Francuski Air Force One, 2009
Air Force One, wersja Francja
11 czerwca 2009

****Ważne: poprawka z 23 października 2010, dzięki J.L. Harel
Wiadomo, że prezydent Stanów Zjednoczonych dysponuje specjalnie przekształconym 747.

Amerykański Air Force One nad Mount Rushmore
To na skalę kraju. Poniżej widać Mount Rushmore, gdzie wykute zostały głowy głównych prezydentów Stanów Zjednoczonych. Warto zaznaczyć, że te góry Rushmore znajdują się (chyba bez błędu) w sercu rezerwatu indyjskiego Sioux znanego jako Black Hills, który został im przekazany po wojnach z Indianami, zgodnie z traktatem podpisanym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jednak później okazało się, że w tej okolicy znajdują się złotnicze złóż. Indianie, którzy tam mieli znaczące tereny do polowania, zostali wygnani i skazani na życie w nędzy, zależne od subwencji rządowych. Wszystko to wbrew podpisanych traktatów. Po wykorzystaniu złotniczych złóż, region Black Hills stał się aktywnym centrum turystycznym.
Ta rzeźba ma coś symbolicznego, ponieważ dla Sioux (którzy nie nazywają się "Sioux", lecz "Lakota") Mount Rushmore był święty. W ciągu lat Amerykanie chcieli nazwać wszystkie swoje broń wojenną nazwami indiańskimi, mimo protestów tychże. Znamy rakietę cruise Tomahawk, helikopter bojowy Chinook itd. (lista jest... nieskończona &&& czytelnik dostarczy mi listę).
W USA "mieszalnia kulturowa" ma też swoje strony "zgniatające". Choć trzeba przyznać, że nie da się zbudować narodu jako połączenia rozdzielonych etniczności. Jestem wystarczająco stary, by pamiętać, kiedy czarni w USA byli nadal ofiarą dyskryminacji, szczególnie w stanach południowych. Zasługą Amerykanów jest ogromny postęp w zakresie integracji (prezydent o kolorze skóry!). Przed 40 laty Spencer Tracy był gwiazdą filmu "Zgadnij, kto dzisiaj obiada?", którego tematem był małżeństwo białej z... czarnym. Od tamtej pory minęły wiele lat.
Jednak kolor nie jest gwarantem dobra. Zobaczcie tę drobną "Condy" (Condolezza Rice), bardzo prawdopodobnie wiedzącą o wszystkich sekretach związanych z wydarzeniami 11 września. Kobieta o niezwykłym cynizmie.
W kontekście czynów uznawanych za sacrilegium, przypomnijmy sobie, że naukowcy, którzy stworzyli amerykańskie bomby atomowe, w tym Oppenheimer, nie oszczędzili się. Pierwsze wybuchy bomby A w Alamogordo otrzymały kodową nazwę "Trinity" (Trójca). Pierwsze próby bomby H otrzymały kodową nazwę "Kaaba". Wszystko to nie jest przypadkiem, a ci, którzy wybrali te nazwy, nigdy nie nazwaliby tych narzędzi śmierci "Kufrem Przymierza" czy czymś podobnym.
Wróćmy do tego prezydenckiego samolotu. Nasz prezydent Sarkozy kończy wyposażenie samolotu na poziomie jego megalo-maniakalności.

Wiesz przynajmniej, gdzie traci się twoje pieniądze. Oto cud:

Wyposażenie Airbusa 330 na potrzeby prezydenta Sarkozy. Z lewej: amerykański Air Force One
**Po prezydencie USA, Sarkozy jest jedynym szefem państwa, który dysponuje takim wyrazem... **( wpisz dowolny wyraz, który Ci się podoba )
23 października 2010: Ach, moi przyjaciele, jaka pomyłka. Czytelnik, pan JL Harel, emeryt grupy SAFRAN, był inżynierem telekomunikacji.
Oto jego e-mail:
Cześć, właśnie przeczytałem Twój artykuł "Air Force One, wersja Francja".
Piszesz:
Po prezydencie USA, Sarkozy jest jedynym szefem państwa, który dysponuje takim wyrazem...
Czy na pewno?
Niemcy mają dwa A310 dla kanclerza i rządu. Brazylija ma samolot prezydencki od 1941 roku, a obecny to A319. Indie mają Boeinga 747 przeznaczone dla prezydenta i premiera. Prezydent Nigeru leci w swoim Boeingu 737, podczas gdy jego obywatele marzą o rowerze.
Polska miała dwa Tupolewy dla szefa państwa i rządu; pozostało już tylko jedno dla nowych szefów i rządu.
Turkmenistan ma Boeinga 767 dla swojego prezydenta.
Pan Bouteflika zamówił i otrzymał w 2008 roku A340 przystosowany specjalnie dla siebie.
A nie mówmy nawet o Saudach, sultanie Brunei i innych egzotycznych magnatach.
Jeśli prezydent Turkmenistanu ma B767, to czy to nie jest normalne, że prezydent Francji również ma taką możliwość?
Twoja uwaga nie jest dokładna, co budzi wątpliwości co do wiarygodności tematów poruszanych na Twojej stronie.
JL Harel Dzięki panu Harelowi rzeczy zostały ustawione w swoim prawdziwym wymiarze. Nie ma "Francji z góry" i "Francji z dołu", ale "świata z góry" i "świata z dołu".
Dziękuję, panie Harel!
Oto koszt tego absurdalnego projektu. Pręt do zniszczenia i kłódka do finansów, drobne ulubione przez Alfréda Jarry'ego, muszą być częścią wyposażenia samolotu.
:
*Wartość inwestycji, podana przez Elyseum: 178 milionów euro.
Maszyna jest oceniona na 8,9 miliona (€)... więc na "przebudowę handlową" przypadałoby 121,1 miliona euro.
Najgorsze nie jest koszt maszyny, która jest używana, ale koszt jej wdrożenia, konserwacji i "eksploatacji". To podnosi koszt godziny lotu do 50 000 euro. To... przerażające.
Przed tym nowym królem Francji i jego "dworem" stoi radośnie zgrana opozycja, z ostatnim porażeniem w wyborach europejskich. Słońce szybko stanie się mamutem. A na tle, niejasna masa ekologów. Mamy wrażenie (nawet po obejrzeniu filmu Home), że Ziemia przypomina Titanic, z jednej strony niepełnosprawnych, którzy bez celu błąkają się po dnie statku, a z drugiej – ludzi z pierwszej klasy, którzy robią sobie luksusowe kajuty.
O czym myślą ci ludzie, gdy starzeją się? Prawdopodobnie o nic. Przypomnijcie sobie film przedstawiający ostatnie chwile Mitterranda, który przewijał wiele książek z "historycznymi słowami" sławnych postaci, szukając "słowa końcowego" – słowa historycznego, które nie przychodzi. Mitterrand znikający w zapomnieniu historii. Człowiek, który starannie "zreżyserował" zdjęcie swojego leżącego ciała, na dwie strony magazynu (nieszczęśliwie Muzeum Louvre nie akceptuje zdjęć. Obraz trafił do sal oczekiwania u dentystów). Jak powiedział Einstein, dla nich mózg byłby zupełnie niepotrzebny, wystarczyłby mózgowiec. Mózgowiec reagujący na najmniejsze zgrzytanie banknotów, gdzie punktem centralnym programu jest "panowanie, wyglądanie". Który szef państwa, który polityk będzie miał ducha epickiego, zobaczy dalej niż granice swojej ideologii klasowej, etnicznej czy... religijnej? O czym myślą nasze błyszczące naukowce, jeśli nie o karierze, nawet gdy raka zżera ich ciało i mają już pół nogi w grobie? Nagroda Nobla nigdy nie uczyniła nikogo nieśmiertelnym.
Przykładem jest Von Neumann, twórca "ENIAC", który pozwolił obliczyć parametry bomby H, którą Edward Teller nazywał "moim dzieckiem"! Von Neumann, całkowicie zniszczony przez raka, umierający, przyjmuje współpracowników i mówi:
*- Mam pomysł. Weźmy bombę A. Użyjmy jej jako detonatora dla bomby H, która wydziela neutrony. Następnie wokół umieśćmy powłokę z uranu 238, która pod wpływem strumienia neutronów przekształca się w pluton 239. Pod wpływem kompresji spowodowanej falą uderzeniową ten pluton osiąga krytyczność i otrzymujemy superbombę A. Nazwałem to bombą FFF – fuzja – fuzja – fuzja. Bardziej zanieczyszczająca, niż się spodziewasz... *
Myślę o projekcie Jean-Christophe Doré. Patrz stronę. Zostanie on zaprojektować system automatycznego śledzenia OVNItów, który dzięki zrobotyzowanej kamerze automatycznie celuje w "wszystko, co się porusza", aby zarejestrować spektrum.

System automatycznego celowania
Początkowo to coś dla klubu nocnego za 600 euro brutto. Gdy będzie gotowe, "firmy monitoringu" lub "bezpieczeństwa" skontaktują się z nim i powiedzą:
*- Czy mógłby Pan zamienić kamery na karabiny, lasery lub systemy fal milimetrowych? *
Jestem pewien, że w USA to już istnieje. Jednego dnia dojdziemy do świata z filmu "Zielone Słońce", gdzie bogaci ludzie będą żyć w chronionych strefach otoczonych kamerami i urządzeniami, które strzelają... do wszystkiego, co się porusza.
Spójrzcie na miniatury z dzieciństwa, które stały się "mikrodronami" wojskowymi (mój materiał ma cztery lata). Jean-Louis Naudi wskoczył do tego bez żadnych wątpliwości. Drony, do których można przywiązać dowolne przedmioty, na przykład tazery, aby uspokoić emocjonalnych.

Na marginesie, czytelnik informuje mnie o skutecznym sposobie neutralizacji dronów z wirnikami. Wystarczy mieć łuk lub małą tarczę i strzelać małymi strzałami przywiązane do sznurków. Nawet jeśli strzał nie trafi, dron wciągnie sznurki i pofruje! Ciekawie... Ale może noszenie na demonstracji małej tarczy i sznurków będzie uznane za przestępstwo "próby zniszczenia sprzętu używanego do bezpieczeństwa".
Czy kiedyś nie dojdziemy do tego, że można wykorzystać wojenne zastosowanie wędkarskich kijów z wędkami jako broni w walce w pobliżu?
Są tacy, którzy stoją przed śmiercią, zbrojeni swoim "racjonalizmem", nieugiętym materializmem, prześladowcami fałszywych nauk, którzy czują, że śmierć już ich ciągnie za nogi, albo już weszli w chorobę Alzheimera. A są też dwaj, którzy wchodzą w różne sektę, epistemo-guruzi, manipulatorzy, manipulowani, samomanipulowani, mistrzowie psychicznej masturbacji, apnei mentalnej. Bo wszystkie religie to sektę, bez wyjątku. Przepraszam wszystkich wiernych, ale tak myślę. Stojymy przed kompletnym dylematem. Czysty materializm: nie dobre. Świadomość ludzka nie jest emergentnym produktem, wynikającym z równań fizyki, skomplikowanym zestawem superstrun, zastępczym "Teorią Wszystkiego" (Theory of Everything). Z drugiej strony, konstrukcje religijne to kalejdoskopowe wizje tego innego, niewidzialnego aspektu wszechświata.
Ktoś z moich czytelników chciałbym powiedzieć: "Ale Twoje dzieła nie zabierzesz ze sobą!" (jeśli w ogóle po śmierci idzie się gdzieś).
Dziesiątki cywilizacji zostały zniszczone. Nawet "Tysiącletnie Reich" runął jak kartowa gra. Platon napisał: "Cmentarze są pełne ludzi, którzy uważali się za niezastąpionych". Nikt nie jest niezapomniany. Gdyby asteroida przelatywała, dzieła Byrona, wielka postać Aleksandra Wielkiego, czy prace Einsteina zniknęłyby w dymie.
Nadszedł czas, by skierować nasz wzrok poza naszą biosferę ziemską. Ta postawa umysłowa nie oznacza oczekiwania na mesjanicką pomoc. Pozostaje ostatni skok: zlikwidowanie "barier światła", zaakceptowanie, że podróże międzygwiezdne są możliwe, kosztem prostego przejścia do nowej koncepcji geometrii wszechświata. Do tego dochodzimy. Na kolejnej stronie, prędkość światła mogła by być 50 razy większa. Skąd szybki metropolitalny. Jestem przekonany, że jesteśmy tylko kilkudziesięciu lat od zrozumienia tego wszystkiego. A może tylko kilka lat od możliwości po prostu zrozumienia tego zjawiska.
Ale ayatolli nauki się opierają. Obroncy tej "wiary" nie znają nawet podstaw Ogólnej Teorii Względności, geometrii różniczkowej czy Matematycznej Fizyki.

Spotkanie z tymi strażnikami nauki? Ich przeciwdziałanie? Chcielibyśmy. Ale się wycofują. Spójrzcie na Henri Brocha, który stał się cicho jak karasik. Spójrzcie na Alaina Riazuelo, który się śmieje z swojego bunkra w Instytucie Astrofizyki w Paryżu. Spójrzcie na Thibauda Damoura w Instytucie Studiów Wyższych w Bures-sur-Yvette. Istnieją nawet Lee Smolin i Sabine Hossenfelder w Kanadyjskim Instytucie Perimeter, którzy nadal są głuchymi na prośbę o ekspertyzę moich prac przekazanych przez Alaina Connesa, francuskiego laureata Medalu Fieldsa. Muszę znowu ruszyć w atak na te blokady głuchoty, głupoty i niekompetencji. Czuję się jak chrześcijanin, który puka do drzwi Koloseum. Z drugiej strony lwy mówią: "Proszę, nie pozwól mu wejść. W przeciwnym razie wszyscy zginęlibyśmy".