Traduction non disponible. Affichage de la version française.

Wielki Sekret

En résumé (grâce à un LLM libre auto-hébergé)

  • Tekst przedstawia film z gatunku thrilleru dotyczący wydarzeń związanych z obcymi statkami powietrznymi i siłami zbrojnymi.
  • Sceny przedstawiają żołnierzy stojących przed świetlistymi obiektami, które zakłócają ich systemy rakiet.
  • Incydenty są zgłaszane przez żołnierzy, ale władze reagują z obojętnością lub podejrzeniem.

Wielki Sekret

Wielki Sekret

15 grudnia 2010

Wyobraźmy sobie film z gatunku sensacyjnego. Działanie rozgrywa się w napiętej atmosferze. Jedno pytanie powtarza się bez przerwy: „Czy siły zbrojne największych państw rozwiniętych i ich rządy mają świadomość zdarzeń związanych z obiektami nieidentyfikowanymi, które ukrywają przed ludnością? Czy takie pytania nie są po prostu wyrazem powszechnego konspiracyzmu?”.

Zjawisko OVNIE od ponad pół wieku wzbudza zainteresowanie. Przez dekady zadawaliśmy sobie to samo pytanie, na które wszyscy odpowiadali „nie”. Jak mogłyby zostać ukryte przed publicznością takie rzeczy przez tyle lat? Jak można wyobrazić sobie choćby chwilę, że tajemnica ta przetrwała przez kolejne rządy? Naprawdę, wszyscy „ufolodzy”, którzy poruszają ten temat, nie robią nic innego, jak tylko szukają uwagi i sprzedają swoje głupie książki.

Zaawansowany scenariusz wyobraża sobie film, w którym nie tylko wysokie rangą oficerowie byli świadkami zjawiska, ale co jeszcze bardziej absurdalne – te same OVNIE, zbliżając się do rurociągów rakietowych, działały tak, że dezaktywowały te broń, czyniąc jej wystrzał niemożliwym. Jak? Nikt nie wie. Można to zrobić jedynie poprzez działanie na systemach ekstremalnie chronionych, izolowanych i niezależnych, zaszytych pod dwudziestoma metrami skał, obok stanowiska kontroli, gdzie siedzą dwóch oficerów strzeleckich.

Łatwo wyobrazić sobie sceny. W bunkrach podziemnych ci oficerowie, odpowiedzialni za kontrolę tych niebezpiecznych rakiet – świecących pochodnią sądu ostatecznego – otrzymują panikujące telefony od strażników, którzy pozostali na powierzchni, na dwadzieścia metrów wyżej. Opisują przybycie jasnych obiektów o dyskowym kształcie, z których wychodzi „pulsujący blask”.

Na ich panelach kontrolnych oficerowie zauważają, że zapalają się światła, które oznaczają, że w pamięci komputerów sterujących rakietami, aż dziesięć naraz, programy strzału zostały nagle usunięte, bez żadnego wyraźnego powodu.

W tym filmie, godnym Spielberga, pokazuje się inne sceny. Tam młody oficer, wspierany przez dwóch podwładnych, wykonuje w nocy pomiary geodezyjne na stanowiskach rakietowych, aby za pomocą obserwacji gwiazd dokładnie określić położenie rakiet z dokładnością do metra, by móc precyzyjnie zaprogramować ich celowanie. Wykonuje rutynową pracę w piękny wieczór, pełen gwiazd. Nagle obiekt jasny przyciąga jego uwagę. Następnie błyskawicznie przesuwa się i zatrzymuje dokładnie nad grupą, na odległość nie więcej niż sto metrów nad ludźmi. Zaniepokojeni, trzej rzucają się do swojego ciężarówki i uciekają.

  • Szlag, mówi porucznik za kierownicą. Skoro armia ostatnio rozszerzyła drogi, wzmocniając je żwirami, by ciężarówki przewożące rakietę mogły się poruszać, usunęli wszystkie tablice drogowe!

I to, co miało się stać, się stało. Przecinając na pełnej prędkości kaskadę, która już nie była oznaczona, porucznik skręca kierownicę w złym kierunku i przewraca pojazd. Trzej wydostają się z trudem, bez żadnych obrażeń. Zerkają po okolicy. OVNIE przestało ich śledzić. Wtedy idą pieszo do gospodarstwa rolnego, które znajduje się dwie godziny marszu stąd.

  • To moja pechowa noc – mówi młody porucznik między zębami. Poza tym ten ciężarówka jest nowa. Ma mniej niż dwadzieścia pięć kilometrów na liczniku. Czy będą mi odliczać cenę z pensji?

Sceny się gromadzą. W punktach strażniczych pojawiają się telefony, opisujące sytuacje, których odpowiedzialni za bezpieczeństwo początkowo nie chcą zgłaszać ani wpisywać do dziennika. Na przerażające wezwanie odpowiadają głosy złośliwe: „Wkrótce się zajmiemy tą rzeczą, gdy tylko pożre ona komandos, który ruszył za nią w pogoń!”

Inna scena: specjalista ds. łączności i szyfrowania wchodzi do sali operacyjnej i zauważa, że na panelu ścianowym pokazującym stan stanowiska startowego, liczne rakietę w prawym górnym rogu zostały dezaktywowane.

W punkcie strażniczym porucznik, który usłyszał panikujące wezwania strażników, którzy na powierzchni widzieli OVNIE poruszające się od silo do silo. Po bezskutecznych żądaniach interwencji służby bezpieczeństwa, pojazdu z kilkoma żołnierzami, porucznik udał się do centrum odpowiedzialnego za bezpieczeństwo tego obiektu i zwrócił się do odpowiedniego osoby, która wydawała się sparaliżowana, „w pozycji płodowej”:

  • A więc w końcu twoi ludzie, ci, którzy byli na straży w czasie tych zdarzeń, nie ruszyli z miejsca. Siedzieli tam z pojazdem i przez pół godziny opowiadali mi bzdury, że musieli jeździć po akumulatorach, że mieli problemy z silnikiem albo coś takiego, że nie mogli jechać szybciej niż dziesięć kilometrów na godzinę. Potem powiedzieli, że im brakuje paliwa...

  • Mogę ci powiedzieć jedną rzecz, szefie. Moi ludzie nigdy nie przyjmą, zgodnie z rozkazem lub bez niego, drogi z tym świetlistym pojazdem, który leci nad nimi.

Przełączamy się na kontynent. Działanie rozgrywa się teraz w Anglii. Jest wieczór Bożego Narodzenia. Kapitan właśnie obchodzi święta z rodziną. Nagle strażnik puka do drzwi.

  • Szef, wrócił.

  • Co wróciło?

  • OVNIE z wczoraj.

Zmrużony, kapitan opuszcza rodzinę. Przywołano go jako pomocnika dowódcy bazy, ponieważ ten, zajęty świętami z ważnymi osobistościami, wysłał strażnika do góry.

  • Co to za głupota z tym OVNIE? Te światła mogą być wszystko. Ale to zrujnuje mi wieczór Bożego Narodzenia!

Tak więc nasz kapitan w tej zimnej nocy angielskiego Bożego Narodzenia musi się wyposażyć, wziąć radio i mały magnetofon, który zawsze nosi ze sobą podczas obchodu. Mężowie prowadzą go „tam, gdzie obiekt został widziany”, a on odkrywa głębokie ślady w drzewach, pęknięte gałęzie. Komentuje to wszystko w małym magnetofonie.

W tym momencie wszystko wydaje się możliwe do wyjaśnienia, myśli on, mieści się w ramach racjonalności. Ale nagle widzą pulsujące światła przez korony drzew, coś „przypominające oko z ciemniejszym obszarem w środku”. Następnie obiekt błyskawicznie zbliża się do nich i stabilizuje się tuż nad nimi. Z niego wystrzeliwa promień światła, który rzuca okrągłą plamę o średnicy trzydzieści centymetrów na ich stopy.

  • Co to za rzecz? – mówi kapitan. Broń? Sposób komunikacji? Sonda?

Nagle obiekt znika tak szybko, jak się pojawił, ale inny jest widoczny przez jednego z mężczyzn dalej, który porusza się po terenie wojskowym w strefie brytyjskiej. Jego promień światła przesuwa się po gruncie.

  • Szefie, jest tuż nad bunkrem, gdzie przechowywane są broni jądrowe!

Debriefing. Nasz kapitan raportuje przed władzami sił powietrznych trzeciej armii amerykańskiej.

  • Mówiąc o tym statku, który badał miejsca przechowywania głowic jądrowych – był poza ogrodzeniem naszej bazy, prawda?

  • W pełni, generał.

  • Tamto to terytorium angielskie. Zatem to nie nasz problem i dotyczy tylko Brytyjczyków. Napisz raport, przekaż go oficerowi łącznikowi i pozwól tym ludziom samym sobie poradzić z tym kłopotem.

Przełączamy się z sceny na scenę. Powrót do Ameryki. Na te zdarzenia reaguje się bardzo różnie. Czasem wiadomości odbierane są z niezwykłą spokojnością:

  • Tak, mieliśmy coś podobnego na innym obiekcie.

  • Ale... kiedy?

  • Powinno to być tydzień temu. To się działo kilka razy.

Niektórzy decydują się milczeć.

  • Czy dobrze rozumiem, że i wy mieliście coś podobnego?

  • No tak.

  • A czy zamierzasz złożyć raport?

  • Chyba nie! Nigdy w życiu!

  • A my to zrobimy.

  • Dobrze, wiedzcie, że jeśli w waszym raporcie nas wspomniecie, my powiemy, że nigdy nie byliśmy zaangażowani w tę sprawę!

Inna scena, z tym samym oficerem, który w końcu złożył świadectwo o tym, co przeżył. Siedzi teraz w pokoju naprzeciw drugiego oficera, który nie nosi insignii wskazujących na jakąkolwiek jednostkę przynależności, i mówi mu:

  • Co do tych spraw, o których mówisz, że byłeś zaangażowany – powinieneś wiedzieć, że nigdy się nie działo. To top secret.

  • Czy to top secret, czy nie miało miejsca? – pyta drugi.

Oficer robi gest zaprzeczenia, który oznacza po prostu: „nie powiesz nikomu”.

Wygląda to jak film Spielberga. Ale to po prostu rzeczywistość, taką jaką opowiedzieli siedmiu oficerów USAF, dziś emerytowanych, 27 września 2010 roku. Złożyli te deklaracje przed prasą, wspierając je tekstami napisanymi własnoręcznie, podpisane i dołączone do dokumentów z US Air Force, które uzyskali poprzez wykorzystanie prawa do dostępu do informacji (Freedom of Information Act). A kapitan Robert Salas, który w pewnym sensie jest przewodniczącym tej grupy, kończy swoje słowa mówiąc:

  • To, co dziś usłyszeliście, to dowód rzeczywistości zjawiska. Wydaje się fantastyczne i jest fantastyczne. Przedstawiliśmy te dowody w interesie publicznym otwartego rządu. W materiale prasowym, który został wam przekazany, nasze podpisy, które znajdują się na końcu naszych świadectw, potwierdzają prawdziwość naszych słów. Te dowody są teraz w dziedzinie publicznej. Prawdziwe pytanie brzmi teraz: „Co zrobi publiczność z tymi informacjami?” Jak będzie reagować na te deklaracje? Ogólna postawa mediów zawsze polegała na wyśmiewaniu takich historii i traktowaniu świadectw lekko. Prosimy tylko o to, byście poświęcili czas na rozważenie tych spraw poważnie i zwracali uwagę nie tylko na nasze deklaracje, ale także na świadectwa innych świadków, którzy zgłosili podobne zdarzenia. Istnieją również dokumenty pisane, które potwierdzają to, co powiedzieliśmy. Mamy nadzieję, że je przeczytacie i sami przeprowadzicie kilka badań. I jeśli to zrobicie, myślę, że dojdziecie do tych samych wniosków co my, mianowicie, że zjawisko OVNIE jest rzeczywiste, a nie wyimaginowane. Obecnie panuje w naszym rządzie klimat tajemnicy, który wydaje się nadmierny.

W rzeczywistości wiele nieidentyfikowanych obiektów zostało zaobserwowanych w pobliżu naszych baz, na których znajdują się broni jądrowe, a także na innych bazach tego typu. W niektórych przypadkach pojawienie się takich obiektów współcześnie z wyłączaniem naszych instalacji. Choć każdy może mieć inne zdanie na temat znaczenia i motywacji tych incydentów, myślę, że możemy wszyscy się zgodzić, że wyłączenie naszych broni jądrowych stanowi problem bezpieczeństwa narodowego.

Pokazuje plik:

  • To jest oficjalna polityka USAF w sprawie OVNIE. Data 2005 roku, ale uważam, że ta deklaracja nadal jest ważna. Przeczytam tylko część. Mówi się, że „żaden przypadek OVNIE badany przez Siły Powietrzne nigdy nie był oznaką jakiegokolwiek zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego”. A to fałsz, jeśli weźmiemy pod uwagę nasze świadectwa.

Decyzja o zaprzestaniu wszelkich badań dotyczących OVNIE oparta była na wnioskach z 1969 roku z raportu słynnej komisji Condon z Uniwersytetu w Colorado. Istnieje wiele argumentów pokazujących, że to badanie było powierzchowne i obciążone. W szczególności incydenty odnoszące się do baz rakiet Echo i Oscar, o których tu mowa, nigdy nie zostały przebadane przez komisję Condon, mimo że główny odpowiedzialny za te badania był doskonale poinformowany o tych incydentach.

Jasne jest, że dzisiejsze deklaracje są w pełni sprzeczne z pozycją Sił Powietrznych. Prosimy rząd, by wyraził stanowisko wobec całkowitej różnicy między tą polityką a naszymi własnymi deklaracjami. W rzeczywistości żądamy odpowiedzi zgodnie z zasadami demokracji, które mówiły: „Obywatele powinni być wystarczająco silni i dobrze poinformowani, by utrzymać suwerenny kontrolę nad swoim rządem”. (Przypominam tu słowa prezydenta Franklina Roosevelta.)

Na koniec, i myślę, że mówię tu za każdego z nas, powiem, że mam największe szacunek dla mężczyzn i kobiet Sił Powietrznych USA. Sam odbył studia w Akademii Sił Powietrznych. Bardzo lubiłem być częścią Sił Powietrznych i czułem się honorowany, że służyłem swojemu kraju w ten sposób. Nasz dyskord z Siłami nie ma nic wspólnego z ludźmi, którzy tworzą tę armię. Dotyczy on oficjalnej polityki Sił Powietrznych.

Myślę, że ta nieudostępnianie faktów odpowiada świadomej decyzji. Nie mówię tylko o tym, co zostało omówione dziś, ale o wszystkim, co przez cały czas ukrywane jest od 1969 roku. Działając w ten sposób, nie pozwalamy ludziom tego kraju uczestniczyć w decyzjach dotyczących zdarzeń, które dotyczą bezpieczeństwa narodowego i wszystkich naszych interesów. Prosimy tylko o prawdę.

Narodowy Klub Prasowy, Waszyngton, 27 września

Oto trzy linki. Pierwszy pozwala na słuchanie pięćdziesięciominutowej konferencji prasowej.

http://www.youtube.com/watch?v=73ZiDEtVms8

Drugi prowadzi do dokumentu PDF, w którym te deklaracje zostały przekształcone na tekst.

Link poniżej odpowiada końcowi konferencji prasowej. Tam słychać odpowiedzi uczestników, w tym Hastingsa, na pytania dziennikarzy.

http://www.dailymotion.com/video/xf9kgn_ovnis-sites-nucleaires-5-temoignage_news

Istnieje rzeczywiście ósma osoba, która była obecna na tej konferencji prasowej, ale która została zignorowana przez główne media amerykańskie. Tą ósmą osobą jest badacz Robert Hastings. To on wygłosił krótki wstępny wykład, być może bardziej kategoryczny w swoich wnioskach. Dla niego zjawisko OVNIE to przede wszystkim dramatyczny sygnał alarmowy, który nie został skutecznie przekazany przez ponad pół wieku. Posłuchajmy go:

Hastings

Robert Hastings, ufolog, organizator konferencji prasowej

Dokumenty ujawnione z Sił Zbrojnych USA oraz świadectwa amerykańskich żołnierzy w służbie lub emerytowanych potwierdzają bez żadnych wątpliwości rzeczywistość inwazji OVNIE na miejsca przechowywania broni jądrowej.

Kiedy używam słowa „OVNIE”, świadkowie opisali statki o okrągłym, cylindrycznym lub kulistym kształcie. Te obiekty są w stanie wykonywać manewry na miejscu lub poruszać się bardzo szybko, poruszając się całkowicie bezszelestnie.

W ciągu ostatnich 37 lat osobiście lokalizowałem i rozmawiałem z ponad 120 żołnierzami w służbie lub emerytowanych, którzy wszyscy zgłosili przypadki OVNIE związane z następującymi miejscami: stanowiska rakiet jądrowych, miejsca przechowywania broni jądrowej oraz miejsca testów broni jądrowej w Nevada i na Pacyfiku, kiedy prowadzono testy w atmosferze.

Uważam, a wszyscy ci ludzie również uważają, że nasza planeta jest odwiedzana przez ludzi z innego świata, którzy, niezależnie od powodu, wyrażają swoje zainteresowanie wyścigiem w broni jądrowej, który rozpoczął się na końcu drugiej wojny światowej.

Co do incydentów dezaktywacji rakiet, moja opinia, jak i ich opinia, jest taka, że niezależnie od tego, kto znajduje się na pokładzie tych statków, wysyłają sygnał do Waszyngtonu, Moskwy i innych, wskazując, że grajemy z ogniem i posiadanie oraz wykorzystanie broni jądrowej stanowi potencjalne zagrożenie dla gatunku ludzkiego i integralności środowiska planetarnego.

Po zapoznaniu się z tymi świadectwami, możecie pomyśleć: „nie wiedziałem, że to mogło sięgać tak daleko, że tak ważne fakty mogły być ukryte przed ludnością. Bo jedna rzecz wyłania się z tego przemówienia: dla oficera, który zgadza się złożyć świadectwo, sto innych musi milczeć. Bardzo prawdopodobne jest, że takie przypadki miały miejsce we wszystkich rozwiniętych krajach, w szczególności w Rosji.

Kiedy ludzie z raportu Condon zostali zapytani, wszyscy dobrze znali te fakty. Ale nigdy nie zostały one przeanalizowane jako wiadomość adresowana do ludzi ziemskich. Reakcje można podsumować w następujący sposób:

  • Czy to są ruskie statki? Nie. Czy obiekty wykazały agresywną postawę, czy doszło do śmierci ludzi? Nie. Czy doszło do zniszczenia sprzętu? Nie. Czy ktoś o tym wie? Nie. A więc gdzie jest problem? Zachowajmy absolutną tajemnicę wobec wszystkich tych historii i kontynuujmy rozwój naszego arsenalu „obronnego” bez żadnych zmian. Przy okazji, powierzmy sprawę pewnemu wiarygodnemu człowiekowi, renomowanemu naukowcowi (w tym przypadku profesorowi Condonowi, który uczestniczył w projekcie Manhattan), by uspokoił opinie publiczne, publikując raport z badania przeprowadzonego w dużej uniwersytecie kraju (Uniwersytet w Colorado). Coś, co brzmi poważnie, wywołuje wrażenie obiektywizmu i jego wnioski sprowadzają się do dwóch punktów:

  • To nie stanowi zagrożenia dla obywateli kraju

  • To zjawisko nie zasługuje na żadne zainteresowanie ze strony społeczności naukowej.

Paralelnie znajdź mi spokojne miejsce, gdzie wybrani naukowcy, których upewnimy się, że nigdy nie powiedzą ani słowa, mogą dyskretnie rozmyślać nad technologią używaną przez te cholernie statki i odkryć, jak im się udaje zdalnie kasować dane celowania naszych broni.

Jak niedawno powiedział mi po telefonie mój przyjaciel Christel Seval (autorka książki „Kontakt i Wpływ”, wydawnictwo JMG, którą bardzo polecam):

  • Już od wielu lat słyszeliśmy o tych zdarzeniach, które krążą wokół dwóch z trzech amerykańskich baz startowych rakiet Minuteman: bazy Malmstrom w Montana i bazy Warren w Wyoming, trzecia to baza Minot. Tutaj Hastings, i to jest jego zasługa, udało się zebrać razem wszystkich siedmiu oficerów USAF w sposób jak najbardziej oficjalny.

Robert Hastings miał szesnaście lat w 1967 roku. Wtedy był uczniem liceum. Ponieważ jego ojciec pracował na bazie Malmstrom, przez trzy noce w tygodniu był strażnikiem w jednym z wież strażniczych bazy. Jednej nocy obserwował pięć OVNIE poruszających się nad stanowiskami rakiet. Jego ojciec przeprowadził badanie i odkrył, że rzeczywiście radar bazy, jednego z najmocniejszych w tamtym czasie, był przez jakiś czas w stanie alarmu, ponieważ zgłoszono inwazje OVNIE w pobliżu silo rakietowych. Przy jednoczesnym studiowaniu i rozpoczęciu działalności zawodowej, Hastings postanowił w wieku dwudziestu dwóch lat poświęcić się badaniu zjawiska OVNIE. Szybko odkrył, że co do inwazji OVNIE w pobliżu silo rakietowych, temat jest tak wrażliwy, że napotykał na niechęć ze strony władz wojskowych podczas prób wykorzystania prawa do dostępu do informacji (Freedom of Information Act). Zatem zaczął zbierać świadectwa żołnierzy, którzy odwiedzali te bazy i teraz są emerytami. Powstanie tych spraw może być więc w dużej mierze przypisane jego wysiłkom i badaniom trwającym ponad trzydzieści lat.

Wywiad z Hastingsa


Na koniec, kilka zdjęć uczestników:

robert salas

Kapitan Robert Salas

24 marca 1967 roku był na służbie na bazie rakiet „Oscar Flight”, w strefie strzeleckiej podziemnej, na głębokości dwudziestu metrów. On i jego kolega otrzymali panikujące wezwania od strażników na powierzchni. Ci mówili, że nad silo znajduje się obiekt o średnicy około dziesięciu metrów, o czerwonym blasku. W tym samym momencie Salas widzi, jak na jego panelach strzeleckich pojawiają się komunikaty „NO-GO”, wskazujące, że programy strzału rakiet zostały dezaktywowane i usunięte z pamięci komputerów sterujących pojazdami. Inne wskaźniki wskazywały, że ten sam fenomen miał miejsce na innych stanowiskach strzeleckich. Następnie strażnicy powiedzieli, że obiekt zniknął z dużą prędkością w zupełnym milczeniu.

Salas zgłosił to swojemu wyższemu oficerowi, Fredowi Meiwaldowi, który blady jak ściana powiedział mu, że podobne zjawiska miały miejsce w wielu innych punktach tego stanowiska startowego. Zdecydowano o wyłączeniu prądu i poproszono Salasa, by podpisał dokument zobowiązujący się do niczego nie ujawniania nikomu tej sprawy. Nie mówił o tym przez 27 lat, aż w 1994 roku.

Dwyme Arneson

Dwyne Arneson

Dwyne Arneson był oficerem szyfrów. Miał dostęp do komunikatów o bardzo wysokim poziomie tajemnicy i potwierdza, że w 1967 roku mógł śledzić szyfrowane komunikaty mówiące, że OVNIE dezaktywowało kilka silo rakietowych w Montana. Po opuszczeniu Sił Powietrznych został współpracownikiem Roberta Kaminskiego, pracującym w Boeingu, któremu armia poprosiła o podsumowanie tych dezaktywacji rakiet, które według ogólnego zdania nigdy nie mogłyby się „wyłączyć” same.

Świadczy o tym, że nagle, bez żadnego wyraźnego powodu, Siły Powietrzne wydały rozkaz przerwania wszelkich badań dotyczących tych incydentów i zatopienia całej sprawy.

robert Jamison

Robert Jaminson

Odpowiedzialny za celowanie rakiet, świadczy, że został wysłany na misję, by przywrócić do działania wszystkie rakietę z zespołu „Oscar Flight”. Twierdzi, że nigdy nie słyszał o przypadku, w którym dwie rakietę zostały dezaktywowane jednocześnie, ale w tym przypadku liczba rakiet wyłączonych wynosiła dziesięć.

Następnie świadczy o polowaniu na OVNIE w sąsiedniej miejscowości Belt, gdzie pojazd przytrzymał się w kanionie. Gdy patrol, odpowiedzialny za badanie, przybył rano do kanionu, gdzie pojazd się przytrzymał, obiekt szybko wzniósł się w powietrze i zniknął.

halt1

Pułkownik Charles I. Halt

Przypisany do amerykańskiej bazy wyposażonej w broń jądrową, znajdującej się w Anglii, w Benwaters, to on został wezwany wieczorem Bożego Narodzenia po „powrocie OVNIE”. W tej nocy był bezpośrednim świadkiem zjawisk o bardzo wysokim stopniu dziwności.

halt3

Zanim kopie taśmy małego magnetofonu rozprzestrzeniła się po kieliszkach, Halt był przekonany, że nie powie nikomu o swojej przygode. Poniżej jego reakcja po telefonie od kolegi, który powiedział mu, że znalazł kopię jego raportu dotyczącej incydentu.

Jego wnioski: „Nie wiem, co zobaczyliśmy tamtej nocy. Ale myślę, że ten obiekt był kontrolowany przez inteligencję i że ta inteligencja była extraterrestrzna lub pochodziła z innej wymiaru”.

jerome Nelson

Jerome Neslon

Również obecny w podziemnym punkcie startowym rakiet, podczas panikujących wezwania zespołu straży na powierzchni. Potwierdza, że mimo raportów, które wysłał w związku z tymi zdarzeniami, sprawa nigdy nie miała dalszych konsekwencji.

patric Mac D

Patrick Mac Donough

To młody oficer, który miał wykonywać pomiary geodezyjne na silach rakietowych, działających lub przygotowujących się do odbioru pojazdu, pomiary te wykonywane były nocą, zorientowane na gwiazdy.

Jednej nocy on i jego dwóch kolegów, gdy pracowali na silo rakietowym, zostali odwiedzeni przez OVNIE o średnicy około piętnastu metrów, emitującego „pulsujący blask”, który zatrzymał się nad nimi przez pół minuty. Następnie obiekt zniknął w mgnieniu oka. Nie chcąc zostać tam, w razie powrotu tego pojazdu, trzej mężczyźni uciekli, z nogą na pedale, i w pośpiechu przewrócili ciężarówkę. Pół martwi dotarli pieszo do sąsiedniego gospodarstwa rolnego.

Bruce

Bruce Fenstermacher

Bruce Fenstermacher nie był bezpośrednim świadkiem. Pamięta komunikat zespołu z powierzchni: „Nie uwierzy Pan, kapitanie, ale tuż nad nami znajduje się ogromny biały obiekt pulsujący, w kształcie cygara. Światło pulsuje, a między pulsacjami widać czerwone i niebieskie światła”.

Świadectwo Fenstermachera jest interesujące, ponieważ opisuje reakcje innych. Ludzie, którzy strzegli broni zdolnej do wywołania milionów śmierci na tysiące kilometrów od siebie, są przerażeni widokiem rzeczy, których nie rozumieją. Niektórzy wymyślają fikcyjne awarie pojazdu, by nie iść tam, gdzie dzieje się zjawisko. Inni odmawiają dawania świadectwa, wydają się gotowi na wszystko, by wyrzucić ten obraz z pamięci, który doświadczyli jako prawdziwy traumatyzm.

Na końcu osoba, żołnierz, ale bez charakterystycznych insignii, mówi mu: „To top secret i poza tym, to nigdy się nie działo...”


W chwili, gdy kończę tę stronę, wystarczy powiedzieć, że 6 stycznia kanał France2 emituje program braci Bogdanoff poświęcony tematowi OVNIE.

bogdanoff

Oto ogłoszenie, o którym mowa:


W serii „Dwa kroki od przyszłości”: OVNIE: PRAWDY I ILLUZJE – KARTY NA STOLE!

Uczestniczyła prestiżowa instytucja, CNES, Agencja Kosmiczna Francji, zgodziła się otworzyć swoje drzwi i dokumenty.

Jakie obserwacje dziś jeszcze opierają się analizie? Jak rozróżnić prawdę od fałszu? Jeśli OVNIE pochodzą z innego świata, jak przeszły przez przepaści przestrzeni? Dlaczego ich „pasażerowie” wydają się uciekać od nas?

Inżynierowie CNES i astronomowie udzielają odpowiedzi. A jeśli to mit, jak wyjaśnić jego zaskakującą długość – sześćdziesiąt lat po pierwszym przypadku?

Uczestnicy, w kolejności ich pojawiania się na ekranie:

Jacques ARNOULT, Zastępca Dyrektora ds. Etyki, CNES Jacques PATENET, emeryt, były kierownik GEIPAN w CNES Jack KRINE, był pilotem myśliwskim Stéphane CAPLIEZ, Kierownik Nowych Technologii, miasto Paryż Christian COMTESSE, z Repas Ufologiques z Strasburga Egon KRAGEL i Yves COUPRIE, autorzy książki „OVNIE” (2010) Gildas BOURDAIS, autor książki „OVNI: ku końcu tajemnicy” Francine FOUÉRÉ, wdowa po René Fouéré, pionierze ufologii we Francji Éric MAILLOT, demaskujący OVNIE, członek Koła Zetetycznego, autor książki „OVNIE i CNES” Yvan BLANC, kierownik GEIPAN, CNES, Toulouse François LOUANGE, analityk i konsultant ds. obrazu. Współpracownik GEPAN-CNES od 33 lat Adiutant Érik VERFAILLIE, Gwardia Wojskowa Saint-Alban (31) Pascal BULTEL, inżynier koncepcji zaawansowanych, CNES Jean-Claude RIBES, politechnik i pisarz specjalista OVNIE, współautory raportu Cometa Emmanuel DAVOUST, astronom, Obserwatorium Midi-Pyrénées, Toulouse Przygotowany przez reżysera Roland Portiche, w ścisłej współpracy z Nicolas Montigiani, redaktorem naczelnym czasopisma Nauka i Niezrozumiałe.

Ten program został odwołany w lipcu 2010 roku. Zatem zostanie emitowany w styczniu 2011 roku, sześć miesięcy później. Jego powstanie wynika z telefonu braci Bogdanoff wiosną 2010 roku, którzy powiedzieli mi:

  • To France2 chce, byśmy zrobili ten program. Od razu podaliśmy Twój nazwisko jako uczestnika. Ale natychmiast odpowiedzieli, że Twoja obecność na antenie nie jest pożądana, rozkaz pochodzi od France Télévision, która faktycznie kontroluje treść wszystkich głównych kanałów. Co do sprawy – to Portiche ją przygotował. My nie mamy z tym nic wspólnego (...).

Ten sam komunikat od Nicolas Montigiani, twórcy i redaktora naczelnego czasopisma Nauka i Niezrozumiałe, który jednak zgodził się współpracować, ponieważ był to szansa, która może się nie powtórzyć. W odpowiedzi natychmiast mu poinformowałem, że moja współpraca z jego czasopismem kończy się w tym momencie.

Pilot-świadkowy Daniel Michau i pisarz Christel Seval (Montigiani, grając rolę pośrednika, skontaktował się ze wszystkimi uczestnikami programu Daniela Hamouchi na Direct8) odmówiły udziału w programie o tematyce OVNIE, gdzie ja nie będę obecny.

Co do Bogdanoffów, ich sława lekkomyślności, oportunizmu i braku precyzji na wszystkich poziomach, nawet naukowych, nie jest już kwestią dyskusji. To wersja naukowa „Bling-Bling”.

Prawdziwi kameleon, gotowi przyjąć jakikolwiek pogląd, nosić jakąkolwiek flagę, przyjąć jakikolwiek kolor polityczny, walczono zawsze tylko o jedną sprawę:

Ich własną

PS: Byłem przyjacielem braci Bogdanoff przez wiele lat. Próbowałem nawet pomóc im w najlepszy możliwy sposób, ale bez skutku. Ten ostatni wykroczenie, to niesławne czyn, kończy tę relację, której zawarłem milczenie na ich temat. Proszę moich czytelników, by zarejestrowali emisję z 6 stycznia 2011 roku w formacie, w jakim przyjaciel może "rozciąć" ją na kawałki i dołączyć fragmenty na moim stronie. W ten sposób będzie analizowany. Platforma jest... znaczna. Na rozkaz, lecą na pomoc służbie Cnes (Gepan - Sepra - Geipan), która przez 33 lata gromadzi puste sprawy i wykazuje swoją niekompetencję. Geipan, "absces przytwierdzenia"... prestiżowy.

Już dawno temu bracia Bogdanoff są gotowi, w taki dość histeryczny sposób, jaki im właściwy, by podawać zupę każdemu, wchodzić głową w najbardziej kłamliwą dezinformację, *o ile tylko raz jeszcze mogą mieć swoje twarze na małym ekranie, który był przez całe ich życie, *z żałośnym końcem kariery. Ostatni raz, kiedy ich spotkałem, było na scenie Arène de France. Zafarbowane włosy i tym razem, szkła kontaktowe niebieskie, mając ponad sześćdziesiąt lat. Nic nie ma sensu...

Tam, prowadzący, Bern, postawił ich "w obozie przeciwników, w obozie sceptyków". Ale gdyby postawił ich "w obozie za", mogliby równie dobrze zagrać wymagane role, wypowiadając mechanicznie zdania "przycięte-przyklejone", doskonale puste.

Zmieniają się na piosenkę Alaina Souchona:

C'est comme vous voulez .....

Myślę, że jeśli kiedykolwiek ci itineranci, dawniej pełni uroku i humoru, stali się prostymi iluzjonistami, staroświeckimi aktorami, którzy desperacko się trzymają, próbując sprzedawać kolejną wersję tego samego numeru, wykorzystanego do dna, zniknęliby z widma audio-wizualnego, widzowie nie straciliby wielu. Wszyscy kochaliśmy "Temps X". Osobiście uczestniczyłem w pierwszym i ostatnim wydaniu i mam dobre wspomnienia o tym, co wtedy było oryginalną przygodą. Ale to, co wtedy miało trochę uroku, zaproszenie do wyobraźni i czasem trochę nauki, to teraz tylko żałosna i zgodna pantomima, w serii, która się łączy, w stałym stanie reanimacji, utrzymywana tylko dzięki podejrzanym wsparciom politycznym.


Nouveautés Guide (Index) Page d'Accueil


halt4

halt5

halt7

halt8

halt9

halt10