Jak usunąć tę resztkową magnetyzację bloku żelaza? Na przykład przez nagrzanie. Tworzymy wtedy termiczną aktywność w metalu, która w końcu pokona ten "porządek magnetyczny", który zdobył w dowolnym kierunku.
Istnieje więc pierwsza uzasadnienie działań indywidualnych, które polega na tym, że "robię jak inni, robię jak wszyscy". Można w ten sposób wyjaśnić, dlaczego zjawisko nazistowskie mogło objąć dużą część ludności niemieckiej przed i podczas II wojny światowej, i dlaczego ta struktura się ... rozpadła sama w czasie po wojnie po zniknięciu jej liderów.
Na moim stronie napisałem "naucz się myśleć samodzielnie, inaczej inni będą to robić za ciebie". Mogę uzupełnić tę formułę, mówiąc "starań się o dystans, daj swojej myśli autonomię, inaczej zostanie ona pochłonięta myślą zbiorczą epoki".
Ludzie cierpią na niesprawiedliwość i egoizm, cynizm wielu polityków. Ale ci, których postrzegają jako egoistycznych, cynicznych, bez wiary i prawa, sami określiliby się jako praktycznych, z "pozytywną postawą", działających w interesie największej liczby. Wszyscy politycy powiedzą, że nie da się zarządzać krajem bez minimalnego machiawelizmu "w interesie wyższym państwa".
Zgodnie z relacją jednej z członkini administracji Busha wiadomo teraz, że setki osób schwytanych w Afganistanie i wysłanych do Guantánamo, by tam być torturowanymi w sposób systematyczny, były niewinne wobec jakiegokolwiek przestępstwa. Po prostu zostały doniesione jako "terrorysty" przez Afgańczyków i Pakistanijczyków, zainteresowanych otrzymaniem nagrody 3000 euro za każdy aresztowany. Zapytani, ludzie takich jak Bush, Rumsfeld, Colin Powell czy Dick Cheney powiedzą "lepiej zatrzymać kilku niewinnych, niż pozwolić na wolność niebezpiecznych terrorystów".
To nie przypomina wam "zabijajcie ich wszystkich. Bóg rozpozna swoich" z Bożego Ciała?
W filmie "Spadek" nigdy Hitler nie miał żadnego odstępu wobec swoich działań, swojej polityki. Jeśli duży plan zawodził, to dlatego, że nie zastosowano jego instrukcji i rozkazów. Tak samo jest z praktycznie wszystkimi przywódcami krajów.
Weźmy przykład Watykanu, który był kanałem ucieczki dla zbrodniarzy wojennych nazistowskich w kierunku Ameryki Południowej. Co myśli obecny papież (i co myśleli jego poprzednicy)? "Było to zapewne konieczne, aby uniknąć upadku tego kontynentu w komunizm".
Niewielu ludzi potrafi, każdego dnia, lub w pewnym momencie swojego życia, spojrzeć w lustro i powiedzieć "czy zasłużyłem?". Psycholodzy pracujący w więzieniach wiedzą dobrze, że bardzo wielu przestępców uważa się za ... niewinnych ofiar "systemu", ta łagodność wobec siebie jest często proporcjonalna do powagi ich win.
Jeśli mógłbyś wejść do głowy polityka, byłbyś zaskoczony, a nawet zdumiony, poznając sposób, w jaki postrzega świat i ocenia sam siebie. Niektórzy znają szczegółowy majątek naszego obecnego Prezydenta Republiki, a także sposób, w jaki bardzo wygodnie zapewnił sobie przyszłość materialną. Wiele polityków jest zwolnionych z płacenia podatków. Długo temu Francuzi odkryli (w tym czasie to był polityk Jacques Chaban Delmas), że niektórzy obywatele francuscy, zamiast płacić podatki, otrzymują od urzędu podatkowego zbyt zapłaconą, mechanizm związany z "zatrzymaniem na źródle".
Wyjaśniam to dla tych, którzy nie wiedzą tego punktu. Gdy społeczeństwo rozdaje dywidendy swoim akcjonariuszom, powinno już zapłacić państwu podatek od zysków, znaczny. Jeśli ta kwota zapłacona przekracza to, co otrzymujący te dywidendy, ale zarazem otrzymujący zarobki, powinien zapłacić podatek od dochodów, fiskus zwróci ... różnicę.
Wiele polityków korzysta z takich uprzedzeń. Ale idź i powiedz Sarkozy, że się obija. Zawieje cię. W jego oczach, w jego widzieniu świata, to, co widzi z wszystkich stron, wydaje mu się niewielkie w porównaniu z tym, co społeczeństwo powinno mu zapłacić, biorąc pod uwagę usługi, które oferuje, i pracę, którą wykonuje. Niewielkie również w porównaniu z korzyściami, które czerpią niektóre z jego relacji, kapitanów przemysłu, bankierów lub prostych kapitalistów.
Wróćmy do naszego małego burmistrza z chwili wcześniej, który myśli, że działa na korzyść swoich obywateli, żądając zamknięcia odpadów promieniotwórczych na terenie jego gminy.
Aby działać w ten sposób, jest po prostu niezdolny, psychicznie, do wyobrażenia sobie przyszłości przekraczającej kilka lat.
Ludzie przypominają pojazdy. Oczywiście, klasyczny obraz stada przychodzi natychmiast do głowy. Ale to, co jest ciekawe w modelu człowieka-jako-pojezdzie, to to, że można go skonfigurować na różne sposoby. Jeśli wyobrażamy sobie, że pojazd porusza się w nocy, odległość, na jaką oświetlają jego reflektory, to obraz jego zdolności do wyobrażenia sobie przyszłości, indywidualnie i zbiorczo. Użycie albo nie użycie lusterka tylnego odnosi się do zdolności lub niezdolności do wyciągania wniosków z przeszłości.
Mały burmistrz, który żąda swoich odpadów promieniotwórczych, ma system oświetlenia, który przekracza tylko jego tylny zderzak.
System oświetleniowy decyduje o zakres widzenia. Może być wąski lub szeroki.
Pytanie za sto euro brzmi: „Jak ludzie mogą zmienić kierunek?”. Odwróćmy je: co sprawia, że trzymają się określonego szlaku? Odpowiedzi: edukacja, kultura, ich naturalne podobieństwo do otoczenia, percepcja świata, ich zainteresowania, sposób, w jaki wykorzystują „mapę drogową”, która opisuje świat i którą nauczyli się od najmłodszych lat. Ogólniej rzecz biorąc, wygodniej jest trzymać się już przekopanych ścieżek niż szukać nowych dróg, spędzać życie na przebywaniu w dobrze zaznaczonych trasach. Natychmiast chciałbym narysować obrazek towarzyszący mojej komiksowej historii „Ściana Milczenia” (doskonale nazwanej) odnoszący się do podejścia naukowego.

Tutaj chciałbym przytoczyć niedawno przeprowadzoną eksperyment. Od ponad trzydziestu pięciu lat mam słabość do zjawiska OZN, ciągle mówiąc, że dotyczy ono rzeczywistych faktów, które powinny zainteresować naszych naukowców. Jednak w epistemologicznym środowisku jego wpływ jest zupełnie zerowy, a w tym względzie stanowię wyjątkowość potwierdzającą regułę.
Za około dziesięć lat młody badacz, matematyk i bardzo wykształcony, skontaktował się ze mną, mówiąc:
„Zrobiłem doktorat z matematyki, a dokładniej z geometrii. Chciałem przybliżyć się do fizyka, który robi coś ciekawego, i moje poszukiwania doprowadziły mnie do Ciebie”.
Świetnie. Próbowaliśmy wtedy razem pracować przez kilka lat. Było mi tak, jakby chciałem wyciągnąć kierowcę z jego autostrady i wiele razy miałem ochotę powiedzieć: „Jeśli byś odłączył hamulec ręczny, jechalibyśmy łatwiej”. Wciąż słyszę, jak mówi:
„Nie mogę się poruszać bez wiedzy, dokąd zmierzam!”
„A jak chcesz wiedzieć, dokąd jedziesz? Sama natura badań polega na opuszczeniu już zaznaczonych obszarów, by odkrywać nowe i – jeśli się szczęśliwie trafi – wrócić z nowymi mapami ukazującymi inne trasy. W tym przypadku przewodnikiem jest intuicja. Jeśli okazuje się ona skuteczna, argumenty logiczne stają się widoczne dopiero później.”
Pamiętam, w parku Amboseli w Kenii, podczas safari, które prowadziłem dla klientów, natknąłem się na ścieżkę wykorzystywaną przez słonie, która była tak regularnie i systematycznie używana przez wieki, że z czasem wyrwały się w ziemi. W badaniach naukowych jest to dość zbliżone. Naukowcy poruszają się po już wyznaczonych drogach, które nazywamy paradygmatem. Jedą od A do B, potem z powrotem od B do A i tak dalej. Zachowanie boustrofedy (z greckiego: bous, byk, i strophedein, kopać).
Innowacja polega właśnie na wyjściu poza te już wyznaczone ścieżki i próbie odkrycia innych (np. lot supersoniczny bez fal uderzeniowych ani turbulencji, lub model kosmosu z zmiennymi stałymi, w tym prędkością światła). W skrócie: wszystko, co nie znajduje się w książkach. Naukowiec o profilu psychologicznym „dobrego ucznia” nie będzie automatycznie dobrym badaczem.
Moja matematyczna koleżanka wprawiała w zdumienie doświadczonych specjalistów swoją ogromną i różnorodną wiedzą. W rzeczywistości był to prawdziwy apetyt na dobrze ugruntowane matematyki, które następnie uporządkowywał w swoich wnętrzach z precyzją milimetrową. Porównałbym jego mózg do drukarki. Pamiętam, że raz przez rok byłem z nim na szkoleniu z skrzydłami (żeby nauczyć go tego sportu i zachęcić do opuszczenia ziemi). Mieszkałem z nim w tej samej sypialni. W tym czasie, gdy ja czytałem komiksy, on połykał strona po stronie trudne traktaty matematyczne jakby je smakował jak ciasteczka. Spokojnie, z regularnością metronomu, przewracał strony, które ja bym potrzebował tygodni, by przeanalizować. W jego mózgu zawsze było miejsce na gigabajty nowych danych, a między nami nazywaliśmy go „DD”, czyli „Dysk Twardy”.
Niestety, po latach okazało się, że był zupełnie niezdolny do opuszczenia znanych ścieżek. Każda próba wyprowadzenia go poza drogę tylko zwiększała jego niepokój.
W końcu zrezygnowałem.
Ale dwa miesiące temu otrzymałam e-mail, że podczas pobytu w stolicy, kiedy spacerował razem z matką, w pełnym centrum Paryża, w południe, przez kilka minut był świadkiem dość nietypowego spektaklu. W wysokim niebie kilka ciemnych dysków poruszało się, ich widoczny średnica była porównywalna z wielkością paznokcia na końcu ramienia, otoczonych mniejszymi, bardzo jasnymi obiektami wirującymi wokół nich. Matka również była świadkiem tej sceny i zaskoczony, zatrzymali nawet przechodnia, by poprosić go o podniesienie głowy.
Obiekty nie musiały być małe, ponieważ według jego opisu przeszły za śladem kondensacyjnym samolotu. Po kilku minutach zmieniły kolor na jasnobiałe i zniknęły szybko.
Pomyślałem: „Kiedy wróci, powie mi: Zrozumiałem, że ważne jest rozważenie problematyki podróży międzygwiezdnych, poprawiając nasze pojęcie wszechświata”.
Ale nie...
Zakończył tę przygodę zdaniem:
„Nie wyciągam żadnych wniosków z tego, co widziałem.”
Chciałbym mu powiedzieć:
„Gdyby istoty pozaziemskie wzięły cię, wzięły do swojej kadłubu i przeprowadziły Cię wokół układu słonecznego w dwadzieścia minut, powiedziałbyś: Nie wyciągam żadnych wniosków z przeżytego doświadczenia.”
Nie ma sensu się oburzać na taki niepowodzenie. Jak można wiedzieć, jak ludzie są zbudowani, jakie mają „przeciwcienie”, jak daleko sięgają ich „fary”? W tym przypadku, wracając do metafory pojazdu, chodziłoby o zdolność patrzenia w górę, posiadając... otwarty dach. Doświadczenie pokazuje, że bardzo mało ludzi patrzy w niebo. To uświadamiam sobie, obserwując niewielki wpływ (wyraźny) moich pomysłów opisanych w ostatnim książce, które są jednak łatwe do zrozumienia.
Zarysuję ogólnie ideę. Umysłowy punkt stałego żywego to rozszerzanie jego pola relacji poprzez ciągłe zwiększanie złożoności. „Punkt stały”, który implikuje „sterowanie tym światem żywym”, czyli teleonomię. Sterowanie, które znajduje się poza sferą czuciową, odwraca się od skutków „Boga przypadku”, którego używają naukowcy ortodoksyjni, w którym doboru naturalnego przeprowadzony jest wybór wśród mutacji, których przyczyna leży poza światem czuciowym (...).
Jeśli ten plan polega na nieograniczonem rozszerzaniu tego pola relacji, jasne jest, że żaden ptak nie może sięgnąć najbliższej planety. Zatem wymaga to powstania technologii, którą jedna z istot żywych na Ziemi – człowiek – uzyska, równocześnie z prostowaniem (które uwolni mu ręce i przekształci go w homo faber). Fakt, że urodził się „przedwcześnie”, z niezamkniętymi kośćmi czaszki (w przeciwieństwie do jego kuzynów szopowych), pozwoli mu mieć większy mózg itd.
Powstanie technologii w rękach człowieka jest wykładnicze, eksplozywne i sprawia, że staje się panem planety w kilkuset tysiącach lat. Otrzymuje natychmiast moc, która mu idzie do głowy. Aby uniknąć nieuniknionych skutków ubocznych, zawsze w perspektywie finalistycznej, więc całkowicie heterodoksyjnej, został on wyposażony w cechę behawioralną, której nie posiada zwierzę, pozwalającą mu zastanawiać się nad skutkami swoich czynów – to, co nazywamy świadomością moralną. Analogicznie: posiada „fary o dalekim zasięgu”.
W ten sposób cel technologii to w końcu stworzenie pojazdów międzygwiezdnych, które pozwolą odwiedzić sąsiadów. Cała ta historia wymaga energii, której chemia nie potrafi wytworzyć. Ten proces ewolucyjny nagłym przyspieszył w 1945 roku, kiedy człowiek zaczął panować nad energią jądrową. Stąd przyspieszenie incydentów eksploratorów z innych planet. Patrząc na nasze ciągłe zabijanie się i przekształcanie planety w śmietnik za pomocą tej pięknej technologii, pytają: „Kiedy zrozumieją, że to nie jest dla tego?”.
To jest więc dość prosta idea. Ale jak ją wyjaśnić Sarkozy'emu, Bushowi, Putowi czy Ahmadienjadowi?
Przeczytałem, że dotąd odkryliśmy 400 planet pozasłonecznych. Ten numer nieuniknienie szybko osiągnie kilka tysięcy. Jeszcze niedawno astrofizycy pytali się, czy w kosmosie istnieją inne gwiazdy z kordonem planet. Dziś pytanie brzmi raczej: „Czy istnieją gwiazdy, które ich nie mają?”. Wszystko to wskazuje na to, że liczba planet, które mogą być zamieszkiwane przez inteligentne życie we wszechświecie, wynosi około miliardów miliardów. Zatem ostrożnie naukowcy, jak Jean-Pierre Luminet, rozważają możliwość istnienia tam życia pierwotnego, bakteryjnego.
Hubert Reeves opiera się na ograniczonej wyobraźni, którą wydaje się mieć natura w zakresie atomów i cząsteczek. Zasugerował, że ta brak wyobraźni może rozszerzyć się na świat żywych i że na ogromnej liczbie planet mogą istnieć formy życia bardzo podobne do naszych.
Rozwijając tę myśl, jeśli podróże międzygwiezdne byłyby możliwe, istoty wylazłe z kosmicznych statków mogłyby mieć po prostu głowę, oczy, dwa ramiona i dwie nogi.
No cóż...
Z punktu widzenia religijnego przypominam sobie, co powiedział kardynał, pytany przez dziennikarza Jacquesa Pradela, który nie wykluczał „że Chrystus zginął na krzyżu, by odmienić grzechy innych istot niż ludzie, zamieszkujące wszechświat”.
Idea, którą przed chwilą ogólnie opisałem i rozwijam w mojej ostatniej książce, która jest dostępna dla każdego czytelnika, nie zainteresowała nikogo, zwłaszcza społeczności naukowej. Brak „otwartego dachu”, „długo zasięgających świateł” i „efektywnych luster tylnych”, być może. Idea również za bardzo przeszkadza. Wcześniej powiedziałem, że koszt psychiczny niektórych przebudowań świadomości w określonych sytuacjach może przekroczyć możliwości człowieka. Tutaj należy rozważać koszt psycho-społeczny, polityczny, gospodarczy. Ogromna liczba ludzkich działań nagle stanie się śmieszna. Całe obszary wiary zawalą się jak lodowce podczas topnienia.
Krótko wspomniałem o potencjalnych możliwościach tych kompresorów MHD, które mogą produkować miliardy stopni, a jednego dnia nawet temperatury znacznie wyższe. Wtedy wchodzi się w możliwość transmutacji, tworzenia z materiałów tak prostych jak kurz drogowy, surowców dawniej bardzo poszukiwanych.
Mamy już robotykę, która rozwija się krokami olbrzymimi i obecnie wykorzystujemy ją do zwiększania liczby bezrobotnych, tak jak dawniej tkaniny Jacquard sprowadzały do biedy „canuts”, tkaczy, gdy nie było to dla naszego zabijania się skuteczniejszego, poprzez robokopów lub drony myśliwsko-bombowe, które nie mają wyrzutni.
Połączmy wszystko. Widzimy zbliżający się świat, w którym pojęcie bogactwa nagle straci sens. Świat bez „Bling-Bling”.
Kto mógłby wyobrazić sobie coś takiego, jeśli nie kilku szalonych, którzy żyją z głową w gwiazdach?
Nowa odchylenie na temat wydarzeń 11 września. Zacznę od małego karykatury, którą inspirowała mnie fraza dziennikarza Daniela Lecomte:

Zachęcam do obejrzenia tego prezentacji PowerPoint, pokazującej zdjęcia zrobione z helikoptera armii w różnych fazach tragedii. Z łatwością rozpoznasz budynek numer 7 o trapezoidalnej formie na szczycie.

../VIDEOS/11 września.pps
../VIDEOS/PHOTOS INEDITES DU 11 SEPTEMBRE 2001.pps
****[Zdjęcia World Trade Center zrobione z helikoptera wojskowego, odkryte stosunkowo niedawno](../VIDEOS/PHOTOS INEDITES DU 11 SEPTEMBRE 2001.pps)
[Prezentacja ogólna o wydarzeniach 11 września 2001](../VIDEOS/11 września.pps)
Zakończę tę stronę, mówiąc, że musimy starać się zastanowić, jak nasze myśli są zbudowane. Odważam się mieć nadzieję, że coraz więcej ludzi podejmuje tę drogę, odkrywając przestrzeń wolnej myśli, jaką jest internet, prawdziwy targ pomysłów.
Nieprzejednany wobec żadnych argumentów, dziennikarz Daniel Lecomte niedawno prowadził nowy program na Arte poświęcony „straszliwym oszustom” (czyli tym, którzy twierdzą, że mogą zastąpić profesjonalnych dziennikarzy w internecie).

Daniel Lecomte, prowadzący program na Arte, który oskarża Internet o szkodliwość
„Naszą rolą nie jest zmiana świata, ale informowanie”
Kiedy słyszy się takie zdania (wydaje się, że żyje się scenę z Planety Małp), człowiek ma ochotę zapytać, czy ci ludzie nie otrzymują bezpośrednich poleceń, by tak głęboko ignorować analizę faktów. Ale istnieje inna, znacznie prostsza i bardziej naturalna przyczyna, znacznie odległa od konspiracji dziennikarskiej. Jeśli ci, którzy wątpią w oficjalną wersję ataków 11 września mają rację, to wymagałoby to bardzo szkodliwej świadomości w klasie dziennikarzy. Koszt psychiczny może być nadal zbyt duży dla Daniela Lecomte, by choć o włos zmienić swoje stanowisko, a widać, że to samo dotyczy kolegów, których zaprosił do niekontradyktoryjnego dyskursu w stylu:
„To moja opinia i ją dzielę”
Poza tą klasą dziennikarską, trzęsie się cała maszyna wojskowo-polityczna. Tam również u wielu osób koszt psychiczny może być nadal zbyt duży, choć widać, że to właśnie w USA znajduje się największa liczba polityków, wojskowych, naukowców i intelektualistów najwyższego szczebla, którzy dokonali tego przepięknego skoku, śmiało patrząc Uncle Samowi w oczy. W naszym kraju takie stanowiska są nadal zupełnie wyjątkowe lub wręcz niemal całkowicie brakujące.
Zauważysz, że jeśli konspiratorzy mają rację, to chodzi tylko o jedną z wielu operacji pod fałszywą flagą, choć o ogromnym rozmiarze. Zauważysz również coś zdumiewającego:
W języku francuskim nie istnieje, a dotąd nie istniało słowo ani wyrażenie równoważne.
To bez znaczenia – wydaje mi się, że w miarę jak maszyna do zdestrukcji umysłów pana Ubua działa na pełnych obrotach, coraz więcej ludzi zaczyna myśleć samodzielnie.
Koniec tego artykułu z 15 kwietnia 2010 roku
15 marca 2010 – przepisany 10 kwietnia 2010
****17 marca: Lanturlu wideo: już cztery odcinki
****23 marca: dlaczego bezrobocie nie spadnie.
Ważny artykuł na blogu French Revolution. Autor komentuje poniższy wykres:

Oś pionowa: inflacja, oś pozioma: stopa bezrobocia
Francuscy ekonomiści od lat osiemdziesiątych witały „panowanie nad inflacją”, opisywane jako „stabilizacja naszej gospodarki”. Ale wszystko ma cenę. Jaka jest przyczyna inflacji?
Inflacja to wzrost cen (poprawniejsze słowo byłoby „podwyższenie cen”). Zjawisko to szeroko opisane jest pod względem skutków i przyczyn w moim komiksie Economicon, który można bezpłatnie pobrać ze strony Savoir sans Frontières pod adresem:
http://www.savoir-sans-frontieres.com/JPP/telechargeables/Francais/ECONOMICON.pdf
W gospodarce wolnorynkowej popyt jest pierwszym czynnikiem decydującym o cenach dóbr konsumpcyjnych. To inflacja popytowa.

Następnie mamy inflację kosztową:

Inflacja kosztowa
Inflacja kosztowa, która ma dobre uzasadnienie i pozwala rządowi uzasadnić cenę paliwa na stacji, której cena zależy głównie od podatków.
Artykuł przypomina, że najlepszym sposobem na zahamowanie wzrostu cen jest ograniczenie popytu, czyli utrzymywanie ubóstwa większości pracowników, blokując pensje. Świetnym sposobem na to jest duży zapas bezrobotnych, aby móc powiedzieć: „Jeśli nie jesteś zadowolony, jest dziesięciu ludzi na zewnątrz, którzy czekają, by zająć Twoje miejsce”. Aby populacja zaakceptowała ten endemiczny stan bezrobocia, wprowadzono RMI, czyli „Minimalne Przychody Integracyjne”, którego funkcją jest zapobieganie wybuchom społecznym. W ten sposób rozwija się zazwyczaj ukryta bieda, zwłaszcza w miastach, z problemami mieszkalnymi i bardzo niskim realnym dochodem.
Niektórzy organizują się i przywykają do tej sytuacji. Odwiedził mnie mężczyzna, którego znam od dawna, o imieniu Alric (imie pochodzące z wikingów). Mężczyzna wczesnych czterdziestych lat, który wyhodował długą brodę i komunikuje się teraz z istotami przez telepatię. Powiedział mi, że wiadomości są zbyt skomplikowane, by można je było podsumować kilkoma zdaniami. Razem z kilkoma towarzyszami organizowali wspólnotę. Żyją na wsi, ale mają też pojazd. Łącząc swoje świadczenia, nie uczestniczą w żadnej integracji, ale są zadowoleni życiem pełnym parasityzmu, i zapamiętuję słowa tego szaleńca, który nie ma szans wrócić do mojego domu:
„Zyjemy bardzo dobrze dzięki RMI.”
To nie znaczy, że każdy może to zrobić. Trzeba mieć dach, nie płacić czynszu.
Dlaczego takie zatrzymanie inflacji? Aby móc spekulować i oszczędzać bezpiecznie. Wykres pokazuje, że nie ma dobrej opcji. Pełna zatrudniona prowadzi do dużych podwyżek wynagrodzeń, które mają dwa skutki. Moc kupna pracowników rośnie, więc ich popyt na dobra konsumpcyjne. Przedsiębiorcy przekładają ten wzrost kosztów na ceny. Spirala jest nieunikniona i odpowiada teorii ekonomisty Keynesa. Ograniczona inflacja, by finansować wzrost.
Niska inflacja priorytetowo wspiera gospodarkę opartą nie na produkcji, ale na spekulacji. Gdy ceny są względnie stabilne, łatwo kupować i sprzedawać, robić import i eksport, być pośrednikiem. Żyjemy w czasach, gdy tacy ludzie osiągają fenomenalne bogactwo. Istnieje wtedy podrynek luksusowy, który działa bez zarzutu. Ceny jachtów, sportowych lub luksusowych samochodów osiągają niewyobrażalne wartości.
Z drugiej strony jednostki produkcyjne uciekają do krajów o niższych kosztach społecznych i wynagrodzeniowych (Chiny, Indie).
Autor artykułu ma całkowitą rację mówiąc, że obietnice wyborcze dające priorytet zatrudnieniu są mylące. Zmniejszenie bezrobocia wiązałoby się z obniżeniem zysków spekulacyjnych. Banki dziś tylko chcą pożyczać. W ten sposób „ich pieniądz pracuje”. Kredytobiorca nie może już powiedzieć: „Mam tyle do spłaty; ale za x lat moje wynagrodzenie wzrośnie o tyle...”.
A co z państwem? Jego menedżerowie mają się bardzo dobrze. Wynagrodzenia (200% natychmiastowej podwyżki dla obecnego Prezesa Republiki), gwarancje społeczne (na 60 miesięcy, w przypadku bezrobocia z powodu nieprzyjęcia przez wyborców, bez żadnych obowiązków punktowania czy poszukiwania pracy, bez zakazu przemieszczania się), emerytura polityków – wszystko to tylko się poprawia. Wiadomości ciągle mówią o „nowych miliarderach” lub „najmłodszych miliarderach”, jakby chodziło o wygrane w loterii.
A co z Francją Północną? Zanurza się w bezradności i apatii. Ostatnie niedobory wyborcze są tym dowodem. Socjaliści „zwyciężają” wobec UMP, ale w ich szeregach nie ma nowych pomysłów, nie ma talentu. Ci, którzy rządzą, to nie politycy, ale finansowcy. Mogłem obejrzeć na zapisie program Arte z dokumentem Doc in Stock poświęconym „straszliwym oszustom”, prowadzony przez Daniela Lecomte. Na końcu widzimy profesjonalnych dziennikarzy, którzy się śmieją z tych amatorów działających w sieci i chcieli „zmienić świat”.

Daniel Lecomte: „Nie chcemy zmieniać świata”
Rzeczywiście, jak mówi Lecomte, rola dziennikarza nie polega na chęci zmiany świata, ale na informowaniu. Pozostaje pytanie, co kryje się za tym słowem. Gdy obywatele reagują na niepopularną decyzję lub propozycję zawierającą aspekty uznane za niedopuszczalne (jak pewne fragmenty Konstytucji Europejskiej), politycy zawsze odpowiadają: „Informacja nie została dobrze przekazana”. Wydają się myśleć, że by przeprowadzić projekt, trzeba „informować”. Znajdujemy więc równoległość z codzienną pracą dziennikarską:
- Przepchnięcie pigułki. *
W przeciwieństwie do amatorskich dziennikarzy internetowych, są to niebezpieczni utopijscy, którzy chcą... zmienić świat.
Weźmy na przykład niemożliwe do obrony projekty, jak ITER. U nich nie chodzi o argumentację w zakresie nauki i techniki, ale o „komunikację”. Program Arte prawdopodobnie był przygotowany przed całkowitym zawaleniem francuskiego planu szczepienia przeciwko pandemicznej grypie H1N1. Widać Lecomte wyjaśniający, że by zredukować wszelkie plotki, które osiągnęły nawet personel szpitalny, wystarczy „wejść na piętro wyżej i zapytać specjalistę od wirusologii i szczepień”, który natychmiast potwierdza strategię wdrożoną przez panią Bachelot i WHO.
W żadnym momencie dziennikarze obecni, w tym Lecomte, nie zadają sobie pytania: „Czyśmy zasłużyli na naszą rolę?”. Ta myśl im nie przychodzi do głowy. Lata kłótni są bezceremonialnie odrzucane jednym machnięciem ręki.

Przypomina to słowa dziennikarza z Spiegel, Gunthera Latscha, również zaproszonego przez Arte w programie z 2004 roku prowadzonym przez tego samego Daniela Lecomte („11 września nie miało miejsca”), który mówił, że w sprawie plotek dotyczących ataków „prosty telefon do Stanów Zjednoczonych był wystarczający, by wszystko ustalić”.

Gunther Latsch, „Duży Reporter” w czasopiśmie Spiegel
Prosty telefon wystarczył mu do przeprowadzenia śledztwa
Niemieckie czasopismo było w tym programie przedstawiane jako „referencja w zakresie dziennikarstwa śledczego”. Wystarczyło „kilka telefonów, by pokazać, że to wszystko nie ma sensu”. Program kończy się debatą. Obecni byli:
-
- Philippe Val, redaktor naczelny „bardzo poważnego czasopisma Charlie Hebdo”
- Rémi Kauffer, pisarz, dziennikarz, profesor na Science Po, autor książki wydanej przez Grasset „broń dezinformacji”. *
Gunther Latsch wspomina „prosty rozsądek” i „kryteria wiarygodności”. Philippe Val zgadza się z nim.
„Tak, wystarczy prosty rozsądek...”
Na koniec powiem, że dziennikarze, tzw. śledczy, ci słynni wielcy reportera, napotykający coraz bardziej absurdalną rzeczywistość globalną, są nowoczesnymi Panglosami. Przypomnijcie sobie zdanie profesora Panglosa z powieści Voltaire’a „Candide”:
„Tak jest, że małymi osobistymi nieszczęściami tworzy się wielkie dobro ogólne. Dlatego im więcej małych nieszczęść, tym lepiej sprawy w najlepszym możliwym świecie.”
Pierwsza nowa informacja: ogłoszenie na stronie organizacji:
W nim podsumowuję mieszankę sukcesów i porażek organizacji UFO-science od jej powstania w 2007 roku. Czytelnik przeczyta. W rzeczywistości, poza zewnętrznymi doradcami technicznymi (Jacques Juan, Maurice Viton, Jacques Legalland), organizacja dziś ogranicza się do czterech osób:
Mathieu Ader, sekretarz
Jean-Christophe Doré, odpowiedzialny za technikę i skarbnik
Xavier Lafont, zastępca skarbnika i odpowiedzialny za przyszły serwis Ummo
i wasz sługa.
Wykonajcie dość zabawną próbę. Wpiszcie „ufo” w Google. Oto wynik:

Jestem... przed Geipanem. Normalne: pięć lat po powstaniu, który nic nie zrobił oprócz umieszczenia na stronie kurzu zapytanych archiwów, całkowicie nie wykorzystywalnych naukowo.
Kasy są pełne. Zatem na razie nie ma wezwań do darów. Przygotowujemy przebudowę statutów. W 2008 roku członkowie, z dumą swojego małego czeku członkowskiego, spróbowali przejąć kontrolę nad ufo-science poprzez gra w asamblée générale, głosowanie, kworum itd. Sytuacja ta została omówiona w edytoriale dostępnych na stronie. Jest mało ludzi, ale aktywnych. Aby przywołać słowa Mathieu Adera:
„Ciekawe: im mniej nas jest, tym bardziej jesteśmy aktywni i produktywni.”
I to całkowicie prawda. Na stronie znajdziecie wynik początkowej kampanii rozprowadzania kapturów sieciowych w piętnastu krajach. I to dopiero początek.
Francja, Belgia, Luksemburg, Niemcy, Szwajcaria, Włochy, Hiszpania, Maroko, Finlandia, Norwegia, Rosja, Chiny, USA, Kanada, Kolumbia

Rozprowadzanie kapturów sieciowych we Francji
Wiadomo, że te akcesoria umieszczone przed cyfrowymi aparatami fotograficznymi, obiektywami telefonów komórkowych lub kamerami wideo przekształcają obraz optyczny OZN w spektrum. Na stronie UFO-science znajdziecie sposób na zdobycie kaptura oferowanego przez organizację:

Kupione w dużych ilościach, te kaptury kosztują nas 20 centów euro. Byłoby absurdem je sprzedawać (co robią niektórzy głupcy). W trakcie rekomendacji już mamy trzy tysiące rozdanych. Jeśli chcesz wiedzieć, na co idzie Twój dar, oto jedna z odpowiedzi. Gdy liczba tych kapturów osiągnie próg, obserwator będzie miał w ręku swój aparat i ten akcesorium, a mamy pierwsze spektra. Prawdopodobnie ta myśl była zbyt skomplikowana lub zbyt prosta, by Geipan ją przyjął.
Praca techniczna została przeniesiona do prowincji, a montaż stanowiska testowego MHD o niskiej gęstości postępuje teraz dobrze, w rękach członka technicznie kompetentnego. Wyniki pojawią się teraz dość szybko, otwierając przed nami drzwi do międzynarodowych konferencji, gdzie będę mógł się udać (z wózkiem inwalidzkim oferowanym przez generozusznego darczyńcę, którego tutaj serdecznie dziękuję). Dzięki poprawie mojego zdrowia dzięki Relaxotron, znowu będę mobilny. Jednak ta działalność jedynie podkreśli bezużyteczność francuskiej MHD, która jest doskonale znana specjalistom zagranicznym. Nie da się jej uratować, a dla nas ma wartość tylko jako „agit-prop”. Wyjaśnienia w edytoriale na stronie. Jeśli to możliwe, pojadziemy do Tomska, w Syberii, by spotkać liderów w tym zakresie. Czekam na wyniki eksperymentalne, by nawiązać kontakty tam.
Mam nadzieję, że w ciągu 2010 roku w innym miejscu we Francji uda się zainstalować stanowisko symulacji hydraulicznej w MHD. Wszystkie te działania dadzą początek publikacjom i filmom, które będą znacznie inne niż bezkształtne „kombinacje” dostępne w internecie, pozbawione jakichkolwiek komentarzy naukowych, i to z powodu.
Jean-Christophe Doré nadal dopracowuje swój bardzo sprytny system wykrywania ufocatch, dzięki któremu nie wysłałem wszystkiego do kosza po powrocie z konferencji w Bremie, gdzie mój niewielki towarzysz zawalił wszystkie nagrania mojej trzydziestominutowej prezentacji (cel misji), przez nieprzygotowanie i bezwzględność.

W przyszłych misjach na konferencjach sprzęt zostanie sprawdzony, baterie naładowane. Towarzysze przyniosą materiał jakościowy.
Ponieważ moje salon w Pertuis w końcu będzie wolne, mogę zacząć instalować mały studion do nagrywania filmów, z kamerami, mikrofonami HF, rozkładanym ekranem i retroprojektorem. Wyobrażasz sobie, jak produkcja może się stać intensywna. I by nie musieć czekać tym razem dziesięć miesięcy, aż filmy zostaną skompilowane (jak moja prezentacja na X), zrobię to na miejscu.
Zaproszę na ten "plateau" odpowiedzialnych za rozrzut Cnes oraz wrogów nauki. Ofiarujemy im zapłatę za podróż i hotel, albo nawet rozmowę ze mną przez Skype, albo po prostu przez telefon, wszystko nagrywane. Skoro prawdopodobnie nie będzie odpowiedzi, za każdym razem, gdy zaznaczę kogoś, przyłożymy do krzesła zdjęcie jego twarzy w skali 1/1 i karton z jego imieniem. I do tej pustej krzesła będę się zwracał. Może to prowadzić do dość komicznych scen, a następnie do wyroku oskarżycielskiego.
Xavier Lafont pracuje nad zakończeniem strony na temat Ummo, którą wkrótce, mam nadzieję, będziemy mogli otworzyć. Byłoby zabawne, gdyby ta strona w wyszukiwarkach Google spowodowała upadek strony Ummo-science, która ma tylko nazwę nauki i jest już pustą skrzynką. Paralelne z tym Christel Seval i ja napiszemy książkę na ten temat, którą on wydrukuje jako wydawcę, a ja podpiszę razem z nim. Przewidziano również serię wykładów wideo, stworzonych w Pertuis.
Może uda nam się prowadzić mini-dyskusje z czterema uczestnikami. Cztery krzesła, cztery mikrofony. Przynajmniej jeśli uda się zorganizować coś bardziej zaawansowanego, korzystając z techniki konferencji przez internet. To tylko zastąpi pustkę obecnych mediów, a cenzura będzie brakować. Trudne do zrealizowania. Zauważyłem wczoraj, że niektóre linki na mojej stronie "Nowości" zostały usunięte, prowadząc do nieprzyjemnych plików. Odtworzyłem je. Jeśli kiedykolwiek nastąpi aktywna cenzura, wyobrażam sobie, że moja strona główna będzie miała link do "dostępu do zablokowanych stron". Następnie nastąpi seria linków wskazujących na osoby, które je hostują.
Mam anekdotę do opowiedzenia. Zainteresowałem się wydarzeniami 11 września 2001 roku około 2002 roku, chyba. Na początku, jak wszyscy, wszystko połknąłem. Następnie odpowiedział byłego ucznia z Supaéro. Ten Boeing 757 wchodzący przez otwór nie wydawał się pasować do tego, czego nauczyłem się na ławce w mojej szkole. Następnie Jimmy Walter finansował organizację konferencji i stworzenie filmu, który zatopił 100 000 egzemplarzy w formie DVD z napisami w głównych językach. Jeden dzień ten dokument znalazł się dostępny w sieci. Kiedy to zobaczyłem, powiedziałem moim czytelnikom:
- Szybko zapiszcie pliki, nie będzie długo trwać, zanim znikną!
Ja nie wiedziałem, jak to zrobić. Ale kopie zapasowe zostały wykonane. 48 godzin po stronie Waltera nie było dostępne, ale kilka dni później strony prezentowały film. Zwycięstwo. To z tego powodu narodziło się Reopen 9/11
Można się niepokoić o doniesienia o cenzurze, o arsenale represyjnych przepisów. Ale ten nowoczesny świat, w którym jesteśmy, stworzył, poza narzędziami indoctrynowania, przestrzeń wolności, teraz trudną do kontrolowania: Internet. Nawet trudno jest dezinformować, ponieważ informacja w sieci jest dynamiczna, ruchoma. Gdy popełniam błąd, czytelnik mi to zauważa.
- Nie, to nie Machin był dyrektorem... w tym roku, to było ...
Kilka kliknięć i to jest poprawione.
W kilka lat temu, gdy mówiłem o ukrytych próbach jądrowych, uczony z Chile napisał mi, że Amerykanie kupili ziemię w jego kraju, aby przeprowadzić ukryte próby jądrowe. Wprowadził te "informacje" na moją stronę. Ale 24 godziny później hoax busters ostrzegali mnie, że ten chiński profesor ... nie istnieje i że był to czysty kłamstwo i dezinformacja. Pozostawiłem "informację", ale powtórzyłem pełny dowód tej próby manipulacji. I ta dezinformacja odwróciła się przeciwko jej autorom, którzy mogli być identyfikowani.
W działalności dziennikarskiej dziennikarze muszą przeprowadzać sprawdzenia. Tam to moi czytelnicy to robią. Dziękuję im.
Otrzymuję codziennie dokumenty wysłane przez moich czytelników, inteligentne linki, przydatne i, w miarę możliwości, przekazuję je dalej. Decydowałem się zainwestować dużo w tę walkę dotyczącą tej szczepionki. Zajęło mi to dużo czasu, ale nie żałuję: zwyciężyliśmy. Prawdziwa informacja była w sieci, a nie w "dużych mediach", które tylko przekazywały głupoty, które im wysyłano. Reagowali, kiedy zrobili, kiedy wszystko się skończyło.
Nie chodziło o walkę ideologiczną, ale o poszukiwanie prawdy, o próby zrozumienia jej. Wystarczyło spojrzeć, jakie były "zniszczenia" tej epidemii A-H1N1 w południowym półkuli, gdzie zima już od miesięcy się skończyła. Następnie śledziłem liczby Grog, obserwatorium francuskiej grypy. Nie było powodu do paniki. Z tym światłem, manipulacje rządowe wydawały się ogromne jak góry. Rozrzut i spiski też.
Co zostało z tej doświadczenia? Francuzi stracili trochę zaufania zarówno do swoich polityków, jak i mediów. Kto, co jeszcze włożyli swoje zaufanie? W te "alternatywne media", które jesteśmy? Myślę, że wielu zrozumiało że muszą się spieszyć, by zacząć myśleć sami, zanim ktoś inny to zrobi za nich. Prosto.
Kłamstwo istniało od zawsze. Na mojej stronie odkryłem i przedstawiłem moim czytelnikom proste fakty historyczne. Jak nazisci stworzyli fałszywy incydent, aby móc zaatakować Polskę (incydent w Gleiwitz). Odkrywamy "operacje pod fałszywym flagą". Należy zauważyć, że nie ma prawdziwego odpowiednika w języku francuskim. Pod flagą należy rozumieć "flagę" lub "kolory". Wznowiłem sprawę Zatoki Świń, przez którą Amerykanie próbowali zdobyć Kuby. Była całkiem dobra, ta sprawa. Czytelnicy także odkryli (jak ja), że wielu premierów izraelskich było wyraźnymi terrorystami.
Dziś, gdy coś się dzieje, ludzie zdobyli inne refleksy. Zastanawiają się "komu to się przydaje?", a potem, ewentualnie "co ukrywa?". A nasze oficjalne dziennikarze krzyczą, by nam powiedzieć, że nic nie ukrywamy, że nic nie przynosi korzyści, itd...
Ale wydaje się, że w owocu jest robak
Internauci odkryli również nieprzyzwoite wynagrodzenia urzędników Unii Europejskiej, ich kombinacje z emeryturami, system ubezpieczenia na wypadek bezrobocia naszych deputowanych.
Czy to oznacza, że zmierzamy ku jakiejś anarchii? W swoim filmie "Strategia szoku", który można zobaczyć i jest to rodzaj podsumowania jego ogromnej książki, Naomi Klein kończy mówiąc "że ludność musi zejść na ulicę". Niestety, istnieją już broń do kontroli tłumów. Wzmocnią gniew ulicy, uzasadniając brutalne represje, masowe aresztowania. W USA obozy są już gotowe, wiecie o tym.
Istnieje może bardziej skuteczna rebelia, która pojawi się w sieci. Techniki komunikacji i zarządzania dużą ilością informacji będą się doskonalone. Jeśli bym był informatykiem, stworzyłbym strukturę
Tam ludzie mogliby proponować manifestację. Internetowi użytkownicy proponowaliby temat manifestacji, a inni internetowi użytkownicy, jeśli chcą, zarejestrowaliby się. Temat manifestacji byłby związany z datą. Zamiast mówić "Wszyscy na ulicę!", byłoby "Wszyscy do klawiatur".
W dniu wyznaczonym, łącząc się z częścią strony odnoszącą się do tej manifestacji, zobaczylibyśmy ekran zliczony z małymi polami, każde reprezentujące internetowego użytkownika połączonego. Połączeni internauci mogliby krzyczeć hasła, albo krzyczeć przeciwko temu, według ich wyboru. Maszyna zrobiłaby mieszankę i, oprócz ekranu, słyszelibyśmy szum manifestacji cyfrowej. Co więcej, ponieważ internauci wysyłaliby swoje zdjęcia, wraz z krótkim tekstem, w którym wyraziliby swoje zdanie, moglibyśmy zobaczyć, klikając na małe pole, pojawiające się twarz i czytać linie (później słyszeć głos, zobaczyć przekaz z kamery internetowej). W razie potrzeby syntezator przekształciłby tekst w słowa.
Jeśli nic nie zrobimy, maszyna wyrzuci z ekranu przypadkowego manifestanta, w sposób losowy. Używając tłumacza języków, manifestacje mogłyby być ... międzynarodowe. To właśnie wtedy moje narzędzie tłumaczenia Antibabel, które nigdy nie mogło zostać rozwinięte z powodu braku siły roboczej, byłoby bardzo przydatne.
Jak zatamować manifestantów cyfrowych? Mam nadzieję, że ktoś wziąłby tę ideę. W mowie informatycznej, nie powinno to być trudne. Ale to właśnie ta nieodparcie rebelia, która zburzyłaby despotyczne, manipulacyjne władze, fabryki kłamstw.
Wyobrażasz sobie, jaką pustkę czują wszyscy ci ludzie, którzy "inwestowali w bezpieczeństwo", posiadali zbrojone pojazdy, kombinezony przeciwstrzelne, karabiny do rzucania granatów i tazery. Musieliby stworzyć "kombinezony przeciw-pikselom".
Mam wiadomość do wszystkich, którzy mnie czytają:
Jesteście silniejsi i mądrzejsi, niż myślisz
Głośne "nie" jest potężniejsze niż kamień lub koktajl Molotowa. Środki wyrażania tej rebelii, tego odmowy bycia owcami, które się goli, są w trakcie budowania.
Zauważyłem też jedną rzecz. Czy widzieliście sukces globalny filmu Avatar? Czy wiesz, że w Chinach rząd musiał go usunąć z kin, ponieważ inne filmy nie przynosiły zysków? A co mówi ten film? Mocny rząd, całkowicie podporządkowany siłom pieniędzy, pragnący bogactw ludu "mniej rozwiniętego", wysyła oddział na tę planetę-kraj, "Pandora". Infiltrujemy tych ludzi, a następnie atakujemy, brutalnie, spalając, gasząc, zabijając. Przeciwko maszynom latającym, nieco różnym od naszych, ludzie oponują swoimi łukami, strzałami, i są zniszczeni. Roboty? Ale już istnieją, wiesz dobrze. To nie nasz przyszły, ale nasz obecny. Masa publiczna reaguje silnie. Ci ludzie nie idą tylko zobaczyć film science fiction. Nie robią nic innego, jak wyrażają fakt, że zaczynają rozumieć, co się dzieje na tej skale, Ziemi, od czasów pierwszych, i co teraz dzieje się na dużą skalę z ogromnymi środkami, które zdumiałby krzyżaków, konkwistadorów z przeszłości, i wszystkich zwycięzców z różnych epok, noszących różne flagi, narodowe lub ... religijne. Dziś można zastąpić tę flagę ... prostym dokumentem, jednym dolar, na przykład ....
Zamierzam w przyszłym tygodniu, w piątek 19 marca, wygłosić wykład w 23 Impasse des Frenes, 13010 Marsylia. Zobacz temat tego wykładu. Pani Danielle Pélissier, organizatorka, pobierze opłatę wejścia w wysokości 2 euro w tej sali z trzydziestu miejsc. Przyniosę książki, w tym około dziesięć egzemplarzy książek, które są już wyczerpane, takich jak OVNIS i amerykańskie tajne broń, które są trudne do znalezienia. Wykład będzie następowany sesją podpisów.
Lanturlu wideo: już cztery odcinki.
Non siamo fatti per vivere come bruti, mà per seguire la virtù et la cognoscenza
** Dante, Inferno **
To Italiacy zaczęli robić to, co już od dawna powinno być zrobione: przekształcić komiksy Lanturlu w wideo z dźwiękiem. Przepisałem, dodając linki. Wynik: 3000 połączeń w cztery dni!
W rezultacie zrobili kolejne dwa odcinki. Niestety, mam tylko dwa ręce. Powinno im się pozwolić na strony kolorowe.

http://www.youtube.com/user/AccademiadeiSensi?feature=mhw4#p/u/0/M1ltVEt3Wd8
http://www.youtube.com/user/AccademiadeiSensi?feature=mhw4#p/u/0/M1ltVEt3Wd8
Zajrzyj szybko do kolejnych odcinków: to ich zachęci do kontynuowania. Jednak chciałbym przepisać zdjęcia dwóch autorów: Eriki Becket i Masaniello il Lazzaro oraz tłumacza, Basano. Co do tej komiksu, możesz go zobaczyć w języku francuskim i w formacie pdf na:
i w języku włoskim na
Dziś, trzynastą język w całym zbiorze 350 plików PDF Savoir sans Frontières: Cinderella 2000, przekładany na albański.
Zawsze myślałem, że nauka ma być prezentowana w sposób romansowy, poetycki. Dwa dziesięciolecia temu zacząłem pisać "teksty" z Informatyka w Paryżu i Obliczmy pod deszczem. Ale nikt nie jest prorokiem w swoim kraju, wiesz dobrze.
Jednak mam dziesiątki pomysłów na komiksy w głowie i w kartonach. Amber, Szklane, historia elektryczności będzie w druku na początku następnego miesiąca. 1000 egzemplarzy wysłanych za darmo do bibliotek szkolnych, CRDP, bibliotek miast lub firm. Dzięki sponsorem, host Free.

Odpowiedzialni, złożcie prośbę do kierowniczki działania dystrybucji (bierzemy wszystko na nasze koszty, w tym przesyłkę):

Zaczynam myśleć o jednej rzeczy. Zrobię, w łańcuchu, komiksy za 8,5 euro za sztukę, w tym przesyłka, i książki za 17 euro za sztukę, również z przesyłką (zauważysz, że to dokładnie podwójna kwota). Potrzeba 200 zamówień, aby zapłacić za druk 1000 egzemplarzy (80 stron kolorowych dla komiksów, 170 stron dla książek ilustrowanych, w czarno-białym). Zaproponuję fanom produkcji JPP, by wysłali czek, tworząc konto - czytelnik, w wysokości N razy 8,5 euro. Obecnie komiks na temat elektryczności jest ukończony. Fishbird, na temat mechaniki płynów, nastąpi. To już dwa, i otrzymałem już zamówienia na 35 egzemplarzy. Czeki są w skrzynce. Przechowuję je w chłodni. Dla Fishbird, na sto, ukończę i pokoloruję. Na dwieście, przyjmę czeki, wydrukuję i wysłuję. Po tym zrobię ciąg komiksu gospodarczego, aby wyjaśnić współczesne zjawiska gospodarcze, inflację, dług, itd. Mam 24 książki do oferty. Połowa jest już ukończona, a reszta jest w mojej głowie, czyli gotowa do wyjścia bardzo szybko. Kiedy przeczytasz "Ambre i szkło", zobaczysz, że nie straciłem ręki. Mam w głowie książki. Mam w kartonach książki, których nie możesz sobie wyobrazić.
Z tym systemem "płatnych książek", jeśli by działało, mógłbym produkować je w łańcuchu. Musiałbym współpracować z tymi wspaniałymi Włochami. Mam całkowicie magiczne opowiadania do nich, pełne lotnych dywanów, błyszczących kryształów. Czy pamiętasz film Vittorio de Sica z Gina Lollobrigida
*Chleb, miłość i Fantazja . *
Chciałbym powiedzieć
Science, Amour et Fantaisie
Mój drogi, to, co nie jest żartobliwe ani poetyczne, nie jest naprawdę poważne. Opowiem Ci jedną doskonale autentyczną anekdotę. Jeden raz wziąłem w przystanku dwóch Chińczyków, wychodzących z Pertuis, którzy chcieli jechać do Aix. Co robili w regionie? Proste: Chiny zauważyły, że orły, narzędzia rolnicze francuskie nie były jeszcze zrobione w Chinach. Trzeba było to naprawić. Ci dwaj synowie Imperium Środka byli w stażach w firmie rolniczej regionu, aby bliżej zrozumieć sprzęt.
Kiedy weszli do mojego samochodu, powiedziałem im:
*- Ta gospodarcza inwazja świata przez chińskie produkty musi być walczone. Zajmę rynek chiński z produktem, który zmusi producentów z tamtejszego kraju do całkowitego bezradności. * - *Ah, ale jaki to jest ten magiczny produkt? *
*- Produkt bezpłatny. Już teraz rozprzestrzenia się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy moich komiksów, przekładanych na 33 języki, w tym chiński, oczywiście. Można go pobrać za darmo. Przeciwko temu, wy, Chińczycy, nie jesteście w stanie. Ponieważ jest bezpłatny, trudno obniżyć ceny! *
Dwaj ludzie słuchali uważnie. Przyjechali do Aix. Podziękowali mi za przejazd. Przed rozstaniem jeden z nich włożył głowę przez okno i powiedział:
- Przed tym, zanim się rozstaniemy, chciałbym uzyskać odpowiedź na pytanie, które krąży w mojej głowie od czasu, gdy opuściliśmy Pertuis: "Jak robi się pieniądze z produktem bezpłatnym?"
Inna nowość z tych dni: dwaj młodzi przygotowują się do podróży wokół świata ... naukowego popularizowania. Przekazałem im wersje TIF stron komiksów w 33 językach, aby mogli je przekształcić w prezentacje z dźwiękiem w różnych językach. Jeśli to się uda, SSF będzie śledził ich podróż. Jest oczywiste, że zespół Savoir sans Frontières, czyli Gilles i ja, nie moglibyśmy poradzić sobie z taką zadaniem. Jest tysiące stron do przygotowania i dźwiękowania. Ale pomysł może się urosnąć w różnych krajach. Potrzebne byłyby również echo-strony. Gilles i ja nie moglibyśmy zarządzać czymś takim w 33 językach. Nie ma sensu wołać UNESCO na ratunek: próbowałem już. Nie można zmusić dinozaura do biegu.
Będę kontynuował te wiadomości jutro. Mój przyjaciel Jacques Legalland, który ma motopłat, monitoruje pogodę. Poinformuje mnie, kiedy warunki aerologiczne będą w końcu sprzyjające.
To czas, mam puchy
Ah, poznałem zespół ludzi, którzy kontynuują eksplorację podziemnej rzeki Port-Miou; między Marsylią a Cassis. Mają stowarzyszenie, do którego od razu dołączyłem. Kontynuują eksplorację, którą rozpocząłem w 1958 roku, wchodząc z moim przyjacielem Jean-Claudem na 400 metrów od wejścia, rozpinając sznur Ariadny z konopii. Jeden dzień opowiem Ci. Skafander na plecach, jeden na brzuchu. Wiedzieliśmy, jak dostosować "ciężar", zmieniając ilość powietrza w płucach, aby nie wypłynąć na powierzchnię i nie ugrząźć w stalaktytach, gdy przekraczaliśmy wodę trochę słoną, ani nie spaść w głąb błotnisty, gdy przekraczaliśmy bardzo słodką wodę. Są sale o wysokości 25 metrów. Woda jest tak czysta, że z latarką wydaje się być w pustce. Wtedy mamy ... zawrót głowy.
Oni poszli oczywiście znacznie dalej, i kończy się to studnią, w której jeden z nich zszedł na głębokość 140 metrów. Dalsza część musi być wykonana przez roboty podwodne. Nie wiemy, dokąd prowadzi to niezgłębione wodospad.
W porcie wyjścia, z wodą bardzo słodką, która spływa na mieszankę wody słodkiej i słonej, przypominającą "masło orzechowe". Mam rysunki gdzieś, ale gdzie? Ponieważ współczynniki załamania są różne, gdy patrzymy w stronę wyjścia, widzimy powierzchnię rozdzielającą wodę słodką - wodę słoną, która wydaje się zielona, z "zamrożonymi falami". Surréalistycznie.
Mam nadzieję, że ci ludzie zaproszą mnie na ponowne zanurzenie. Jestem w stanie. Na każdy wezwanie przybiegam. Chciałbym eksplorować salę, po prawej stronie, po wejściu, gdzie są metry sześciennego muszli. To była stara jadalnia ludzi, którzy mieszkali w tych miejscach, gdy ten tunel był "bez wody". To nie jest daleko od jaskini Cosquer, gdzie odkryto obrazy przedstawiające pingwiny. W tamtym czasie chodziliśmy na wyspę Riou pieszo, a nawet dalej.
Kiedy miałem dwadzieścia lat i trochę, spéléologowie zabrali mnie do siphonu blokującego wodospad Foux de Sainte Anne, niedaleko Toulon. Przez niego przeszedłem i odkryłem, po drugiej stronie, prawdziwy tunel metra ("gdzie ręka człowieka nigdy nie stawiała nogi"). To był mały grupka chłopców, prowadzonych przez ... markiza, dość starszego, cienkiego z rodziny, bardzo zabawny. W tamtym czasie spéléologowie nurkujący, "poważni", byli ludzie z Lyonu. Tam mieliśmy artykuł w gazecie, który mówił, że odkryliśmy tajemnicę siphonu Foux de Sainte Anne.
Powiedziałem markizowi (który prawdopodobnie zmarł dawno temu)
*- Prześlij chłopca, by kupił dużą kłębkę sznurka, aby zrobić sznur Ariadny. *
Zanurzam się w basenie wody przejrzystej. Przechodząc, znajduję protezę, którą markiz stracił, i która błyszczyła, położona na dnie. Przechodzę przez siphon: kilkadziesiąt metrów, w niewielkiej głębokości. Wychodząc z drugiej strony na powietrze, przywiązuje sznurek do stalaktyty i idę pieszo w korytarzu metra, z latarką. Było nieskończone. Po pewnym czasie zawracam. Ale kiedy przychodzę, widzę sznurek, przycięty przez własny ciężar, wiszący od stalaktyty.
W tamtym czasie jeszcze produkowano to, co nazywano "sznurkiem papierowym", który rozpuszczał się w wodzie. A ten zły chłopiec wziął to, ponieważ było tańsze, a z reszty mógł kupić cukierki. A ja miałem kłopoty ....
Sznurek dosłownie "rozpuścił się" i wniósł się w bardzo cienką błotnistą warstwę. Widziano tylko ślad. Unikając podnoszenia tego, i postępując dłońmi, bez pływania, bardzo, bardzo wolno, mogłem śledzić ten ślad, korzystając z latarki. Musiałem poświęcić dwadzieścia dobrej minuty na ten powrót. Było tylko kilkadziesiąt metrów do przejścia i z drugiej strony, z mojego żądania, markiz zapalił latarnie na basenie wody. Kiedy zobaczyłem światła, poczułem ulgę. Wyszedłem mówiąc:
*- Gdzie jest ten zły chłopiec, który kupił ten cholerny papierowy sznurek, żebym go utopił! *
W wodzie nic nie waży, a z moim biodrem trochę naprawiłem moje kręgosłup. Czuję, że rosną mi łuski. A co chcesz
Nie da się zmienić ---
Dlaczego bezrobocie nie spadnie
23 marca 2010







































